Motor nie dał się Stali

„Żurawie” bardzo chciały wygrać, ale obrona Motoru stanęła na wysokości zadania. Fot. Wit Hadło

Mimo że Stali Rzeszów już nic nie zabierze tytułu najlepszej drużyny eWinner II Ligi, piłkarze z Hetmańskiej koniecznie chcieli okazać swoją wyższość w meczu z Motorem Lublin. I co prawda, w przekroju całego spotkania miejscowi zaprezentowali się lepiej piłkarsko, to goście potwierdzili, iż nieprzypadkowo legitymują się najlepszą defensywą
w rozgrywkach.

Biało-niebiescy, choć myślami mogą być już w Fortuna I Lidze, nie zamierzają odpuszczać ostatnich spotkań w niższej klasie rozgrywkowej, a tym bardziej takich, jak to z Motorem. Lublinianie są czwartą siła ligi, która przed potyczką w Rzeszowie miała jeszcze matematyczne szanse na zajęcie 2. lokaty na koniec sezonu, która gwarantowałaby im bezpośrednią promocję na zaplecze ekstraklasy. Gracze Marka Saganowskiego nad Wisłokiem mieli więc jasno sprecyzowany cel, a tym był powrót do domu z przysłowiową tarczą. Już od pierwszego gwizdka było to także widać na boisku. Motorowcy zagrali w wysokiej obronie, uniemożliwiając gospodarzom swobodne rozgrywanie piłki. Mało tego, gdy goście byli w posiadaniu futbolówki, ciekawie potrafili nią operować. Nim jednak dobra organizacji gry w obu formacjach lublinian przeniosła się na stwarzanie dogodnych okazji bramkowych, dał o sobie znać nowy beniaminek zaplecza ekstraklasy. Paweł Oleksy przejął piłkę we własnym polu karnym, po czym zagrał dłuższe podanie do wychodzącego Patryka Małeckiego, który wygrał pojedynek z obrońcą i niemal od połowy boiska biegł sam na sam z bramkarzem. Niestety, jego sygnalizowany strzał obronił golkiper, choć gdyby „Mały” podawał do Kacpra Sadłochy, zapewne padłaby bramka. Ta stuprocentowa okazja zemściła się po niespełna 10 minutach. Na strzał z dystansu zdecydował się Maciej Firlej, a futbolówka wpadła tuż przy słupku bramki Wiktora Kaczorowskiego. Stracona bramka podziałała na stalowców bardzo mobilizująco, bo lider w końcu zaczął grać tak, jak na niego przystało. Tuż przed zejściem do szatni świetnie w pole karne dośrodkował Sadłocha, a Krzysztof Danielewicz zachował się jak rasowy snajper i po przyjęciu piłki klatką piersiową ze stoickim spokojem doprowadził do remisu. Strzelony gol oraz przerwa bardzo pozytywnie wpłynęła na gospodarzy, którzy w drugiej odsłonie przeważnie grali na połowie Motoru. Biało-niebiescy często zmieniali stronę, grali kombinacyjnie, wymieniali dużą ilość podań – nierzadko na małej przestrzeni, ale nie znaleźli sposobu na dobrze poukładaną defensywę przeciwnika. Rywale głęboko się cofnęli, szukając swoich szans w kontratakach, jednak również nie potrafili poważniej zagrozić bramce Kaczorowskiego.

Mieszane uczucia Stali, zadowolenie Motoru

Po końcowym gwizdku znacznie bardziej zadowolony był trener Motoru Lublin, Marek Saganowski. – Chłopaki włożyli kawał „serducha”. W ostatnich meczach Stali zdarzało się sporo pomyłek, dlatego każdą piłkę zagraną do boku staraliśmy się mocno pressować. Wiedzieliśmy, że Stal nie będzie tych piłek wybijać. Do pewnego momentu nasze założenia się sprawdzały. Mecz miał dwa oblicza. Do 42. minuty kontrolowaliśmy spotkanie. W drugiej połowie, po zmianach, zaczęliśmy się bronić. Zeszliśmy do niskiej obrony i zaczął się problem, bo rywale mają dużo jakości w ofensywie. W ostatnich minutach uniknęliśmy przegranej. Przed meczem chcieliśmy zrobić wszystko, aby zdobyć 3 punkty, ale po jego zakończeniu mogę śmiało powiedzieć, że jestem zadowolony z wywalczonego jednego – komentował były reprezentant Polski. – Jestem bardzo zadowolony z pracy moich piłkarzy, bo w trudnych warunkach wykonali kawał dobrej roboty, ale mamy mieszane uczucia, bo bardzo pragnęliśmy zwycięstwa. Cieszy mnie, że grając teoretycznie o nic, jesteśmy w stanie zdominować przeciwnika i sprawić, że rywale zachowywali się tak, jakby remis im wystarczał. Podsumowując, bardzo cieszy mnie praca moich piłkarzy, a trochę smuci to, że nie otrzymali należytej nagrody za naprawdę dobry mecz – powiedział z kolei opiekun Stali, Daniel Myśliwiec.
Biało-niebiescy najbliższy weekend będą mieli wolny ze względu na wycofanie się z rozgrywek GKS-u Bełchatów. Za dwa tygodnie Stal przed własną publicznością rozegra z Lechem II Poznań swój ostatni mecz w II lidze.

W innych meczach: Wisła Puławy – Hutnik Kraków 4-1, Wigry Suwałki – Lech II Poznań 2-0, KKS Kalisz – Garbarnia Kraków 2-1, Znicz Pruszków – Śląsk II Wrocław 0-1, Chojniczanka – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1-0, Olimpia Elbląg – Ruch Chorzów 0-0, Radunia Stężyce – Pogoń Siedlce 2-1, Sokół Ostróda – GKS Bełchatów 3-0 (wo).

1. Stal Rz. 32 73 70-33
2. Chojniczanka 32 67 65-28
3. Ruch 32 59 46-26
4. Motor 32 58 53-26
5. Wigry 32 54 52-38
6. Radunia 32 49 55-49
7. Lech II 32 48 33-39
8. Olimpia 32 46 32-27
9. Garbarnia 32 45 44-37
10. Siedlce 32 42 43-52
11. Wisła 32 40 50-51
12. Śląsk II 32 39 49-52
13. Kalisz 32 39 39-45
14. Znicz 32 39 38-43
15. Hutnik 32 32 37-54
16. Grodzisk M. 32 30 34-48
17. Sokół 32 19 24-64
18. Bełchatów 33 18 17-68

GKS Bełchatów wycofał się z rozgrywek po 22. kolejce.
1-2: bezpośredni awans. 3-6: baraże o awans. 15-18: spadek. W następnej kolejce: Bełchatów – Stal Rz. 0-3 (wo). W następnym meczu: Stal Rz. – Lech II (22.05. godz. 12.30).

Łukasz Szczepanik