„Nie będziemy negocjować bez końca”

– Negocjujemy i to jest dobra wiadomość, bo oznacza, że ze strony pracodawcy padła jakaś oferta, niemniej jednak nie jest ona dla nas korzystna i dzisiaj przedstawimy swoją
– mówi Super Nowościom Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. Fot. Martyna Sokołowska

Dzisiaj w południe pielęgniarki i położne z sanockiego szpitala usiądą do kolejnych negocjacji z kierownictwem lecznicy w sprawie podwyżek dla tej grupy zawodowej. W lecznicy od listopada trwa spór zbiorowy w tej sprawie.

– Jesteśmy gotowe na pewne ustępstwa, ale nie będziemy negocjować bez końca. Robimy to nie tylko w interesie swoim, ale i pacjentów, którzy za chwilę mogą zostać pozbawieni fachowej opieki pielęgniarskiej
– podkreśla Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych działającego w sanockim szpitalu.
Spór zbiorowy pielęgniarek i położnych z kierownictwem sanockiego szpitala toczy się od 6 listopada ubiegłego roku i jest pokłosiem braku realizacji warunków poprzedniego sporu. Biały personel walczy przede wszystkim o „urealnienie” wynagrodzeń zgodnie ze współczynnikami pracy oraz o wypłatę całości funduszy, jakie wpływają dla tej grupy zawodowej. – Aktualne zarobki pielęgniarki nie są czymś, co zachęca do pracy młodych adeptów tego zawodu. Mamy w Sanoku uczelnię, która kształci pielęgniarki, niestety, nie wybierają one pracy w sanockim szpitalu, tylko wyjeżdżają do większych miast, bo tam oferuje się im większe zarobki. Średnia wieku pielęgniarek w naszym szpitalu to 53 lata, część personelu w najbliższym czasie przejdzie na emeryturę, kto je zastąpi? Kto będzie opiekował się pacjentami, których ze względu na starzejące się społeczeństwo przybywa? – pyta przewodnicząca pielęgniarskiego związku.
W ramach sporu zbiorowego odbyło się już kilka spotkań przedstawicielek związku zawodowego z kierownictwem szpitala, ale do tej pory stronom nie udało się dojść do porozumienia. – Z przebiegu dotychczasowych rozmów widzimy, że celem kierownictwa szpitala jest, abyśmy całkowicie wycofały się z naszych żądań, ale nie przewidujemy takiego scenariusza i będziemy dążyć do realizacji naszych postulatów. Wprawdzie poszłyśmy na ustępstwa przygotowując odpowiedź na propozycję dyrektora, która została nam złożona podczas ostatnich negocjacji, ale nie możemy zgodzić się na zawarte w niej warunki. To nie jest tylko kwestia roszczeń pielęgniarskich, to kwestia być albo nie być sanockiego szpitala – podkreśla Małgorzata Sawicka.
Dzisiaj (piątek, 21 stycznia) o godzinie 12 strony po raz kolejny usiądą do negocjacji. – Przygotowałyśmy swoją propozycję, ale mamy także przygotowany protokół rozbieżności, który zabieramy na spotkanie. Jeśli nie będzie wyraźnego postępu w rozmowach, nawet przy naszych ustępstwach, które poczyniłyśmy, dyrektor nie zostawi nam żadnej furtki, rozważymy zorganizowanie strajku ostrzegawczego – zapowiada Sawicka.
Z informacji przekazanych przez dyrektora sanockiego szpitala Grzegorza Panka wynika, że realizacja postulatów przedstawionych przez związek pielęgniarek i położnych rocznie kosztowałaby szpital około 30 milionów złotych. – Zwyczajnie nie stać nas na taki wydatek – skomentował szef sanockiej lecznicy. – Rozmawiamy, liczę, że uda nam się dojść do porozumienia – dodał.

Martyna Sokołowska

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
bloger
bloger
4 miesięcy temu

pielęgniarki będą protestować?Wszystko zgodnie z grafikiem,bo nauczyciele zakończyli gorszące protesty

kaczy spryt
4 miesięcy temu

Kto będzie opiekował się pacjentami, których ze względu na starzejące się społeczeństwo przybywa? wśród uchodźców jest masa pielęgniarek, niech nam tylko dadza nasze pieniadze obiecane w nowym ładzie to sobie po 3 – 4 zatrudnimy z Syrii lub Kurdystanu

tubylec
tubylec
4 miesięcy temu

A tym to zawsze mało. Szkoda że za wzrostami płac nie idzie dbanie o zwykłego pacjenta.

Boka
Boka
4 miesięcy temu

Co na to wszystko pan burmistrz miasta Sanoka? W kampani wyborczej chyba byl nawet list otwarty do ówczesnego wlodarza? A czy jest obiecywana porodówka w szpitalu?