Nie mogą się doliczyć… obywateli

Stalowa Wola się wyludnia, ale nie w tempie takim, na jakie wskazują liczby osób wpisanych w deklaracjach śmieciowych. Sprawdzanie tego zjawiska zacznie się od kontroli liczników wody w blokach. Fot. Jerzy Mielniczuk
Stalowa Wola się wyludnia, ale nie w tempie takim, na jakie wskazują liczby osób wpisanych w deklaracjach śmieciowych. Sprawdzanie tego zjawiska zacznie się od kontroli liczników wody w blokach. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Jeszcze 10 lat temu miasto miało 70 tys. mieszkańców. Teraz jest ich o 6 tys. mniej, ale tylko oficjalnie. Nieoficjalnie nawet o 15 tysięcy!

Ponad dziesięć tysięcy obywateli Stalowej Woli… gdzieś się zgubiło. Zważywszy nawet na młodych stalowowolan studiujących w innych miastach i „wielką emigrację”, to i tak brakuje kilku tysięcy. Deficyt ludności wyszedł po podliczeniu deklaracji śmieciowych. Chyba w żadnym mieście liczba osób deklarujących produkcję śmieci nie zgadza się z liczbą zameldowanych, ale raczej nie są to różnice blisko 25-procentowe jak nad dolnym Sanem.

Problem „wyludnieniowy” jest i magistrat nie chowa głowy w piasek. W ciągu 10 lat liczba mieszkańców Stalowej Woli zmalała o przeszło 6 tys. Nie wszyscy uciekli z miasta „za chlebem”. Całkiem spora grupa wykarmiona na miejskim chlebie wybudowała się pod miastem i stanowi dziś o potędze okolicznych wsi. Jednak najnowsze liczenie pozostałych w mieście dało sporo do myślenia.

Do śmieci dojdą przez wodę
Od Odry po Bug wszyscy wypełniali deklaracje śmieciowe. Miały one dać odpowiedź, ile faktycznie ludzi każdą wieś czy miasto zamieszkuje. W Stalowej Woli wg deklaracji śmieciowych mieszka niespełna 50 tys. ludzi. To trochę mało, bo zameldowanie na pobyt stały ma w mieście prawie 64 tys. obywateli. To już nie są żarty, bo taka różnica może sugerować, że nie wszyscy chcą płacić za wytworzone śmieci. Inaczej mówiąc, w deklaracjach śmieciowych wpisali nieprawdę. Jeżeli zostanie im to udowodnione, zapłacą karę, ale najpierw kłamstwa w deklaracjach magistrat musi dowieść. Inną sprawą jest, że jeszcze nikt za źle wypełnioną deklarację śmieciową nie został w Polsce ukarany.

Zapowiada się ogólnomiejskie śledztwo, które ma wyjaśnić zagadkę „wyparowania” blisko 14 tys. stalowowolan. Najpierw urzędnicy magistraccy będą rozmawiać z zarządcami wspólnot mieszkaniowych i namawiać ich do sprawdzenia oraz ewentualnej weryfikacji deklaracji śmieciowych. Jeżeli to nie da rezultatu, rozpoczną się kontrole mieszkań. Urzędnik nie ma prawa wejść do prywatnego mieszkania, ale może spojrzeć na zużycie wody w tym, czy innym mieszkaniu. Wiadomo, że trzy osoby zużywają więcej wody niż jedna. Gorzej będzie z domkami jednorodzinnymi, ale i na to znajdzie się jakiś urzędniczy sposób.

Jerzy Mielniczuk

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
janko
janko
8 lat temu

Słowem przywozicie do kraju o 4 kilogramy obywatela mniej. A gdyby tak każdy wracał do kraju ze stratą paru kilo? Byłoby nas mniej coraz – Polaków!

galicjok
galicjok
8 lat temu

Tymczasowo „na stale” mieszkaja w Madrycie.

ROMAN
ROMAN
8 lat temu

proponuję normalne czipowanie – wtedy wszystko się zgodzi – nie ?