Nowa tożsamość Wisłoki

W siedmiu grach kontrolnych tylko Stal Rzeszów okazała się lepsza od Wisłoki. Fot. Stal Rzeszów

– Trenujemy normalnie, a gdy mamy boisko odśnieżone, to udaje nam się wszystko zrealizować – mówi Dariusz Kantor, szkoleniowiec Wisłoki Dębica, zapytany, czy obfite opady śniegu mocno dały się we znaki jego drużynie. – Myślę, że 99 procent z tego planu, który sobie założyliśmy, udało się wykonać. Wszystkie sparingi też doszły do skutku, więc jestem zadowolony z bieżącego okresu przygotowawczego – dodaje opiekun biało-zielonych.

Zima nie odpuszcza, ale start ligi na razie nie został przesunięty w czasie, dlatego za niecałe dwa tygodnie do ligowej rywalizacji wracają trzecioligowcy. Wisłoka przygotowując się do inauguracji nie zamierzała oszczędzać się ze względu na zimę. To, co dębiczanie wypracowywali na zajęciach, testowali w meczach sparingowych, których Wisłoka rozegrała siedem i oprócz wysokiej porażki ze Stalą Rzeszów (0-6), wygrała pozostałe spotkania. – Na pewno sparingi oceniam na plus. Kilka rzeczy z jesieni zmieniliśmy w swojej grze i myślę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Z każdym meczem wyglądamy coraz lepiej i sądzę, że na inaugurację będziemy gotowi w 100 procentach – opiniuje trener Kantor. Jego podopieczni w sobotę rozegrają ostatni mecz towarzyski, a ich rywalem będzie ligowy rywal, drugi zespół Cracovii. Spotkanie zostanie rozegrane w nowym ośrodku treningowym „pasów” w podkrakowskiej Rącznej. Kibice Wisłoki zadają sobie pytanie, czy już w tym sparingu zobaczą wykrystalizowany skład na ligową konfrontację z Siarką Tarnobrzeg. – Ciężko powiedzieć, bo mamy taki zespół, że jest spora rywalizacja. Zawodnicy są w tej walce blisko siebie i dopiero ten mecz może zadecydować o wyjściowym składzie. Sparingi pokazały, kto jest w jakiej formie. Na pewno są zawodnicy, którzy tworzą trzon drużyny i mają mocniejsza pozycję, co udowodnili w grach kontrolnych, ale i są gracze, którzy muszą cały czas pracować na swoją pozycję – przybliża szkoleniowiec. Wisłoka zimą pożegnała się z pięcioma zawodnikami (Paweł Remut, Kamil Dybski, Szczepan Kogut, Jan Pelc, Krzysztof Wrzosek). Wiosną przy Parkowej 1 najprawdopodobniej nie zobaczymy też Dariusza Partyki. Jego transfer na dniach powinien być sfinalizowany do KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Natomiast do ekipy Dariusza Kantora dołączy dwóch testowanych piłkarzy. – Na pewno będą u nas występować na wiosnę, zostały tylko szczegóły, aby dopiąć finalizacji ich umów, bo kluby między sobą doszły do porozumienia, my z zawodnikami również i myślę, że to kwestia dni, kiedy ich transfery zostaną ogłoszone – mówi nasz rozmówca. Jeden z tych graczy występuje na pozycji tzw. wahadłowego, a jesienią grał w niższej lidze; drugi, ostatnio występujący w rezerwach klubu z ekstraklasy gra na środku obrony.

Bardziej pewni siebie

Wisłoka od stycznia poszła w nieco innym kierunku. Klub zmniejszył kadrę kosztem podpisania przez kluczowych zawodników dłuższych umów (Dawid Sojda, Hubert Król, Damian Łanucha, Patryk Zygmunt, Kamil Rębisz, Łukasz Siedlik, Sebastian Pawlak, Dominik Cabała, Sebastian Fedan). – Oczywiście, runda jest długa i różne rzeczy mogą się wydarzyć. Trzeba będzie pewnie wziąć poprawkę na pauzę piłkarzy za kartki czy kontuzje, ale związaliśmy się z niektórymi zawodnikami na dłuższy czas, bo chcemy ten zespół budować z głową i wierzę, że taka stabilizacja, którą otrzymali od nas, pozwoli im na to, żeby ze spokojną głową przygotowywali się do gry i myślę, że pokażą jeszcze lepszą jakość niż do tej pory. Naturalnie, że chcielibyśmy mieć kadrę tak szeroką jak na jesień, ale wybraliśmy inną drogę, bo wiadomo, że dysponujemy środkami, jakimi dysponujemy, dlatego zdecydowaliśmy się na te kroki – przybliża coach Wisłoki. Większe ubytki kadrowe nie oznaczają bynajmniej, by dębiczanie byli w rundzie rewanżowej słabszym zespołem niż w pierwszej części sezonu. – Myślę, że jesteśmy mocniejsi – mówi wprost opiekun biało-zielonych. – Choćby Darek Kamiński, który doszedł do nas w trakcie rundy zapewnia nam jakość, czy zawodnicy, którzy są obecnie uznawani za testowanych też na pewno będą wzmocnieniem. W tym okresie przygotowawczy postawiliśmy trochę na inne rzeczy i myślę, że Wisłoka będzie miała jeszcze większą tożsamość niż do tej pory. Dlatego uważam, że na pewno będziemy mocniejsi i bardziej pewni siebie – dopowiada szkoleniowiec. Pozytywną informacją dla klubu z Dębicy jest brak poważniejszych urazów. Ostatnim rekonwalescentem był Sebastian Pawlak, który od wczoraj miał wznowić treningi z pełnym obciążeniem. W 12. ekipie ligi pomału szykują się na rewanżowy mecz z Siarką (27lutego). – Skupiamy się na sobie, aczkolwiek śledzimy ruchy, które dzieją się w Tarnobrzegu. Wiadomo, że była zmiana trenera (Grzegorza Opalińskiego zastąpił Sławomir Majak – przyp. red.), wiemy też, jacy zawodnicy odeszli, wiemy, kto będzie pauzował za kartki, tak że mamy jakieś informacje o rywalu, a na pewno w kolejnym tygodniu będziemy bardziej przygotowywać się do konfrontacji z tarnobrzeżanami. Siarka będzie trochę innym zespołem niż jesienią – analizuje sternik dębiczan.
Jeśli pogoda pokrzyżuje plany, i nie dojdzie do skutku ligowa inauguracja, w Dębicy mają alternatywę. Wisłoka ma w planach kolejną grę kontrolną, dodatkowo jest jeszcze marcowy mecz pucharowy z Jednością Niechobrz, który być może uda się rozegrać w szybszym terminie. – Może podejmiemy działania, żeby ten mecz doszedł do skutku, gdyby nie udało się zagrać z Siarką, z tego względu, że możemy to spotkanie rozegrać na sztucznym boisku. Będziemy robić wszystko, żeby wówczas zagrać, a czy to będzie mecz ligowy, pucharowy czy towarzyski, czas pokaże – zakończył Dariusz Kantor.

Łukasz Szczepanik

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments