Obronić mistrzowski tytuł

W reprezentacji Polski jest dwóch graczy Asseco Resovii: Paweł Zatorski (2. z lewej) i Jakub Kochanowski (3. z lewej). Fot. FIVB (4)

W piątek reprezentacja Polski – z nowym trenerem i w zmienionym składzie – przystąpi do walki o trzeci z rzędu tytuł mistrza świata. Biało-czerwoni, obok Francji i USA, będą głównymi faworytami turnieju rozgrywanego w Katowicach, Gliwicach i Lublanie. – Cel i przemyślenia mamy bardzo podobne, przynajmniej ja, jak trener Nikola Grbic, czyli to, że jesteśmy dwukrotnymi mistrzami świata, więc cel może być tylko jeden – obrona tytułu. I w to będziemy mierzyć – mówi prezes PZPS, Sebastian Świderski.

Polska dość niespodziewanie po raz kolejny będzie gościć siatkarski mundial. Pierwotnie impreza miała się odbyć w Rosji, jednak w związku z inwazją tego kraju na Ukrainę, Międzynarodowa Federacja Siatkówki (FIVB) odebrała jej prawo organizacji. Po negocjacjach, roli gospodarzy podjęły się Słowenia, gdzie odbędzie się więcej meczów, i Polska, w której rozegrane zostaną najważniejsze spotkania.
W Polsce MŚ gościły już w 2014 roku – wtedy turniej był dłuższy, mecze rozgrywano w kilku miastach, a triumfowali biało-Czerwoni po finałowym zwycięstwie nad Brazylią 3-1.
– Już jedne takie mistrzostwa przeżyłem, kibice nas nieśli w każdym meczu i mam nadzieję, że teraz będzie tak samo – mówi Karol Kłos, środkowy polskiej reprezentacji, jeden ze złotych medalistów z 2014 roku. W związku z nieoczekiwaną zmianą organizatora zmienił się także format rozgrywek. Turniej został skrócony i rozbudowany system, składający się z trzech faz grupowych, zastąpiła je faza pucharowa, która nastąpi bezpośrednio po pierwszej rundzie grupowej. Dzięki temu, by zostać mistrzem świata, trzeba będzie rozegrać siedem spotkań, a łącznie zamiast 70 planowanych spotkań będą mieć miejsce 52.
Dla porównania: Polacy w drodze do złota w 2014 roku rozegrali 13 meczów (w sumie w turnieju były 103), a w 2018 roku 12 (łącznie 94). Będzie jednak równocześnie trudniej, bowiem po fazie grupowej każda porażka będzie skutkowała odpadnięciem z imprezy. Między turniejami w 2014, 2018 i 2022 roku można znaleźć kilka podobieństw. Polska kadra jest w takiej samej sytuacji jak osiem i cztery lata temu – przystępuje do MŚ z nowym szkoleniowcem. W 2014 roku stanowisko pierwszego trenera objął niespodziewanie Stephane Antiga, w 2018 mundial był pierwszym poważnym sprawdzianem ekscentrycznego Vitala Heynena, a teraz od trzech miesięcy z kadrą pracuje Serb Nikola Grbic. Zarówno osiem, jak i cztery lata temu Polacy rozpoczynali turniej po nieudanym występie w najważniejszej imprezie poprzedniego sezonu. W 2014 roku były to mistrzostwa Europy, w których zajęli dopiero dziewiąte miejsce, w 2018 roku również europejski czempionat i 10. pozycja. Tym razem są to zeszłoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio, w których reprezentacja Polski odpadła w ćwierćfinale piąty raz z rzędu.
Podobnie jak w 2014 roku, obecna edycja mundialu odbędzie się w Polsce, a przed najważniejszą imprezą sezonu ze składu wypadł jeden z jego liderów – w 2014 roku trener Antiga zrezygnował z Bartosza Kurka, natomiast teraz Grbic nie może skorzystać z Wilfredo Leona, który wciąż wraca do pełni sił oraz formy po kontuzji i operacji kolana. Biało-Czerwoni w ostatnich meczach potwierdzają, że ich dyspozycja rośnie i strategia przygotowań Grbica zdała egzamin, o czym przekonują sami siatkarze. Ciężko powiedzieć, gdzie są nasze granice. Najpopularniejsze powiedzenie naszego trenera brzmi, aby nigdy nie pozostawać zadowolonym z tego co się ma, tylko aby zawsze pracować nad tym, by być lepszym. Tą dewizą chcemy się kierować. Naszym celem jest, żeby poprawiać grę z dnia na dzień i dać z siebie sto procent. Jeśli dając z siebie maksimum przegramy jakieś spotkanie, to nie możemy od siebie wymagać więcej – mówi środkowy reprezentacji Polski i Asseco Resovii, Jakub Kochanowski.

Historia przemawia za Polską

Historia i prawo serii przemawiają za Polakami. Do tej pory dwa kraje zdołały trzy razy z rzędu zdobyć mistrzostwo świata – Włochom udało się to w latach 1990-98, a Brazylijczykom w latach 2002-2010. Później już nastała era biało-czerwonych. Najpoważniejszymi rywalami w walce o złoto wydają się być Amerykanie ( jednym z liderów ekipy USA jest nowy nabytek Asseco Resovii Torey DeFalco), z którymi zmierzą się już w fazie grupowej. Brakuje im co prawda poważnych sukcesów na największych imprezach w ostatnich latach, ale to zawsze groźny przeciwnik. W Lidze Narodów zaprezentowali się bardzo dobrze, pokonując Polaków w półfinale 3-0 i ostatecznie kończąc rozgrywki na drugim miejscu. Faworytami są także Francuzi – mistrzowie olimpijscy z Tokio i zwycięzcy tegorocznej Ligi Narodów.Terminarz turnieju został ułożony w taki sposób, że wszystkie mecze, z ewentualnym finałem włącznie, rozegrają w katowickim Spodku. W tej hali, zwanej mekką polskiej siatkówki, gdzie Biało-Czerwoni świętowali triumf osiem lat temu, rywalizować będą dwie grupy, a pozostałe cztery rozgrywać będą mecze w Arenie Stożice w Lublanie. Po cztery potyczki 1/8 finału i ćwierćfinałowe odbędą się w Gliwicach i Lublanie, a od półfinałów siatkarze będą występować wyłącznie w katowickim Spodku. Finał zaplanowano na 11 września.

Zmieniony system

Podobnie jak w 2018 roku, do rywalizacji w MŚ staną 24 reprezentacje, jednak teraz zostały one podzielone na sześć grup, a nie cztery, jak było cztery lata temu. Każda z drużyn w fazie grupowej rozegra trzy spotkania, a ten etap rywalizacji potrwa od 26 do 31 sierpnia. Z każdej grupy do 1/8 finału awansują po dwa czołowe zespoły, a także cztery najlepsze spośród tych, które zajmą trzecie miejsca. Od 1/8 finału – początek 3 września – zmagania będą toczyć się systemem pucharowym. W 1/8 finału organizatorzy turnieju będą rozstawieni – Polska z jedynką, a Słowenia z dwójką. Ten etap rywalizacji zakończy się 6 września. Zwycięzcy awansują do ćwierćfinałów, które zostaną rozegrane 7 i 8 września w – podobnie jak wcześniejszy etap – Gliwicach i Lublanie. 10 września odbędą się półfinały, a mistrz świata wyłoniony zostanie w niedzielę, 11 września. W drodze do triumfu trzeba będzie rozegrać siedem meczów, jak m.in. w piłkarskim mundialu czy wielkoszlemowych turniejach tenisowych. – Na pewno będzie bardziej nerwowo, ale z drugiej strony, mniej meczów w nogach. Pamiętam poprzedni turniej w Polsce, który był morderczy. Było bardzo dużo spotkań, jedno po drugim, z grupy do grupy, później do kolejnej i dopiero potem walka o medale. Dało się to przeżyć, ale teraz na pewno będzie trochę krócej i mniej zdrowia się straci – przyznał Karol Kłos, środkowy polskiej reprezentacji, mistrz świata z 2014 roku.

Kadra Polski:
Rozgrywający: Marcin Janusz, Grzegorz Łomacz;
Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek;
Środkowi: Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Mateusz Poręba;
Przyjmujący: Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Kamil Semeniuk, Aleksander Śliwka;
Libero: Jakub Popiwczak, Paweł Zatorski.

PodziaŁ na grupy:
Grupa A, Katowice: Portoryko, Serbia, Tunezja, Ukraina;
Brupa B, Lublana: Brazylia, Kuba, Japonia, Katar;
Grupa C, Katowice: Bułgaria, Meksyk, Polska, USA;
Grupa D, Lublana: Kamerun, Francja, Niemcy, Słowenia;
Grupa E, Lublana: Kanada, Chiny, Włochy, Turcja;
Grupa F, Lublana: Argentyna, Egipt, Iran, Holandia.

Terminarz grupy C:
piątek, 26 sierpnia: USA – Meksyk (godz. 17.30), Polska – Bułgaria (20.30),
niedziela, 28 sierpnia: USA – Bułgaria (17.30), Polska – Meksyk (20.30),
wtorek, 30 sierpnia: Meksyk – Bułgaria (17.30), Polska – USA (20.30).

Transmisje z meczu Polaków w TVP Sport i Polsacie Sport, natomiast pozostałe mecze w sportowych antenach Polsatu.
rm