Od czterech dni nie mają prądu. „W domu tylko 11 stopni!”

W ostatnich dniach energetycy mieli i wciąż mają pełne ręce roboty. Atak zimy pozrywał bowiem wiele linii energetycznych, pozbawiając prądu tylko w naszym regionie około 120 tys. gospodarstw domowych. Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Ostatnie intensywne opady śniegu spowodowały liczne awarie sieci energetycznych. W kulminacyjnym momencie prądu nie miało ok. 120 tys. gospodarstw domowych na Podkarpaciu. Są takie miejsca, gdzie jeszcze wczoraj nie udało się usunąć awarii. Tak jest m.in. w Zaborowie (pow. strzyżowski) o czym alarmowali wczoraj nasi Czytelnicy. – Prądu nie ma już czwartą dobę. W domach mamy tylko 11 stopni Celsjusza!

Padający w ostatnich dniach ciężki i mokry śnieg przyczynił się do łamania drzew i konarów, które niekiedy uszkadzały linie energetyczne. – Zmagania energetyków z awariami trwają. Większość uszkodzeń linii napowietrznych w PGE Dystrybucja została naprawiona – zapewniał nas w poniedziałek Łukasz Boczar z PGE Dystrybucja w Rzeszowie, dodając: – Aktualnie ok. 3 tys. odbiorców pozostaje bez prądu. Występujące problemy z zasilaniem mają obecnie charakter rozproszony. Brygady elektromonterskie na bieżąco usuwają zgłaszane usterki – dodał wczoraj przed południem.

„Jest nam zimno!”

Tymczasem w Zaborowie w gm. Czudec jeszcze wczoraj nie wznowiono dostaw prądu. Mieszkańcy, pomimo że rozumieją okoliczności awarii, zwracają uwagę, że funkcjonowanie przy 11 stopniach Celsjusza w domu jest bardzo uciążliwe. W poniedziałek do naszej redakcji w tej sprawie zadzwoniła pani Grażyna, relacjonując te okoliczności. – To już czwarty dzień, kiedy w naszej miejscowości nie ma prądu. Ci, którzy muszą ogrzewać mieszkania urządzeniami na prąd, jak np. pompami ciepła, z powodu braku energii elektrycznej mieszkają w niskiej temperaturze – mówi. – Wiem, jakie są powody awarii, ale trzeba zrozumieć także i nas. Są mieszkańcy, którzy mają po 70 – 80 lat, jest im po prostu zimno – uzupełnia pani Grażyna. Mieszkanka Zaborowa kilkukrotnie pytała pod numerem alarmowym PGE o planowaną datę przywrócenia dostaw prądu. Konkretów jednak nie usłyszała. – Jak ktoś umrze, to kto weźmie za to odpowiedzialność?! – pyta retorycznie czytelniczka.

Prace trwają

– Wiemy o sytuacji mieszkańców tego rejonu. Potwierdzam, że rzeczywiście od piątku są tam problemy z dostawami energii elektrycznej – mówi nam Łukasz Boczar, z PGE Dystrybucja.
– Linia nie przyjmuje napięcia, jest uszkodzona. Podjęliśmy już trzecią próbę zlokalizowania usterki – usłyszeliśmy od rzecznika PGE Dystrybucja. Przedstawiciel spółki dostarczającej energię elektryczną przekazał nam także, że uszkodzenie dotyczy linii średniego napięcia, a do usunięcia usterki skierowano liczne zespoły pracowników pogotowia energetycznego, którym pomagają także specjaliści z firm zewnętrznych. Na niekorzyść ekip naprawczych działa zróżnicowanie terenu. Niekiedy są to wzniesienia, pagórki, gdzie dotarcie jest niezwykle trudne. Część linii energetycznych przechodzi też przez tereny leśne.
– Uszkodzenia niekiedy są trudne do lokalizacji. Mimo wymiany sieci, słupów, czy zespołów zasilających, wciąż są usterki. Mam nadzieję, że naprawy uda nam się ukończyć w jeszcze dzisiaj – zapewniał nas w poniedziałek Łukasz Boczar.

Dominik Bąk