Odrodzenie Biało-Czerwonych

Polskie siatkarki po 5-setowym boju pokonały reprezentację Tajlandii. Fot. FiVB

Po trzysetowej porażce z Japonią w pierwszym meczu turnieju Ligi Narodów na Filipinach reprezentacja Polski pokonała Tajlandię, choć przegrywała 0-2. W spotkaniu zaprezentowały się trzy siatkarki Developresu BELLA DOLINA. Magdalena Jurczyk i Katarzyna Wenerska nie należały do wiodących postaci, ale za to błyszczała nowa zawodniczka ekipy z Rzeszowa, Weronika Szlagowska – 18 pkt (w tym 3 bloki i 2 asy serwisowe).

Po niemałym zamieszaniu związanym z zakażeniami koronawirusem w ekipie Tajlandii czwartkowy mecz ostatecznie doszedł do skutku. W związku z aż ośmioma przypadkami choroby wyrażono zgodę na zmiany kadrowe, by mecz mógł się odbyć w terminie. Przed spotkaniem okazało się, że z podstawowego zestawienia Tajek brakuje jedynie środkowej, a pozostałe zakażone zawodniczki to rezerwowe. W dwóch pierwszych setach warunki gry dyktowały Azjatki. W inauguracyjnej partii miały 71 proc. skuteczności w przyjęciu przy 47 proc. Polek. W drugim secie Polki wreszcie zaczęły skuteczniej grać blokiem, poprawiły też zagrywkę, która wcześniej nie robiła większej krzywdy rywalkom. Świetną zmianę dała Weronika Szlagowska (w nowym sezonie reprezentować będzie barwy Developresu BELLA DOLINA), która pojawiła się na parkiecie już w pierwszej partii, a potem rozkręcała się z każdą kolejną akcją. Po dwóch precyzyjnych zagrywkach Katarzyny Wenerskiej Polki wygrywały 23:21, ale potem znów się „zacięły” i po chwili Azjatki miały piłki setowe. Biało-Czerwone dwukrotnie wyszły obronną ręką, a po ataku po skosie Olivii Różański szansę na skończenie seta miały biało-czerwone. Nie wykorzystały jej, a przy kolejnym setbolu liderka Tajlandii Moksri Chatschu-On trafiła w linię boiska. Polki nie zniechęciły się źle rozegraną końcówką i w kolejnych dwóch setach zdecydowanie już dominowały na boisku. Odżyła Różański, a Czyrniańska i Szlagowska także były mocnymi filarami w ofensywie. Tajki z kolei gasły w oczach, a na domiar złego pod koniec trzeciego seta straciły jedną ze swoich najskuteczniejszych zawodniczek – Kokram Pimpichayę. Tie-break od samego początku układał się po myśli naszego zespołu, który prowadził 7:2. Biało-Czerwone nie potrafiły jednak utrzymać koncentracji, wystarczyło kilka nieskończonych akcji i na tablicy wyników pojawił się remis 9:9. W emocjonującej końcówce Tajki prowadziły 13:12 i mogły mieć nawet piłkę meczową, ale Chatschu-On nie trafił w boisko. Lavarini przywołał Zuzannę Górecką na zagrywkę, a ta wywiązała się w stu procentach ze swojego zadania, bowiem przeciwniczki nie przyjęły piłki. Jej drugi serwis nie był już tak skuteczny, lecz atak Tajek zatrzymała Klaudia Alagierska.
W piątek (o godz. 5) Biało-Czerwone zmierzą się ze Stanami Zjednoczonymi, a na zakończenie w sobotę (godz. 9) z Belgią. Trzeci turniej z udziałem Polek odbędzie się w Sofii. Do fazy finałowej (13-17 lipca Ankara) awansuje osiem najlepszych drużyn z rundy zasadniczej.

POLSKA – TAJLANDIA 3:2 (22:25, 26:28, 25:16, 25:16, 15:13)
POLSKA: Wołosz 6, Czyrniańska 16, Jurczyk, Różański 24, Górecka 2, Witkowska 16 oraz Stenzel (l), Szlagowska, Łukasik, Wenerska, Alagierska.
TAJLANDIA: Guedpard 1, Moksri 26, Kamulthala 1, Kokram 13, Kongyot 9, Bundasak 8 oraz Sanitklang (libero), Srithong, Thipachot, Pinsuwan (libero), Sooksod 4, Manakij.
rm