Patrycja podbija świat

Patrycję i jej niesamowite prace można znaleźć przede wszystkim na Facebooku (Patrycja Pacholska Art) oraz Instagramie – tam ma prawie 11 tysięcy obserwatorów! Fot. Patrycja Pacholska Art/Facebook

Najczęściej rysuje zwierzęta. Podobizny swoich pupili zamawiają u niej mieszkańcy USA, Australii czy Wielkiej Brytanii. Rzadziej portretuje ludzi ale.. Kiedy narysowała wokalistę Def Leppard, zespół nie krył uznania. Mama Layne’a Staleya, śp. frontmana grunge’owego zespołu Alice in Chains, była zachwycona portretem syna, wykonanym przez Patrycję Pacholską.

Przyjaciele mówią na nią Pati. Jest z Tarnobrzega, ale kocha też Londyn, który odwiedza kilka razy w roku. Pasjonuje się muzyką lat 80. Jak sama mówi, ma obsesję na punkcie kotów – rysuje je najczęściej. Patrycja ma zaledwie 21 lat, a jej prace były już w kilku zagranicznych magazynach.

– Kto nauczył Cię sztuki rysunku?
– Jestem samoukiem. Kiedy miałam jeszcze w planie studiowanie na Akademii Sztuk Pięknych, chodziłam na lekcje, aby przygotować portfolio i poćwiczyć warsztat rysunku akademickiego. Później jednak zrezygnowałam. Doszłam do wniosku, że najbardziej kocham rysunek realistyczny.

– Gdzie można zobaczyć twoje prace?
– Wykonałam sporo rysunków, które wyruszyły za granicę, głównie do Stanów Zjednoczonych. Portret owczarka niemieckiego – Kasha, w największym oferowanym przeze mnie formacie, czyli A2, wysłałam klientowi z Teksasu. Oprócz tego, zrealizowałam kilka zamówień do Wielkiej Brytanii, Hiszpanii oraz Australii.

– To drogi biznes?
– Bardzo. Rysuję najczęściej kredkami. Opakowanie 50 specjalistycznych kredek kosztuje prawie 1000 zł. A one potrafią zużyć się bardzo szybko. Jeśli chodzi o technikę rysowania, używam różnych pomocniczych materiałów, dzięki którym mam możliwość wykonać strukturę futra. Nożyk umożliwia mi zeskrobanie warstwy kredki, tworząc strukturę sierści, a metalowym przyrządem do embossingu zarysowuję wąsy – wykonane nim rowki uniemożliwiają pigmentowi kredki dostanie się w zarysowane miejsca.

– Od zawsze kochałaś zwierzęta?
– Były moimi przyjaciółmi. Szczególnie koty! Mam obsesję na ich punkcie. Wychowywałam się ze zwierzakami. W moim domu w Polsce od dzieciństwa żyłam ze świnkami morskimi. Z kolei w Anglii – z kotami. Dzięki bazarkom charytatywnym, w których biorę udział, mam możliwość swoją pasją pomóc potrzebującym zwierzętom. Moje rysunki są licytowane na duże kwoty, najwyższa wynosiła prawie 700 zł.

– Rysujesz też ludzi i to z sukcesami…
– Pasjonuję się muzyką lat 80. Kocham portretować także moich ulubionych muzyków rockowych z tamtych lat. To też przyniosło mi kilkukrotnie korzyści, m.in. skontaktowała się ze mną mama śp. Layne’a Staleya, frontmana grunge’owego zespołu Alice in Chains, która była zachwycona wykonanym przeze mnie portretem jej syna. Innym razem jeden z moich ukochanych zespołów – Def Leppard, zareagował na mój rysunek ich wokalisty, Joe’a Elliotta. Do dziś cieszę się jak dziecko, gdy o tym myślę!

– Zawsze jesteś zadowolona z tego, co robisz?
– Najgorzej wspominam jedno z moich pierwszych zamówień, nad którym wylałam litry łez i nerwów. Miałam do wykonania portret rodzinny na tle winogrona na formacie A2. To miał być prezent urodzinowy dla rodziców klientki. Problemem było to, że rysować zaczęłam zbyt późno. Przez dwa dni od rana do wieczora nie robiłam nic innego. Koniec końców, udało mi się zrealizować pracę na czas, ale w tamtym momencie powiedziałam sobie, że już nigdy więcej tego typu zamówień nie przyjmę. Teraz wiem, że to nie ono było straszne. Złe było rozporządzenie czasem.

– A propos czasu… Jedną z prac rysowałaś aż cztery miesiące.
– To był portret lamparta. Wynikało to z faktu, że na moment odpuściłam kontynuowanie rysunku i powróciłam do niego po miesiącu. Mam w swojej kolekcji wiele takich portretów, które rozpoczęłam i są w „chwilowym zawieszeniu”. Niedawno zaczęłam rysować kota cętkowanego (znany jako fishing cat), jednak nie sądziłam, że rysowanie dwóch dużych kamieni, na których siedzi, będzie mi szło tak mozolnie. Mimo wszystko mam nadzieję, że w końcu go dokończę.

– Czujesz się spełniona?
– Moje prace ukazały się w kilku magazynach i blogach internetowych. W większości zagranicznych, w tym amerykańskich, brytyjskich i azjatyckich. Ostatni, w którym miałam przyjemność gościć, był Ann Kullberg’s Colored Pencil Magazine, wydanie październikowe. Bardzo mi miło, że moje prace są zauważane i doceniane, tym bardziej że to zagraniczni dziennikarze wychodzą z inicjatywą publikacji. Każda daje mi możliwość dotarcia do szerszej grupy osób, potencjalnych klientów i pasjonatów. To daje satysfakcję i pewność, że to, co robię, ma sens. Rysowanie to dla mnie forma relaksu. Odstresowuje, sprawia radość. Dzięki rysowaniu mam też możliwość przelania na papier myśli i emocji. To także moja praca. Dlatego będę dążyć do tego, aby dalej rozwijać się w tym kierunku.

Kinga Siewierska