Paulo, mamy problem!

Paulo Sousa, selekcjoner reprezentacji Polski, ma nad czym myśleć po towarzyskim meczu z Islandią, w którym jego podopieczni, delikatnie mówiąc, nie zachwycili. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Wynikiem 2-2 zakończył się towarzyski mecz Polski z Islandią. Biało-czerwoni uratowali remis w końcówce spotkania, ale z przebiegu całego wynika, że ich forma i dyspozycja pozostawiają wiele do życzenia. Oby w poniedziałkowym meczu ze Słowacją było zdecydowanie lepiej.

POLSKA 2
ISLANDIA 2
(1-1)
0-1 Gudmundsson (24.), 1-1 Zieliński (34.), 1-2 Bjarnason (47.), 2-2 Świderski (88.)
POLSKA: Szczęsny – Kędziora, Glik, Dawidowicz, Puchacz (80. Rybus), Frankowski (64. Płacheta), Moder, Krychowiak (64. Linetty), Zieliński (46. Kozłowski), Lewandowski (81. Świderski), Świerczok (58. Jóźwiak)
ISLANDIA: Runarsson (46. Kristinsson) – Sampsted, Hermannsson, Bjarnason, Thorarinsson, Anderson (74. Eyjolfsson), Gunnarsson (87. Thordarson), Baldursson (78. Thordarson), Bjarnason, Gudmundsson (90.+1 Thorsteinsson), Bodvarsson (84. Gudjohnsen)
Sędziował Balazs Berke (Węgry). Żółte kartki: Krychowiak – Baldursson. Widzów 19 614.
Paulo Sousa zaskoczył wyjściowym ustawieniem, desygnując do boju dwóch napastników. Wprawdzie współpraca Roberta Lewandowskiego z Jakubem Świerczokiem miała lepsze i gorsze momenty, ale to nie atak był prawdziwą bolączką biało-czerwonych. Była nią gra w defensywie i kosztowne błędy, które sprawiły, że Wojciech Szczęsny dwukrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki. – „Lewy” dość dobrze się w tym odnajdywał, ale przegapiliśmy trochę możliwość gry po prawej stronie. Rozgrywanie to jest coś, co chcieliśmy poprawić. Nasi pomocnicy zbyt szeroko rozgrywali piłkę. Muszą się nauczyć, by być bliżej środka i atakujących. Zakładaliśmy, że w tym meczu współpracować będzie większa liczba zawodników. W pierwszej połowie dużo lepiej szło nam rozgrywanie piłki. Brakowało nam jednak trochę szybkości, niektóre decyzje wynikały też z zachowania naszych przeciwników. Chcieliśmy jak najczęściej przesuwać grę do przodu, ale obrona rywali w środkowej części nam to uniemożliwiała. Momentami dobrze radziliśmy sobie w pojedynkach 1 na 1 – mówił na pomeczowej konferencji prasowej selekcjoner biało-czerwonych, który, jak przyznał, we wtorek nie mógł wystawić optymalnego składu. – Mieliśmy strategię na ten mecz. W poniedziałek jednak rozmawialiśmy z naszym lekarzem, który powiedział, z którymi zawodnikami musimy być szczególnie ostrożni. Mamy pewne trudności, więc zdecydowaliśmy, że np. Mateusz Klich nie grał. Od środy będzie już jednak ćwiczył – dodał Sousa. Biało-czerwoni wyszarpali remis w samej końcówce, a sygnał do zrywu dał Kacper Kozłowski, który, mimo iż zagrał jedynie 45 minut, pozostawił po sobie dobre wrażenie. Po jego akcji gola na 2-2 zdobył Karol Świderski, który chwilę wcześniej zastąpił Roberta Lewandowskiego. Na szczęście z jego zdrowiem jest wszystko OK. – Zmiana miała być troszeczkę inna, ale Robert zgłosił, że potrzebuje zmiany, więc moje zadania szybko się zmieniły, ale cieszę się, że pomogłem i szybko strzeliłem bramkę. Ważne jest, by zmiennicy w każdym meczu pomagali, jak jest taka potrzeba, i z tego się cieszymy. Sytuacji kilka mieliśmy, mogliśmy się lepiej zachować, brakowało ostatniego podania. Na pewno mamy za sobą trudny okres, trenowaliśmy bardzo ciężko, by dobrze przygotować się do turnieju i mam nadzieję, że to zaowocuje już za tydzień. Po to był ten mecz, byśmy mogli coś jeszcze sprawdzić i by nasza kondycja fizyczna troszeczkę się poprawiła. Myślę, że wszystko będzie dobrze na turnieju – przyznał strzelec wyrównującej bramki.

Czas na Trójmiasto

Reprezentacja Polski wczoraj po południu odleciała czarterem z Poznania do Gdańska, a następnie dotarła do Sopotu, które to miasto będzie jej bazą podczas tegorocznego Euro. Kadra Paulo Sousy w trakcie ME miała pierwotnie zamieszkać w ośrodku w Portmarnock pod Dublinem, z uwagi na planowane dwa mecze w stolicy Irlandii. Wobec zmiany decyzji UEFA ws. miast-gospodarzy, zgodnie z którą Dublin stracił prawo współorganizacji, ta baza stała się nieaktualna. W tej sytuacji PZPN wybrał obiekt Sopot Marriott Resort & Spa, który od środy aż do końca rywalizacji Polaków w mistrzostwach Europy będzie ich miejscem pobytu. Wokół hotelu, usytuowanego nad samym morzem, ustawiono metalowy płot i zawieszono na nim banery z logo PZPN oraz hasłem „Łączy nas piłka”. Na zewnątrz gotowy jest też specjalny duży namiot, ale wczoraj cały czas trwały także różnego rodzaju adaptacyjne prace. Jeszcze w środę przed południem bez problemów można było dostać się na teren ośrodka, zjeść posiłek czy wypić kawę na tarasie, ale tylko do godziny 11. O tej właśnie porze wszyscy wczasowicze musieli bowiem opuścić hotel i od tego momentu osoby postronne nie będą miały do niego wstępu. Zgodnie z umową, obiekt został przekazany reprezentacji na wyłączność co najmniej do 29 czerwca, ale jeśli biało-czerwoni nie odpadną do tego dnia z turnieju, ten okres zostanie wydłużony. W tym czasie, nawet kiedy piłkarze ze sztabem polecą na mistrzowskie mecze do Sewilli oraz Sankt Petersburga, nie będzie możliwości zarezerwowania pobytu i korzystania z turystycznej infrastruktury. Hotel pozostanie zamknięty. Podczas pobytu w Sopocie biało-czerwoni będą trenować na Polsat Plus Arenie Gdańsk.
Występ w fazie grupowej mistrzostw Europy biało-czerwoni zainaugurują w najbliższy poniedziałek (godz. 18) meczem ze Słowacją w Sankt Petersburgu. 19 czerwca (godz. 21) w Sewilli ich rywalem będzie Hiszpania, a cztery dni później (23.06. – godz. 18) ponownie w Sankt Petersburgu zmierzą się ze Szwecją.

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
wanimet
2 dni temu

Whoever it was on here that prescribed the site Emini S&P Trading Secret I need to say much appreciated.