Pierwsza zdobycz Resovii

Resovia i Sandecja nie stworzyły ciekawego widowiska. Fot. Wit Hadło

Kto w piątkowy wieczór wybrał się na mecz Apklan Resovii z Sandecją Nowy Sącz, nie mógł wrócić do domu z wesołą miną. Zabrakło goli, a gra z obu stron rzadko kiedy porywała z miejsc. Na pocieszenie resoviakom został zdobyty punkt i opuszczenie ostatniej lokaty w tabeli. – Z przebiegu spotkania zasłużyliśmy na więcej, ale mimo wszystko, do tej pory był to nasz najlepszy mecz – stwierdził szkoleniowiec „Pasiaków”, Tomasz Grzegorczyk.

Przed spotkaniem z Sandecją sztab szkoleniowy biało-czerwonych spodziewał się ciężkiego spotkania, w którym goście postawią głównie na twardą fizycznie grę. Trenerzy rzeszowian mieli rację, stąd na boisku ładnych dla oka akcji było jak na lekarstwo, a kibice gospodarzy najczęściej podnosili się z krzesełek po niekorzystnych dla Resovii decyzjach sędziowskich. W pierwszej odsłonie pojedynku najbliżej celu był Rafał Mikulec. Pomocnik rzeszowian oddał mocny strzał z ostrego kąta, ale na posterunku był golkiper Sandecji. Gospodarze przycisnęli nieco rywali w doliczonym czasie gry tej części meczu, gdzie raz z piłką w pole karne wbiegł rozpędzony Marek Mróz. Niestety, zabrakło mu dokładnego podania wzdłuż bramki. Tuż przed gwizdkiem oznajmiającym koniec pierwszej połowy również przyjezdni mogli dać się we znaki biało-czerwonym. Groźnie wyglądająca akcja byłego resoviaka Jakuba Wróbla z Giorgim Merebashvilim została przechwycona przez Branislava Pindrocha.

Debiut Górskiego i Brazylijczyka

Tuż po zmianie połów, na placu gry pojawili się Daniel Morys oraz Maciej Górski. To na tego drugiego szczególnie liczą przy Wyspiańskiego 22. Pozyskany latem z Pogoni Siedlce doświadczony napastnik swój debiut mógł okrasić bramką już przy pierwszym kontakcie z piłką. Morys na prawym skrzydle wymienił piłkę z Mikulcem, po czym dograł wzdłuż bramki. 32-
-letniemu Górskiemu zabrakło centymetrów, aby wepchnąć wślizgiem futbolówkę do siatki. Debiutant miał jeszcze lepszą okazję do przywitania się z resoviacką publicznością. W środkowej strefie boiska piłkę odebrał aktywny Mikulec i podał do wbiegającego w wolną strefę snajpera, który stanął oko w oko z bramkarzem. Górą był jednak Dawid Pietrzkiewicz. „Goręcej” przed nowosądecką bramką zrobiło się jeszcze raz, kiedy przed szansą stanął Karol Chuchro. 19-
-letni stoper, który zamiast uderzać, szukał zwodu, w efekcie czego zgubił futbolówkę. Przyjezdni w odpowiedzi ograniczali się do pojedynczych zrywów, lecz przez całe spotkanie nie oddali ani jednego celnego strzału.
Warto odnotować, iż w resoviackich barwach obok wspomnianego napastnika zadebiutował Bruno Garcia. 25-letni boczny pomocnik trafił do rzeszowskiego klubu z Miedzi Legnica, gdzie w ubiegłym sezonie rozegrał w I lidze 20 meczów, trzykrotnie wpisując się na listę strzelców. Wychowanek słynnego Palmeiras Săo Paulo parę razy pokazał się z dobrej strony, jednak to wciąż za mało, aby wyrokować, że może stać się wiodącą postacią w ekipie Grzegorczyka. – Od trzech dni jest z nami. Odbył dwie jednostki treningowe, dlatego miał opcję gry. Wszyscy ciężko pracowaliśmy nad tym, żeby Bruno do nas dołączył – komentował premierowy występ Brazylijczyka trener Resovii, Tomasz Grzegorczyk.

Resovia będzie grała lepiej
– Spodziewaliśmy się trudnego spotkania, meczu walki. Wiedzieliśmy, że Resovia ostatnie dwie ligowe potyczki przegrała, więc na pewno chciała zrobić wszystko, aby wygrać. Graliśmy na ciężkim terenie i jestem zadowolony ze zdobytego punktu – powiedział na konferencji prasowej trener Sandecji, Dariusz Dudek, który zauważył również, że jego ekipie należał się rzut karny. – Problematyczna sytuacja z VAR-em, gdzie myślę, że karny był, bo mamy nagranie z kamery, z naszej perspektywy. Wiadomo, nie ma co szukać usprawiedliwienia, że nie strzeliliśmy bramki, ale myślę, że ewidentnie należała nam się „jedenastka”, bo Tomek Nawotka pierwszy dotknął piłkę – zapewniał, odnosząc się jeszcze pozytywnie do Resovii. – To zespół, który z dnia na dzień będzie grać coraz lepiej – przekonywał.
Niedosyt towarzyszył zaś szkoleniowcowi Resovii, który stwierdził, że jego drużyna zasłużyła na wygraną. – Szukamy pozytywów w naszej grze, zachowaliśmy czyste konto, do poprawy jest nasza skuteczność, bo w przebiegu meczu mieliśmy więcej sytuacji bramkowych, i moja rola w tym, aby to poprawić – mówił Tomasz Grzegorczyk. – Graliśmy ustawieniem, które przez okres przygotowawczy konsekwentnie ćwiczyliśmy. Z różnych przyczyn i personalnych, i niepersonalnych te dwa pierwsze mecze zagraliśmy w trochę innym ustawieniu i dzisiaj było widać przede wszystkim w zachowaniach po stracie piłki, jak szybko byliśmy w stanie piłkę odebrać, bądź doskoczyć do rywala. Przebitki, drugie piłki były po naszej stronie. Koncentrujemy się na tym, co zrobiliśmy dobrze. Konsekwentnie będziemy to rozwijać – dodawał opiekun „Pasiaków”.

APKLAN RESOVIA – SANDECJA
w liczbach
50 Posiad. piłki (%) 50
4 Strzały celne 0
2 Strzały niecelne 5
5 Rzuty rożne 7
0 Spalone 2
20 Faule 22

Łukasz Szczepanik