Podejrzany o zabójstwo psycholożki poczytalny czy nie?

W najbliższym czasie Artur R. zostanie skierowany na zamkniętą obserwację, która potrwa cztery tygodnie. Jeśli zajdzie konieczność, obserwację można przedłużyć do ośmiu tygodni. Fot. Wit Hadło (zdjęcie ilustracyjne)

Sąd Okręgowy w Rzeszowie przychylił się do wniosku prokuratury i skierował 37-letniego Artura R., podejrzanego o brutalne zabójstwo więziennej psycholożki Bogumiły Bieniek-Pasierb, na zamkniętą obserwację psychiatryczną. Podczas jednorazowego badania biegli nie byli w stanie ocenić, czy mężczyzna w trakcie popełniania czynu był poczytalny.

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie postawiła 37-letniemu Arturowi R. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 39-letniej funkcjonariuszki Służby Więziennej, Bogumiły Bieniek-Pasierb, bezprawnego pozbawienia jej wolności połączonego ze szczególnym udręczeniem i czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Do brutalnej zbrodni doszło 22 lutego br. w Zakładzie Karnym przy ulicy Załęskiej w Rzeszowie. Przebywający w areszcie tymczasowym 37-letni Artur R. podczas rutynowego spotkania z psycholożką udzielającej mu porady miał zadać kobiecie kilkanaście ciosów nożyczkami w głowę i szyję. Do ataku doszło w pokoju, gdzie odbywały się standardowe rozmowy z osadzonymi. Aresztant i funkcjonariuszka przebywali w nim sami, bez nadzoru strażnika. To nie była ich pierwsza rozmowa. Zaatakowana kobieta mimo pomocy udzielonej przez lekarzy zmarła z wykrwawienia.

Konieczna zamknięta obserwacja

W toku śledztwa Artur R. został zbadany przez biegłych psychiatrów, psychologa i seksuologa. Jak poinformował Super Nowości Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, biegli nie byli w stanie na podstawie jednorazowego badania ocenić poczytalności Artura R. Prokuratura złożyła do sądu wniosek o skierowanie 37-latka na miesięczną zamkniętą obserwację psychiatryczną. Sąd, jak poinformował nas rzecznik, przychylił się do wniosku prokuratury. W najbliższym czasie Artur R. zostanie skierowany na zamkniętą obserwację, która potrwa cztery tygodnie. Jeśli zajdzie konieczność, obserwację można przedłużyć do ośmiu tygodni.
Opinia biegłych psychiatrów będzie mieć kluczową rolę w śledztwie. Jeśli okaże się, że w chwili popełniania czynu Artur R. był niepoczytalny, zgodnie z polskim prawem nie będzie mógł odpowiadać za zbrodnię, której się dopuścił i zamiast do więzienia trafi do zakładu psychiatrycznego.

Oskarżony o brutalne gwałty

Równocześnie przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie toczy się proces Artura R. Mężczyzna został oskarżony o dokonanie brutalnych gwałtów. Ofiary to kobiety w wieku od 22 do 38 lat. Były przez niego więzione, bite i duszone, groził im też śmiercią. Grozi mu za to do 20 lat pozbawienia wolności.
Dzisiejsza rozprawa w tej sprawie została odwołana, termin kolejnej nie został jeszcze wyznaczony. Jak powiedziała Super Nowościom Brygida Gradkowska-Ferenc, rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Rzeszowie, jest to spowodowane koniecznością skierowania mężczyzny na badania psychiatryczne w związku z zabójstwem psycholożki, którego dokonał. Artur R. mimo oskarżenia o tak brutalne przestępstwa, przed zabójstwem psycholożki nie miał statusu osoby niebezpiecznej. Dopiero po tym zdarzeniu został zakwalifikowany do kategorii osadzonych „stwarzających poważne zagrożenie społeczne albo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa zakładu”.

Doszło do nieprawidłowości?

Okoliczności zabójstwa psycholożki wyjaśniała specjalna komisja powołana przez Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobrę. Sprawdzała m.in., czy funkcjonariusze ZK w Rzeszowie nie popełnili błędów, które skutkowały tragicznym zdarzeniem. Z informacji przekazanych nam przez zespół prasowy resortu sprawiedliwości wynika, że uchybień w działaniach funkcjonariuszy, które mogłyby skutkować wyciągnięciem konsekwencji, nie stwierdzono. Niezależnie od wyników działania komisji, sprawę zabójstwa funkcjonariuszki w ZK w Rzeszowie bada także Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Sprawdza, czy w zakładzie nie doszło do przekroczenia lub niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy. – Trwają czynności. Na tym etapie śledztwa nie udzielamy żadnych innych informacji w tej sprawie – powiedziała nam Agnieszka Kępka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Martyna Sokołowska