Podnieść się mentalnie

Fot. Sebastian Maslanka/facebook PTG Sokół Łańcut

Nie udało się koszykarzom Rawlplug Sokoła Łańcut awansować do finału. Zespół trenera Dariusza Kaszowskiego uległ w rywalizacji do 3 zwycięstw (1-3) najlepszemu zespołowi po rundzie zasadniczej – Grupie Sierleccy Czarni Słupsk.

Łańcucianie podnieśli się po wysokich porażkach w Słupsku i stoczyli dwa świetne pojedynki z faworyzowanym rywalem. – Podnieśliśmy się mentalnie po poprzednim weekendzie, gdzie rywale wybili nam koszykówkę z głowy. Tam wówczas nas zdeklasowali – mówił po sobotnim meczu Maciej Klima, środkowy Rawlplug Sokoła. – Przez cały tydzień pracy nie załamaliśmy się, nie było zwieszonych głów i wierzyliśmy w to. Oni nas pokonali wysokim pressingiem i bardzo twardą grą w obronie i ciężko było nam cokolwiek rozegrać. Postanowiliśmy, że skoro rywale potrafili tak zagrać, dlaczego my nie mogliśmy tego zrobić. Myślę, że była dużo lepsza energia, dużo więcej sił włożyliśmy i to był klucz do zwycięstwa. Szacunek dla przeciwnika, bo w bardzo trudnej sytuacji gonił i przy odrobinie szczęścia mógł przechylić szalę na swoją stronę. Na pewno mało kto w nas wierzył po meczach w Słupsku, gdzie rywale nas zmiażdżyli i ciężko było się spodziewać, że coś się odwróci. Taki jest sport i zwłaszcza w naszej lidze najważniejszą rzeczą jest zaangażowanie. Reszta to są detale, które też przeważają, ale od tego trzeba zacząć. Mam nadzieję, że zdążyły się zregenerować. Pokazaliśmy, że rywale są do ugryzienia. Zróbmy drugi krok i przy odrobinie szczęścia przeniesiemy tę rywalizację do Słupska
– mówił w sobotę środkowy Rawlplug Sokoła, a trener Dariusz Kaszowski dodawał: – W IV kwarcie, pomimo wyraźnego prowadzenia, którego zdobyliśmy na przełomie tych pierwszych trzech kwart, straciliśmy przewagę i nerwówka była. To tylko pokazuje, jak bardzo dobrym zespołem są Czarni, którzy mają bardzo szeroki skład. Szybkimi rzutami trzypunktowymi zniwelowali dystans ale cieszymy się, że utrzymaliśmy to minimalne zwycięstwo do końca. Pomimo tego, że nie mamy dwóch podstawowych graczy, daliśmy radę fizycznie i przeciwstawiliśmy się liderowi po rundzie zasadniczej – mówił Kaszowski, którego zespół w niedzielnym meczu był o krok od wyrównania rywalizacji i doprowadzenia do piątego meczu w Słupsku. Łańcucianie odrobili 15-punktową stratę i w końcówce wygrywali czterema „oczkami”, ale nie potrafili dowieźć wygranej do końca. – Decydowały detale, drobne błędy m.in. moje kroki, szkoda gadać – mówi Maciej Klima, kapitan Rawlplug Sokoła. Gdy jest zmęczenie, to i głowa jest inna. Szkoda, bo rzeczywiście rywal był znów w zasięgu i nawet wskazywało, że jak odrobiliśmy straty i wyszliśmy na prowadzenie, to mamy szanse przełamać i to my będziemy dominować do końca, ale tak się nie stało. Szkoda. Mam nadzieję, że zmobilizujemy się na te mecze o 3. miejsce. Nie wiem, czy już z kibicami, bo fajnie byłoby zagrać choć raz z nimi na trybunach. Teraz jest smutek, ale mam nadzieję, że jeszcze coś zrobimy i powalczymy o brązowy medal. Szkoda tego niedzielnego meczu, bo piąty w Słupsku mógłby być bardzo emocjonujący
– mówił Maciej Klima.
Przyczyny porażki analizował trener Dariusz Kaszowski, który i tak był zadowolony z postawy zespołu. – Słabiej weszliśmy w niedzielny mecz niż dzień wcześniej. Wynikało to przede wszystkim z naszych błędów w organizacji gry. Za mało było koncentracji. Brakowało nam skuteczności w rzutach trzypunktowych. Dochodziliśmy do otwarty pozycji rzutowych, ale nie trafialiśmy. Przegraliśmy w I połowie też pod tablicami i graliśmy na słabym procencie rzutowym. To zaważyło na tych jedenastu punktach straty, które do przerwy powiększył rywal do piętnastu. Ta pierwsza połowa to była gonitwa. Skorygowaliśmy nasze ustawienia w drugiej połowie i mimo dużej straty zespół po raz kolejny pokazał charakter. Zagrał mądrze, skuteczność się poprawiła, lepiej było pod koszem i wyszliśmy na czteropunktowe prowadzenie i szansa na zwycięstwo była bardzo duża – mówi trener ekipy
z Łańcuta, która wygrywała (70:66), ale w końcówce się wyraźnie pogubiła (błąd kroków Klimy, strata Jankowskiego czy dwa spudłowane wolne Kulikowskiego). Zawsze po meczu można gdybać; np. gdyby Musiał nie trafił za trzy z faulem, ale taki jest sport – mówi szkoleniowiec Rawlplug Sokoła. – Troszkę nam tego szczęścia brakło, ale i tak uważam, że przy naszych problemach kadrowych należy być dumnym z postawy naszego zespołu, gdzie dzień po dniu uważam, zagraliśmy dobre zawody z rywalem, który wygrał rundę zasadniczą. Szkoda, bo liczyliśmy bardzo na to piąte spotkanie. Szkoda, że nie mogliśmy w tym etapie meczów walki o finał zagrać w pełnym składzie (kontuzje Patryka Pełki i Kacpra Majki wyeliminowały ich z gry – przyp. red.). Maciek Klima też wracał po ciężkiej kontuzji stawu skokowego. Michał Jankowski po bardzo długiej przerwie, co było widać, że ta jego dyspozycja nie była najwyższa. W drugiej połowie Michał pokazał, że jeżeli ta rywalizacja trwałaby dłużej, to na pewno by pomógł bardziej. To jest tylko gdybanie. Sezon się kończy, szkoda, że nie udało się wywalczyć awansu do finału. Jesteśmy w czwórce i walczymy o trzecie miejsce – mówi trener Dariusz Kaszowski, którego zespół najbliższy mecz rozegra w sobotę, 8.05., godz. 17.30. Na razie rywal nie jest znany, bo w drugiej parze półfinałowej, gdzie WKK Wrocław gra z Górnikiem Trans.eu Wałbrzych, jest remis
2-2, a decydujące piąte spotkanie odbędzie się w środę w Wałbrzychu. Rywalizacja o 3. miejsce odbywać się będzie na zasadzie dwumeczu (pierwszy mecz w Łańcucie), a o tym, kto zdobędzie brązowy medal zadecyduje bilans małych punktów. – W tej rywalizacji o trzecie miejsce najbardziej będzie zależało, jak uda się pozbierać zespół – mówi trener Kaszowski i dodaje: – Mentalnie w tym momencie to wiadomo, że jeżeli gra się jeszcze o awans do finału, to się walczy na całego. Nie przypuszczam, żeby ta mentalność w zespole spadła do tego stopnia, że nie będziemy walczyć ale zawsze to jest mecz o 3. miejsce. Mamy problemy zdrowotne, które się pogłębiły, bo kontuzji doznał Bartek Karolak. Rzadko chwalę pojedynczych zawodników, ale w tym dwumeczu czapki z głów względem Dawida Zaguły, który prowadził te dwa mecze sam na jedynce i zagrał bardzo dobrze – kończy trener Rawlplug Sokoła.

Rafał Myśliwiec

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
wanimet
10 dni temu

Want an easy way to earn money? Do a search for „Emini S&P Trading Secret.