Polowanie na cukier. O co w tym wszystkim chodzi?


Zwiększony popyt na cukier może sprawić, że sklepy będą
– a niektóre już to robią
– podnosić jego cenę. Takie są prawa rynku.
Fot. Wit Hadło

Puste półki albo w najlepszym wypadku limit 5 lub 10 kg na paragon – tak w ostatnich dniach wyglądała sprzedaż cukru w wielu rzeszowskich sklepach. Podobnie było na całym Podkarpaciu i w Polsce. Co sprawiło, że ludzie niemal z dnia na dzień rzucili się do sklepów po biały kryształ? Czy rzeczywiście już niebawem może go zabraknąć w naszym kraju?

– Kupuję, bo… inni też kupują – mówi nam 48-letnia Monika, którą spotkaliśmy robiącą zakupy w jednym z rzeszowskich sklepów. W jej wózku 5 kg cukru. Więcej nie można, bo sklep wprowadził limity. – Raczej nie obawiam się, że braknie cukru. Takie są przynajmniej zapewnienia rządzących. Z drugiej strony o węglu też mówili, że nie braknie, a wiadomo, jak jest. Bardziej obawiam się tego, że już niebawem cukier może kosztować 7 – 8 zł albo i więcej, bo przecież sezon na przetwory z owoców tak na dobrą sprawę dopiero się zaczyna – dodaje nie bez racji.

Nawet 10 zł za kilogram?

Reglamentacja cukru to częsty widok na sklepowych półkach w ostatnich dniach. W niektórych placówkach handlowych z tego powodu jest panika. Klienci skarżą się na jego braki oraz drożyznę, bowiem jeszcze nie tak dawno można go było kupić poniżej 4 zł za kilogram. Dziś cena zbliża się niebezpiecznie do granicy 5 zł, a w niektórych miejscach już ją przekroczyła. Cena białego kryształu w ostatnich dwóch miesiącach wzrosła aż o 35 procent. Jeszcze przed rokiem kilogram tego słodkiego produktu kosztował 2,5 zł. Sytuację podgrzały informacje w mediach, że lada chwila kilogram będzie kosztował 6 – 7 zł. Cukier drożeje i będzie jeszcze droższy. Pod koniec 2022 r. cena cukru może wzrosnąć nawet dwukrotnie – ostrzega część ekspertów. Trudno jednak sobie wyobrazić, żeby za biały kryształ płacić aż 10 zł. Na ceny tego produktu wpływ ma inflacja, wyższe koszty transportu, planowane podwyżki prądu, gazu i węgla. Są jednak i tacy eksperci, którzy uspokajają, że podwyżka może być „tylko” kilkunastoprocentowa albo nawet zerowa. – Cena zatrzyma się na obecnym poziomie – przekonują.

Sztuczna panika

Czy grożą nam na dłuższą metę puste półki sklepowe po cukrze? Absolutnie nie, a jego brak w niektórych placówka handlowych jest chwilowy. Eksperci twierdzą bowiem, że do takiej sytuacji doprowadzili sami klienci. Ekonomista z Rzeszowa przekonuje, że to sztuczna panika i cukru nie zabraknie. To samo mówił na antenie TVP minister rolnictwa. – Mamy bardzo dużo cukru. Spokojnie, dla wszystkich wystarczy – przekonywał Henryk Kowalczyk.

Mariusz Andres