Potrzebują cudu

Po porażce w pierwszym meczu w Ostrowie Wlkp. różnicą 30 pkt, tylko cud może sprawić, że w rewanżu Cellfast Wilki mogą odrobić straty z nawiązką.
Fot. Wilki Krosno

Po porażce 30-60 w pierwszym meczu finałowym w Ostrowie Wlkp. tylko prawdziwy cud może sprawić, że w rewanżu żużlowcy Cellfast Wilków Krosno odrobią straty z nawiązką. A tylko taki scenariusz zapewni im prawo startów przyszłym roku w PGE Ekstralidze.

– Liczyłem na zdobycz taką, która wzbudzi większe emocje w rewanżu. Nie wywieszamy jednak białej flagi, ale 30 pkt to spora zaliczka. W sporcie różne rzeczy się zdarzają. Należy wygrać mecz przed własną publicznością – mówił po niedzielnej klęsce Ireneusz Kwieciński, szkoleniowiec podkarpackiego beniaminka. W jego ekipie przed tygodniem zawiedli wszyscy. O ile od krośnieńskich juniorów wiele wymagać nie można, o tyle od seniorów, na barkach których przez cały sezon ciążył wynik watahy już tak. Tymczasem w Ostrowie Wlkp. wszyscy, łącznie z najskuteczniejszym zawodnikiem fazy zasadniczej, Tobiaszem Musielakiem pojechali poniżej oczekiwań. Nad Wisłokiem nikt nie wyobraża sobie kolejnego tak słabego meczu, jednak to może być za mało, by odwrócić losy finałowej rywalizacji. Do tego potrzebna jest wręcz perfekcyjna jazda piątki seniorów, którzy nie mogą sobie pozwolić w niedzielę na chwilę słabości. W zupełnie odmiennych nastrojach do rewanżowej potyczki przystąpią podopieczni Mariusza Staszewskiego, którzy są już praktycznie jedną nogą w PGE Ekstralidze. W Ostrowie Wlkp. nikt bowiem nie wyobraża sobie, by żużlowcy Arged Malesy mogli w rewanżu roztrwonić tak gigantyczną przewagę. – Powiedzieliśmy sobie, że 12 punktów będzie dobrą zaliczką. Nie wiem, co musiałby się wydarzyć, aby roztrwonić 30 punktów przewagi – mówił o pierwszym meczu na antenie nSport+, Grzegorz Walasek. Hurraoptymizm w ekipie z Ostrowa Wlkp. nieco tonuje jej trener. – Fajnie, że wygraliśmy tak wysoko, ale nie jest powiedziane że w niedzielę krośnianie się nam nie zrewanżują. Jesteśmy zadowoleni ale jeszcze nie świętujemy sukcesu – mówił Mariusz Staszewski, cytowany przez portal kurierostrowski.pl.

Ku pokrzepieniu serc krośnieńskich żużlowców i kibiców należy przytoczyć historię, jaka wydarzyła się dwa lata temu. Wówczas to pierwszym meczu finału II ligi PSŻ Poznań rozgromił na własnym torze Polonię Bydgoszcz 59-31, a mimo to nie awansował do I ligi. W rewanżu na Brdą, bydgoszczanie bowiem odrobili straty z nawiązką, wygrywając 61-29. – Walczymy i na pewno się nie poddajemy. To będzie ukoronowanie udanego dla nas sezonu. Przed tygodniem mieliśmy finał IMŚJ, którego partnerem było Krosno Miasto Szkła. W niedzielę czeka nas finał zmagań ligowych, w których osiągnęliśmy już i tak zdecydowanie więcej, niż pierwotnie sobie zakładaliśmy – mówi Grzegorz Leśniak, prezes Cellfast Wilków Krosno.

mj

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments