Przemyślanka w ćwierćfinale Miss Polski

Fot. Archiwum

Ma niecałe 21 lat, piękny uśmiech i mnóstwo sympatii dla ludzi. Ma też dystans do siebie i plany, by być psychologiem. Śliczna, miła, empatyczna przemyślanka, Karolina Pantuła, jest ćwierćfinalistką Miss Polski. Opowiedziała nam o tej przygodzie…

Rok temu skończyła przemyskie Technikum nr 2. Po maturze postanowiła „skoczyć na głęboką wodę” i wyjechała do Krakowa. Tu zaczęła pracę w branży odzieżowej, jest doradcą klienta w firmie znanej marki modowej. – Postanowiłam zrobić sobie przerwę przed studiami – wyjaśnia Karolina Pantuła. – Wybieram się na psychologię – zdradza dziewczyna.
Karolina jest ładna od dziecka, każdy jej to mówił, ale dziewczyna nie skupia się na wyglądzie ani własnym, ani innych. – Każda kobieta jest piękna – przekonuje. – Każda z nas coś w sobie ma, potrafi czymś zachwycić, a największe piękno jest w nas, w środku – uważa Karolina. Czy oglądała kiedyś wybory Miss Polski? – No pewnie! Czy myślała, że kiedyś sama stanie w szranki tytuł najpiękniejszej Polki? – Ależ skąd – śmieje się dziewczyna. – Ale chyba każda z nas po cichu kiedyś o tym marzyła – dodaje.
Karolina jest skromna, ale jej aparycja od dawna wzbudza zainteresowanie na przykład fotografów. Idealnie proporcjonalna sylwetka, piękne ciemne włosy i wspaniały szczery uśmiech nie mogły pozostać niezauważone. – Zdarzało się, że za pomocą mediów społecznościowych kontaktowali się ze mną różni fotografowie i składali propozycje sesji zdjęciowych – przyznaje Karolina. – Ale ja się bałam. Byłam bardzo młoda, a w tej branży nie brak „pułapek”- wyjaśnia. Jednak, gdy kiedyś sesję zaproponował jej znany przemyski fotograf, Ludwik Biernacki, nie mogła odmówić. – Ten fotograf robił zdjęcia mojej mamie, gdy ona była młodziutka. Miałyśmy do niego pełne zaufanie – podkreśla dziewczyna. I tak powstało pierwsze profesjonalne portfolio Karoliny, a wkrótce zainteresowała się nią rodzima firma i zaprosiła do współpracy przy reklamie. – To była reklama świąteczna, bożonarodzeniowa – opowiada przemyślanka. – Przez kilka tygodni widziałam na plakatach w mieście swoją twarz. To było fajne
– uśmiecha się skromnie dziewczyna. Wtedy jednak nie przyszło jej do głowy, żeby stawać w szranki w konkursie piękności.

„Do odważnych świat należy”

Aż tu pewnego dnia w mediach społecznościowych dziewczyna natknęła się na ogłoszenie dotyczące konkursu Miss Małopolski. Rzuciła okiem, przez chwilę pomyślała: „A może wysłać zgłoszenie?”. – Wahałam się, z jednej strony fajna przygoda, ale… No sama nie wiedziałam – opowiada dziś Karolina. Z pomocą przyszła jej najlepsza przyjaciółka – mama Wioletta, która sama jest osobą niezwykle aktywną i odważną. Zachęciła córkę słowami „do odważnych świat należy” i… Karolina wysłała swoje zgłoszenie. – Niewiele tego było: dane osobowe, wzrost, czym się zajmuję, no i zdjęcia
– wspomina Karolina. Zdjęcia jednak nie mogły być „oszukiwane”, wymagano także fotografii całej sylwetki oraz takiej, na której aplikująca jest bez makijażu. – Pomyślałam, że co będzie, to będzie – wspomina dziś Karolina. – Najwyżej się oceniającym nie spodobam… – uśmiecha się. Jednak spodobała się i zaproszono ją do dalszego etapu konkursu.

Pierwsze szpilki: 11 centymetrów, kolor beżowy

– Wcześniej ubierałam się raczej na sportowo i nosiłam też sportowe buty – przyznaje dziewczyna. – A tu pojawił się wymóg, że mamy na spotkanie konkursowe przyjść w jeansach, białych koszulkach i… szpilkach – śmieje się Karolina. – I tak chcąc nie chcąc, kupiłam swe pierwsze w życiu szpilki – zwierza się. Są klasyczne, beżowe i… nieprawdopodobnie wysokie. – Obcas ma 11 centymetrów – zdradza przemyślanka. Choć tego rodzaju buty mają wielu zagorzałych przeciwników, którzy potrafią wymienić jednym tchem cały szereg ich wad od niewygody po zwyrodnienie kręgosłupa, każda kobieta w szpilkach czuje się wyjątkowo. – No tak – przyznaje Karolina. – Ale w szpilkach trzeba też umieć chodzić. Nie wystarczy je po prostu założyć i iść – zastrzega. – My miałyśmy specjalne zajęcia, na których uczyłyśmy się chodzić w szpilkach – wspomina. – Ważna jest prosta postawa i śmiałe spojrzenie przed siebie! Wtedy się w tych szpilkach po prostu frunie – zapewnia dziewczyna. – W sumie wszystkie się tego musiałyśmy nauczyć, bo większość kandydatek na Miss Małopolski to były dziewczyny takie jak ja, czyli niemające wcześniej kontaktu z wybiegiem – uśmiecha się przemyślanka.

Sztuka makijażu, sztuka pozowania do zdjęć

A trema podczas kolejnych etapów była? – A była, była – przyznaje Karolina. – Co innego wysłać swoje fotki i wypełnić ankietę, a co innego stanąć przed szerokim audytorium i się zaprezentować – zwierza się dziewczyna. Ze względu na pandemię kandydatki prezentowały się po 5 umówione na daną godzinę. Naszej bohaterce przyszło jednak wejść na prezentację samej. – Wokół pełno było pięknych kobiet w koronach Miss – wspomina Karolina. – Były byłe i aktualne Miss i Wicemiss Małopolski i Krakowa oraz przedstawiciele organizatora konkursu – zdradza. Jednak mimo stresu przemyślanka, która musiała oceniającym opowiedzieć o sobie i swoich planach oraz marzeniach, dobrze wypadła, bo oto weszła do finału Miss Małopolski.
– W pracy do teraz mało kto wie, że w ogóle wystartowałam – uśmiecha się Karolina. – Na szczęście nie miałam problemu z wzięciem wolnego na zajęcia związane z konkursem- dodaje. A zajęć było sporo, bo trzeba nauczyć się niełatwej, wbrew pozorom, sztuki robienia makijażu oraz równie skomplikowanej sztuki pozowania do zdjęć. – To cenne doświadczenie – przyznaje Karolina. – Bo niby każda z nas umie się pomalować, a na takich zajęciach z profesjonalistą okazuje się, że… jednak nie – śmieje się przemyślanka.

Wejście na zieloną kartę

Na finałową galę dziewczyny startujące w konkursie Miss Małopolski i Miss Małopolski Nastolatek musiały przyjść z umytymi świeżo włosami, bez makijażu i… w dresach. – Chodziło o to, byśmy nie miały na ciele odgnieceń od obcisłych ubrań, stąd wymagany był sportowy, luźny strój – wyjaśnia Karolina.
– Makijażem i fryzurami zajęli się profesjonaliści, a stroje miałyśmy dobrane przez speców od mody. Jedyne co musiałyśmy mieć własnego to buty- zdradza przemyślanka. – Jedne sportowe do stylizacji w tym rodzaju i oczywiście szpilki – uśmiecha się. I tak beżowe „klasyki” na 11-centymetrowym obcasie zaprezentowały się na zgrabnej nóżce Karoliny bardzo już szerokiemu gremium.
Wydawało się, że wspomniane szpilki nie przyniosły przemyślance szczęścia. Nie dostała się do topowej dziesiątki finalistek i nie zdobyła tytułu. – Nie czułam się przegrana, wręcz przeciwnie!To przecież fajna, ekscytująca i pouczająca przygoda – podkreśla dziewczyna. – Kibicowałam koleżankom z topowej dziesiątki i ściskałam kciuki, żeby się wszystko udało – wspomina. Jednak podczas wyborów Miss Małopolski, poza tytułami dla kolejnych uczestniczek przyznawano coś jeszcze. To tzw. zielone karty dla dziewczyn spoza topowej dziesiątki. One są „biletem” do ćwierćfinału Miss Polski. Jedną z tych kart przyznano właśnie Karolinie. – Pewnie, że się ucieszyłam! – opowiada przemyślanka. Dostałam szansę, mogę dalej się rozwijać i spróbować swoich sił w ćwierćfinale Miss Polski! – dodaje.

Przemyśl zawsze w serduchu

Dziewczyny walczące o koronę i tytuł najpiękniejszej Polki staną w ćwierćfinałowe szranki już 10 lipca. Wśród nich nasza „mała” przemyślanka, Karolina Pantuła. – Nie taka znów mała – śmieje się dziewczyna. – Mam 170 centymetrów wzrostu
– zdradza. Choć kandydatka do tytułu Miss Polski mieszka dziś i pracuje w Krakowie i tam też ma zamiar studiować, w konkursie reprezentuje swój rodzinny Przemyśl. – Nie mogłoby być inaczej! – podkreśla dziewczyna. – Przemyśl to moje miasto, zawsze jestem z nim serduchem i będę – zapewnia.
– Chłopaka, Mateusza, też mam z Przemyśla – dodaje z uśmiechem.
Nie wiemy, jak potoczą się dalsze konkursowe losy Karoliny. Na pewno będziemy mocno ściskać kciuki, by przemyślanka zaszła w konkursie Miss Polski na sam szczyt. Ale wiemy na pewno, że Karolina z Przemyśla wie czego chce, choć we wrześniu skończy dopiero 21 lat. Chce być spełniona, szczęśliwa i samodzielna. – I chcę pomagać ludziom – deklaruje. – Dlatego wybieram się na psychologię – wyjaśnia. – A jeśli udział w konkursie Miss Polski pomoże mi w tym, by pomóc innym spełniać marzenia, albo pokonywać trudności, to będę podwójnie szczęśliwa – zapewnia Karolina Pantuła.
Pięknej, nie tylko fizycznie, dzielnej i radosnej dziewczynie z Przemyśla, życzymy powodzenia nie tylko w konkursie Miss Polski!

Monika Kamińska

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments