Raj dla narciarzy w sercu Bieszczadów

Chętnych na zjazd nie brakowało. Fot. Bieszczad.ski/Facebook

Ruszyło Centrum Turystyki Aktywnej i Sportu „Bieszczad.ski”. – To diament, który potrzebuje jeszcze odrobiny szlifu i ma szansę stać się jednym z najciekawszych ośrodków sportowo-rekreacyjnych w Polsce – tak o ośrodku mówi Robert Petka, zastępca wójta gminy Olszanica.

Stok narciarski w kompleksie Bieszczad.ski został oficjalnie otwarty w sobotę. Przez weekend odwiedziły go setki amatorów białego szaleństwa z całego regionu. – Mieliśmy pewne obawy, czy wszystko jest przygotowane tak, jak życzą sobie tego nasi goście, ale okazało się, że test wypadł pozytywnie i większość z nich była bardzo zadowolona z warunków, jakie przygotowaliśmy. Jednocześnie z uwagą przysłuchiwaliśmy się wszystkim sugestiom na temat naszej działalności i będziemy je teraz wcielać w życie – mówi Super Nowościom Robert Petka, zastępca wójta gminy Olszanica, która jest inwestorem ośrodka.
Kolej linowa z czteroosobowymi krzesełkami ma ponad 900 metrów długości, a główna trasa zjazdowa w linii prostej ponad 1200 metrów – to najwięcej na Podkarpaciu. Górna stacja usytuowana jest na wysokości 620 m n.p.m., dolna na wysokości 410 m n.p.m. W tym tygodniu uruchomiony zostanie wyciąg talerzykowy oraz taśmy, w następnej kolejności restauracja z antresolą i dwoma tarasami widokowymi, a pod koniec stycznia hotel. – Jesteśmy na ostatniej prostej, czekają nas prace porządkowe i wykończeniowe, myślę, że w lutym będziemy mogli zakwaterować w hotelu pierwszych gości – mówi Robert Petka.
W tym tygodniu do ośrodka ma dotrzeć także sprzęt narciarski, chwilę później uruchomiona zostanie wypożyczalnia.
– Przed nami jeszcze trochę pracy, dlatego prosimy jeszcze o chwilę wyrozumiałości i dziękujemy za miłe słowa odnośnie do naszej pracy, które do nas napływają od Państwa – mówi nasz rozmówca.
Ośrodek będzie czynny także latem, a to za sprawą najdłuższej tyrolki w Polsce – cztery liny, każda po 1250 metrów. W planie są też inne inwestycje.
– Chcemy stworzyć m.in. trasy do nordic walking, trasy rowerowe oraz wypożyczalnię rowerów. Ośrodek ma potężne perspektywy rozwoju, drzemie w nim ogromny potencjał, to diament, który potrzebuje jeszcze odrobiny szlifu i ma szansę stać się jednym z najciekawszych ośrodków sportowo-rekreacyjnych w Polsce – nie kryje dumy nasz rozmówca.
Podkreśla, że budowa ośrodka nie byłaby możliwa bez dotacji z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego i Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz ogromnego zaangażowania pracowników Przedsiębiorstwa Rozwoju Infrastruktury gminy Olszanica. – Ci ludzie włożyli kawał serca w ten projekt. Pracowali niezależnie od pory dnia i nocy, także w weekendy. To dzięki ich zaangażowaniu udało się w ekspresowym tempie zrealizować projekt, ciężko pracowali na ten sukces, za co im ogromne dzięki – podkreśla Robert Petka.
Budowa ośrodka Bieszczad.ski kosztowała około 31 milionów złotych. Inwestycja powstała w rekordowym tempie, bo w zaledwie osiem miesięcy. – Pamiętam, kiedy startował projekt, napisaliśmy na teczce „nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie, z których zbyt szybko rezygnujemy”. Ostatnie miesiące to dla nas okres morderczej pracy, ale udało się zrealizować plan, a w głowie już są kolejne, za których realizację wkrótce się zabieramy
– konkluduje Robert Petka.
Włodarze gminy Olszanica liczą, że nowa inwestycja przyczyni się do dynamicznego rozwoju nie tylko gminy, ale i całego regionu bieszczadzkiego i wpłynie na poprawę jakości życia lokalnej społeczności, bo otwarcie ośrodka to też nowe miejsca pracy dla mieszkańców.

Martyna Sokołowska

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
jan
jan
7 miesięcy temu

Z tym „sercem” Bieszczadów to Panią Redaktor trochę poniosło. Proponuję w „cieniu” Bieszczadów, jeśli marketingowo Bieszczady muszą być.