Rząd obiecywał tani węgiel. Jest po… 3,3 tys. zł za tonę

Katowice, ulica Warszawska. Biuro poselskie Mateusza Morawieckiego. Kolejka po tani węgiel zorganizowana w ramach pikiety górników i związkowców „Sierpnia 80”. Fot. Anna Lewanska / Agencja Wyborcza.pl

Jeszcze w czerwcu rząd uspokajał Polaków, żeby poczekali z zakupem opału, bo cena węgla kamiennego przed tegoroczną zimą będzie taka, jak przed rokiem. Tani węgiel – po 996 zł za tonę – miała zapewnić rządowa ustawa. Jednak ta ustawa okazała się bublem prawnym i teraz Polacy przy wsparciu państwa (dofinansowaniu jednorazowym 3 tys. zł) mogą kupić droższy węgiel. Jednak, jak sprawdziliśmy, na podkarpackich składach cena tego surowca przekracza o kilkaset złotych tę kwotę. W innych regionach naszego kraju koszt zakupu tego opału wynosi nawet ponad 4 tys. zł.

Jednak nawet, jeśli ktoś dostanie wsparcie finansowe od rządu na zakup węgla (kiedy te pieniądze trafią do budżetów domowych nie wiadomo, czy za miesiąc od złożenia wniosku, czy za dwa miesiące), to mimo to „czarnego złota” nie uda mu się zakupić. Sprawdziliśmy – na wielu składach w ogóle opału brakuje. A jeśli nawet jest, to wystarcza go na kilka dni, bo tak dużo osób chce kupić węgiel.
W Nowym Sączu za węgiel kostkę trzeba zapłacić 4,4 tys. zł za tonę, w Legnicy prawie 4 tys. zł. Ceny zwalają więc z nóg. Na Podkarpaciu, przynajmniej w miejscach, z którymi się skontaktowaliśmy, ceny są niższe, ale i tak przekraczają te wspomniane 3 tys. zł. Tymczasem do ogrzania domu potrzeba od 3 do 5 ton węgla na sezon. Tak więc właściciel domu musi w sumie zapłacić za ciepło od 10 tys. zł do nawet 16,5 tys. zł.

Węgla brakuje i nie wiadomo, kiedy będzie

– Nie mam węgla w sprzedaży – mówi Damian Czarnik, właściciel firmy Kris – Węgiel, Kruszywo, Materiały Budowlane w Zaborowie k. Czudca.
– Z pytaniem czy jest i czy będzie, dzwoni do mnie od 50 do 100 osób dziennie. Ostatnio, gdy go sprzedawałem, to kosztował 2200 zł za tonę grubego węgla. Nie wiem, kiedy dostanę nową dostawę węgla.
Teraz rząd radzi jak Polacy mają sobie poradzić z brakiem węgla – Węgiel z krajowego wydobycia jest w dobrej cenie, choć nie wystarczy go dla wszystkich – powiedziała Anna Moskwa, minister klimatu. – To, do czego zachęcamy, to do zakupów na raty.
– Od maja nie handluję węglem, bo go nie ma gdzie kupić – powiedział kierownik z Węgiel Jasło, Krosno – Sprzedaż Węgla Opałowego Eko/Firma Miś w Dębowcu. – Był czas, jakieś trzy tygodnie temu, gdy miałem w sprzedaży 20 ton ekogroszku za 3300 zł za tonę. Ale szybko został wykupiony. Są zapisy na węgiel, chętnych do zakupu jest 300 osób, ale nie mam im nic do zaoferowania. Nie wiem, kiedy znów trafi do mnie węgiel.

Importowanym opałem nie da się palić

Okazuje się, że jest jeszcze jeden problem z węglem. Nie tylko to, że go brakuje i że jest drogi, ale do Polski z zagranicy trafia surowiec, którym palić się nie da. Do portu w Świnoujściu trafił ostatnio węgiel sprowadzony przez polski rząd z Indonezji. W rzeczywistości nim nie jest. Jedynie przypomina węgiel, a naprawdę to muł wyjątkowo szkodliwy dla zdrowia. Zresztą palenie mułem już pięć lat temu w Polsce zostało zakazane. W trakcie spalania ulatniają się groźne pyły PM10 i PM2.5 oraz duże dawki metali ciężkich. Pełną świadomość tego zagrożenia mają właściciele składów węgla z Podkarpacia, z którymi Super Nowości rozmawiały.
– Właśnie sprzedaliśmy 25 ton węgla – usłyszeliśmy od pracownika skupu węgla w Majdanie Królewskim. – Ale potrzeby są o wiele większe i chętni są na 200 ton. Cena węgla to 3200 zł za tonę. Nie sprowadzamy tego surowca ani z RPA, ani z Indonezji, bo te kraje oferują złej jakości opał, nie nadający się do ogrzewania. Gdy nie było kryzysu, to w dobrych miesiącach sprzedawaliśmy nawet 100 ton, a teraz jest to niemożliwe.

Jak już jest, to mało

– Mam teraz w sprzedaży 100 ton węgla w cenie za tonę 3350 zł – powiedział właściciel składu węgla Adam-1: Węgiel, ekogroszek Rzeszów/Tyczyn, Biała Budziwój z siedzibą w Tyczynie. – Wystarczy go jednak tylko na kilka dni, bo wiele osób chce go kupić. W sierpniu na placu w ogóle nie miałem węgla. Ten surowiec muszę przywozić z Pomorza – z Gdańska i z Braniewa. Węgiel jest importowany, ale w 90 procentach przesortowany i zdatny do ogrzewania domów.
– Od miesiąca nie mamy w sprzedaży węgla. Nie wiemy kiedy będzie
– stwierdził Grzegorz Szafran, właściciel hurtowni opału w Dukli. – Mam jeszcze nadzieję, że sytuacja poprawi się. Ludzie dzwonią i pytają, kiedy będą mogli kupić, ale nie potrafię im odpowiedzieć na to pytanie.
W Węglomacie w Trzcianie poinformowano Super Nowości, że w ub. tygodniu ludzie kupili 26 ton węgla. Niektórzy klienci nabyli nawet po dwie tony tego rodzaju opału, ale jak nam powiedział właściciel tej firmy, to kropla w morzu potrzeb, bo można byłoby go sprzedać tygodniowo nawet… 5 tys. ton.

Mariusz Andres