Sąd: Ten budynek stoi nielegalnie

Wiele z mieszkań w „Wooden House” jest już zamieszkanych. Terasz mieszkańcy nie wiedzą, czy nie zostaną bez dachu nad głową. Fot. Wit Hadło

Przy bulwarach stoi piękny, siedmiopiętrowy budynek. Ma 71 mieszkań, niektóre z widokiem na Wisłok. Wiele z nich ma już lokatorów. Teraz Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie wydał decyzję, że budynek nie miał prawa powstać. Czy zostanie wyburzony? I co wtedy stanie się z ludźmi, którzy kupili tam mieszkania i wzięli wieloletnie kredyty?

„Wielkie zwycięstwo! Po wielu nieprzespanych nocach i pisaniu odwołań udowodniliśmy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, że mamy rację i doczekaliśmy się sprawiedliwości!- napisali w mediach społecznościowych członkowie Stowarzyszenia „Zielone Osiedle Grabskiego”.
Uzyskaliśmy w NSA wyrok uchylający wszystkie decyzje o warunkach zabudowy na inwestycję Wooden House” – pochwalili się. Co to oznacza? „Inwestycja została wybudowana niezgodnie z prawem. Jest to precedens na skalę Polski”.

Walka od 2017 roku

Przypomnijmy, że batalię z miastem mieszkańcy osiedla Grabskiego zaczęli, kiedy deweloper złożył wniosek o warunki zabudowy, ponieważ zauważyli w nim wiele uchybień. Pomimo skarg i odwołań deweloper dosłownie wcisnął swój siedmiopiętrowy budynek między osiedle, a brzeg Wisłoka. Pozwolenie na tę inwestycję wydali miejscy urzędnicy. Ci mieszkańcy, którzy mieli widok na wodę, teraz za oknami mają blok i słońca jak na lekarstwo. Zaczęli się martwić też o swoje bezpieczeństwo, bo jak twierdzą, przez budowę m.in. zawaliła się droga, zaczęły pękać ściany, zapadały się instalacje wodo-kanalizacyjne.
– Kiedy pięć lat temu składałam odwołanie od tej WZ-tki byłam przekonana, że mam rację – wspomina Agnieszka Wesołowska-Majcher, przewodnicząca Stowarzyszenia „Zielone Osiedle Grabskiego”. Tego zdania nie podzielały jednak miejskie instytucje, które na każdym kroku odmawiały uchylenia WZ-tki. Najpierw Wydział Architektury UM Rzeszowa, potem Samorządowe Kolegium Odwoławcze, następnie Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Niemożliwa ewakuacja w razie powodzi

Mimo to członkowie stowarzyszenia się nie poddawali. I dopięli swego. W środę, 11 stycznia w NSA w Warszawie, podczas ogłoszenia wyroku na sali sądowej zabrakło strony przeciwnej. – Od wyroku tego sądu nie można się już odwoływać – podkreśla Agnieszka Wesołowska-Majcher.
Głównymi argumentami stowarzyszenia były: brak spójności z okoliczną architekturą, kwestia przekroczenia nieprzekraczalnej linii zabudowy oraz próby zabudowy terenów zalewowych, braku możliwości skutecznej ewakuacji mieszkańców w czasie powodzi, czy niewystarczającej liczby miejsc postojowych.
– My nie walczymy z deweloperem, ale z decyzjami dotyczącymi patodeweloperki – podkreśla nasza rozmówczyni. – Na pewno będziemy składali wniosek o uchylenie decyzji pozwolenia na budowę, bo w polskim prawie nie przewiduje się wydania pozwolenia bez uprzedniej prawomocnej decyzji o warunkach zabudowy – dodaje.
Co stanie się z tymi, którzy kupili mieszkania w „Wooden House”? Przecież wzięli kredyty, wydali pieniądze na meble. – Jest mi przykro, że nikt nawet nie poinformował mieszkańców, że jest zaskarżona decyzja o warunkach zabudowy – mówi kobieta. – Chcemy przestrzec innych przed patodeweloperkami. Jestem za tym, aby w Rzeszowie budować. Ale robić to zgodnie z wiedzą budowlaną i prawem. Żebyśmy nie mieli później problemów związanych z zalewaniem, podtapianiem oraz z pokrzywdzeniem osób trzecich, jak np. nabywcy mieszkań tego bloku – ostrzega mieszkanka Grabskiego.
Czego dopatrzył się sąd? Tego dowiemy się w pisemnym uzasadnieniu, które ujrzy światło dzienne najwcześniej za dwa tygodnie. Czeka na nie też wykonawca budynku. Sprawę komentuje krótko: – Wybudowaliśmy budynek na podstawie pozwolenia na budowę i to nie budzi wątpliwości – mówi Robert Kawalec, prezes APK Developer, które wybudowało „Wooden House”.

Urzędnicy czekają

Teraz urzędnicy czekają na uzasadnienie sądu. Dopiero wtedy zadecydują, co zrobią.
– Do czwartku (12 grudnia 2023 r.) do Urzędu Miasta Rzeszowa nie wpłynął wyrok NSA wraz z uzasadnieniem. Gdy dokumenty trafią do urzędu, zostaną wnikliwie przeanalizowane pod kątem dalszych kroków, które będą podejmowane w tej sprawie – obiecuje Artur Gernand.

Kinga Dereniowska