Skandal i walkower w Krośnie

Mecz Cellfast Wilki Krosno – Stelmet Falubaz Zielona Góra miał być wielkim świętem speedwaya na torze przy
ul. Legionów. Zamiast tego był wielki skandal, którego konsekwencji można się spodziewać niebawem. Fot. Archiwum

Sporym skandalem i walkowerem 0-40 zakończyło się niedzielne spotkanie Cellfast Wilków Krosno ze Stelmetem Falubazem Zielona Góra. Zdaniem jury zawodów i sędziego Jerzego Najwera, krośnieński tor był nieregulaminowy. Na niewiele zdało się opóźnienie startu meczu o godzinę. W tym czasie gospodarze nie zdołali doprowadzić nawierzchni do stanu używalności i ostatecznie ponad 4 tysiące krośnieńskich kibiców, skandujących głośne „złodzieje, złodzieje” zostało odprawionych z kwitkiem.

O tym, że z krośnieńskim torem dzieje się źle, było już wiadomo podczas piątkowego spotkania z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, w którym żużlowcy obu drużyn narzekali na stan nawierzchni. Spotkanie ostatecznie udało się dojechać do końca, ale pewnym było, że po tamtych wydarzeniach GKSŻ ze szczególną uwagą będzie się przyglądała temu, co dzieje się w Krośnie. I tak też właśnie było w niedzielę. – Od przyjazdu komisarza toru, czyli od godz. 11 do chwili obecnej tor jest nieregulaminowy. Na jednym i drugim łuku środkowa część toru jest nieregulaminowa. Widzieliśmy, jak to w piątek wyglądało na zawodach i po prostu tor nie trzymał. Może dojść do wypadku. Musi być jednakowy na całej długości i szerokości, a w tej chwili on nie spełnia tych wymogów – mówił przed kamerami Canal+ Sport5 Zbigniew Kuśnierz, przewodniczący jury niedzielnych zawodów. Wcześniej zły stan nawierzchni krośnieńskiego owalu sygnalizował również trener gości. – Przy krawężniku tor jest twardy, ale potem miękki. Będą się tworzyć koleiny. Nie ma niedobrej woli, że nie chcemy jechać, ale tor jest niebezpieczny – mówił Piotr Żyto, którego podopieczni w ogóle nie kwapili się do wyjazdu na tor, nawet na jego próbę. Zupełnie inne zdanie w tej kwestii mieli krośnieńscy żużlowcy, ale ich głosów nikt nie brał po uwagę. Podkreślił to w pomeczowym wpisie w mediach społecznościowych Tobiasz Musielak, lider Cellfast Wilków. – Miło, że nas zawodników nikt o zdanie nie pyta jeśli ci, którzy jeżdżą, nie mają absolutnie żadnego prawa głosu… To coś tu nie gra, dzięki za taki żużelek. Lecę do Anglii pobawić się i odpocząć – napisał na Twitterze.

Przesądził… śrubokręt

Gospodarze dostali godzinę czasu na doprowadzenie toru do ładu, ale nie zdołali tego zrobić. Takie przynajmniej było zdanie jury zawodów i sędziego. – Gdyby normalnie przygotowali tor, to ten tor byłby regulaminowy. Może gdzieś popełnili błąd w przygotowaniu tego toru. Nie wiem, co wczoraj było robione i nie wiem, co dzisiaj było robione do godz. 11. Ja mogę powiedzieć tylko to, co było robione od godz. 11, to co przekazał mi komisarz toru i co widzieliśmy podczas obchodów toru, a na tor wychodziliśmy bardzo często i sprawdzaliśmy jego stan. Nie było poprawy. Poprawa stanu toru na ostatnim obchodzie była minimalna – mówił podczas niedzielnej transmisji TV Zbigniew Kuśmierski.
W sprawie niedzielnych wydarzeń w Krośnie wczoraj komunikat wydała także Główna Komisja Sportu Żużlowego. – Główna Komisja Sportu Żużlowego ubolewa, że mecz Cellfast Wilki Krosno – Stelmet Falubaz Zielona Góra nie doszedł do skutku. Mimo długich i intensywnych prac tor w Krośnie nie nadawał się w niedzielę do bezpiecznej jazdy. Z tego powodu zgodnie z regulaminem sędzia orzekł walkower na rzecz klubu z Zielonej Góry. Jednocześnie informujemy, że nieprawdziwe są sugestie, które pojawiły się podczas transmisji telewizyjnej z tego meczu. Główna Komisja Sportu Żużlowego zaprzecza, że nakazywała klubowi z Krosna dosypanie nawierzchni na krośnieńskim torze. To władze Cellfast Wilków w marcu wystąpiły do GKSŻ z wnioskiem w tej sprawie i otrzymały zgodę na taki ruch. To oznacza, że klub z Krosna ponosi pełną odpowiedzialność za stan toru podczas niedzielnego meczu – możemy w nim przeczytać. – To bardzo źle dla polskiego żużla, bardzo źle dla krośnieńskiego żużla. Przykro, że w ten sposób została podjęta takowa decyzja. Jak widzimy, na torze nie ma kałuż, nie pada deszcz, mamy dobre warunki. Mamy oświetlenie, mamy kilka tysięcy osób na stadionie. Krosno żyje żużlem. Wykonaliśmy tytaniczną pracę od piątkowego meczu, kiedy rzeczywiście były problemy z torem. To jest zaszłość sprzed wielu lat, z czarnej nawierzchni. Została wykonana bardzo duża praca, żeby ten tor doprowadzić do stanu używalności. Prosiliśmy o próbę toru. Podjęta została bardzo niekorzystna decyzja. Bardzo szkoda, że teraz kilka tysięcy osób będzie musiało wyjść ze stadionu i obejść się smakiem, bo czekaliśmy na ten mecz. Jestem przekonany, że gdyby dzisiaj doszło do zawodów, to byłby to jeden z lepszych meczów w tym sezonie w I lidze. Widzimy jak przygotowany jest tor. Nie może być tak, że pół śrubokręta wbijane przez jedną osobę decyduje o organizacji tak dużej imprezy – mówił z kolei Grzegorz Leśniak, prezes klubu z Krosna na antenie Canal+Sport 5.

Nawet pół miliona zł kary!

Jak się okazuje walkower to tylko część kar, jakie mogą zostać nałożone na klub z Krosna. Inne, to kary finansowe, w tym nawet 150 tys. zł. Dodatkowo podkarpacki klub będzie musiał wypłacić zobowiązania klubowi z Zielonej Góry w wysokości 100 tys. zł oraz 200 tys. zł na rzecz PZM. Cellfast Wilki będą musiały zapłacić także odszkodowanie telewizji i sponsorom rozgrywek, a kary zawieszenia mogą dotknąć kierownika drużyny i toromistrza.
Klub z Krosna obecnie czeka na oficjalne pismo uzasadniające ukaranie go walkowerem oraz kary finansowe i ich wysokość.

CELLFAST WILKI Krosno 0
STELMET FALUBAZ Z. Góra 40
walkower
W innych niedzielnych meczach: Aforti Start Gniezno – Optibet Lokomotiv Daugavpils 52-38, Abramczyk Polonia Bydgoszcz – ROW Rybnik 45-45.

1. Zielona Góra 5 8 +50
2. Bydgoszcz 5 7 +23
3. Krosno 5 6 +13
4. Łódź 5 5 -12
5. Rybnik 5 5 +22
6. Gniezno 5 5 -19
7. Landshut 5 4 -28
8. Gdańsk 5 0 -49

W następnej kolejce: Gniezno – Krosno (23 maja – godz. 18, transmisja Canal+ Sport5).

Marcin Jeżowski