Sokół pod ścianą

Fot. Sebastian Maślanka/PTG Sokół Łańcut

Rawlplug Sokół przegrał drugi mecz półfinałowy play-off (gra się do 3 wygranych) i teraz stoi pod ścianą. Kolejna porażka oznacza, że ekipa Dariusza Kaszowskiego pożegna się z marzeniami o grze w wielkim finale.

Niedzielny mecz w Słupsku był do przerwy bardziej zacięty niż pierwsze spotkanie, ale i tak zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy. – Nie ma słów, które wyrażą podziw dla chłopaków za to co zrobili i zostawili serce na boisku – mówi trener ekipy ze Słupska, Mantas Cesnauskis. – Nie jest łatwą rzeczą zagrać dwa mecze z taką intensywnością z bardzo wymagającym rywalem, jakim jest Sokół. Przed meczem okazało się, że nie zagra Piotrek Śmigielski, ale zespół bardzo dobrze na to zareagował i sobie z tym poradził. Mam nadzieję, że nie będziemy „latać wysoko”. Prowadzimy 2-0, ale to nie jest koniec rywalizacji. Sam grałem wiele razy w play-off i wiem, że często z 0-2 robiło się 2-2 i trzeba było rozegrać piąty mecz. Do Łańcuta pojedziemy jak w I rundzie do Pruszkowa na jeden mecz, żeby go wygrać i zakończyć rywalizację – mówi litewski szkoleniowiec Grupa Sierleccy-Czarni. W niedzielę ekipa z Łańcuta choć może wynik końcowy tego nie pokazuje mocniej postawiła się rywalom. – Rywale byli bardziej zdeterminowani niż w pierwszym meczu. Trafiali z bardzo trudnych pozycji. Musieliśmy nadrobić lukę, która wynikła z nieobecności kontuzjowanego Piotrka Śmigielskiego. Założenia, konsekwencja, mimo że Łańcut wracał ze 2-3 razy w meczu, dały efekt. Nie poddawaliśmy się i walczyliśmy o każda piłkę i wygrywamy 2-0, a w sobotę postaramy się zakończyć rywalizację – mówi Dawid Słupiński, środkowy zespołu ze Słupska, który największe problemy z ekipą z Podkarpacia miał przed przerwą. Goście rozpoczęli od prowadzenie 6:0, a za chwilę wygrywali 10:3. Z czasem jednak inicjatywę zaczęli przejmować miejscowi. Bardzo aktywny był Jakub Musiał, po którym widać było, że stara wziąć jeszcze większą odpowiedzialność za zespół pod nieobecność Piotra Śmigielskiego. Przez długi czas gra toczyła się w zasadzie punkt za punkt. Łańcucianie zdecydowanie poprawili skuteczność względem meczu numer jeden i to spowodowało, że Czarni nie potrafili na przestrzeni drugiej kwarty zbudować znaczącej przewagi. Bardzo skuteczny w ekipie z Podkarpacia był Filip Małgorzaciak, który nie tylko trafiał z dystansu, ale także bardzo efektywnie atakował słupski kosz. Do przerwy to jednak wciąż Czarni mieli pięć „oczek” przewagi (45:40). W III kwarcie nadal gospodarze dyktowali warunki gry, ale przyjezdni cały czas trzymali się dość blisko. Choć trener Cesnauskis korzystał zaledwie z siedmiu zawodników, to nie widać było po nich specjalnego zmęczenia. Pod koniec trzeciej kwarty z dużym impetem w ławkę rezerwowych Czarnych wpadł Małgorzaciak, który nabawił się urazu i musiał opuścić parkiet. Po 30 minutach Czarni wygrywali 71:58. Po stracie swojego lidera łańcucianie nie mogli totalnie odnaleźć rytmu ani pomysłu na akcje ofensywne, co przy dobrej obronie Czarnych powodowało, że mieli ogromne problemy ze zdobywaniem punktów. Małgorzaciak wrócił jednak na parkiet na początku IV kwarty, ale ciężko było już ekipie z Łańcuta zatrzymać rozpędzonych słupszczan.

W drugim półfinale: Górnik Trans.eu Wałbrzych – WKK Wrocław 63:83 i 88:66. Stan rywalizacji do 3 zwycięstw: 1-1.

rm

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
wanimet
10 dni temu

When you apply the Emini S&P Trading Secret method you’ll find the easiest way to earn money, Google Emini S&P Trading Secret and you’ll see what I mean.