Spór o maszt

Mieszkańcy w obawie o zdrowie swoje i swoich bliskich sprzeciwili się budowie masztu telefonii komórkowej w bezpośrednim sąsiedztwie osiedla. Inwestor szuka już innej lokalizacji. Fot. Martyna Sokołowska

Grupa mieszkańców podsanockich Bykowiec nie chce w swojej miejscowości masztu telefonii komórkowej. Inwestycja ma stanąć w bezpośrednim sąsiedztwie ich domów. – Nikt nam nie powiedział, jakie będzie emitować fale elektromagnetyczne, boimy się o zdrowie nasze i naszych dzieci – powiedzieli Super Nowościom.

Mieszkańcy Bykowiec o planowanej budowie masztu telefonii komórkowej w swojej miejscowości dowiedzieli się przypadkiem. Mają żal, że inwestor nie przedstawił im wcześniej swoich planów i nie skonsultował z nimi inwestycji. – Przecież tu chodzi o zdrowie nasze i naszych bliskich – mówią nam oburzeni. Wśród nich są ludzie w różnym wieku, starsi, ale też młode małżeństwa z małymi dziećmi.
Oburzona inwestycją jest też Elżbieta Kurzawa, sołtyska Bykowiec. I ona twierdzi, że nikt jej o zdanie nie pytał. – Wszystko zostało po cichu załatwione. Jako sołtys, dostałam do wywieszenia ogłoszenia. Okazało się, że w naszej miejscowości ma stanąć maszt 4G. Zaczęliśmy drążyć temat i tak dowiedzieliśmy się o planowanej inwestycji – mówi nam i dodaje: – Mamy świadomość tego, że maszt ma stanąć na prywatnej działce i nie możemy tego nikomu zakazać, ale wiadomo, bo zostało to już poparte badaniami, że oddziaływanie fal elektromagnetycznych nie jest obojętne dla żywych organizmów i ta inwestycja na pewno będzie miała negatywne oddziaływanie na mieszkających tu ludzi i zwierzęta.
Maszt ma powstać w dzielnicy, gdzie kiedyś mieścił się PGR. Osiedle zamieszkuje kilkadziesiąt osób. Ma stanąć na prywatnej działce, w bezpośrednim sąsiedztwie ich domów.
– Mieszkańcy się na to nie zgadzają. Poza tym stawianie masztu w dolinie mija się z celem – podkreśla Łukasz Iwańczyk, mieszkaniec Bykowiec. – Powinien stanąć na górce, z dala od domów i wtedy nikt nie miałby pretensji. Nie chodzi o to, aby takie inwestycje w ogóle nie powstawały, chodzi o to, aby nie powstawały tutaj – mówi.

Po protestach inwestor przeniesie maszt

Zgodę na ustawienie masztu w Bykowcach wydawał Urząd Gminy w Sanoku. – Takie mamy prawo i zgodnie z tym prawem wydaliśmy decyzję – mówi nam Paweł Wdowiak, zastępca wójta gminy Sanok.
Wójt podkreśla, że wie o protestach mieszkańców wioski.
– Faktycznie, maszt według planów miał zostać postawiony zbyt blisko zabudowań, ale inwestor, czyli firma Play, wsłuchał się w głos mieszkańców i zgodził się przenieść go w inne miejsce – powiedział nam wicewójt.
Nowa lokalizacja zostanie wybrana wspólnie z mieszkańcami Bykowiec. – Wskażemy inwestorowi gminne tereny, jakimi dysponujemy. Do zagospodarowania są też tereny prywatne, sprawa jest więc otwarta, pozostaje kwestia wyboru miejsca – zapewnia Paweł Wdowiak.

Martyna Sokołowska