Stal wygrała na kartoflisku

Rzeszowscy żużlowcy wrócili z Wittstock z tarczą, gdzie na niezwykle trudnych i wymagającym torze pokonali miejscowe „Wilki”. Fot. Facebook Wolfe Wittstock

Po trwającym blisko 4 godziny meczu, żużlowcy 7R Stolaro Stali Rzeszów pokonali na wyjeździe Wolfe Wittstock 28-19. Spotkanie ze względu na zły stan toru najpierw zostało przerwane na około 1,5 godziny, a po 4 kolejnych biegach ostatecznie zakończone.

WOLFE Wittstock 19
7R STOLARO STAL Rz. 28

WOLFE: 9. M. Ivacic 2 (0,2), 10. S. Wasserman 1 (1,0,-), 11. M. Jędrzejewski 3 (1,2), 12. F. Bowes 1 (1,w), 13. M. Dilger 6 (w,3,3), 14. E. Bachhuber 4+1 (0,2,2*), 15. L. Baumann 2 (2,0)
7R STOLARO STAL: 1. Adrian Cyfer 5 (3,2), 2. Tim Soerensen 3+2 (2*,1*), 3. Karol Baran 6+1 (2*,3,1), 4. Patryk Rolnicki 0 (w,d,-), 5. Hubert Łęgowik 6 (3,3), 6. Mateusz Majcher 6 (3,3,w), 7. Dawid Rempała 2 (1,1)

Żużlowcy z Rzeszowa i Wittstock nie mają w tym sezonie szczęścia do pogody. Pierwsze spotkanie obu drużyny na torze przy ul. Hetmańskiej rozgrywane było przy siąpiącym deszczu, a kapryśna aura dała o sobie znać również w minioną sobotę. Już w piątek w Wittstock mocno padało, stąd też do skutku nie doszło zaplanowane na ten dzień spotkanie z Lokomotivem Daugavpils. Dzień później w samo południe, czyli w porze rozgrywania pojedynku z 7R Stolaro Stalą Rzeszów, miejscowy tor nadal nie nadawał się do jazdy i spotkanie opóźniło się o godzinę. O 13 żużlowcy wreszcie wyjechali do inauguracyjnej gonitwy, która padła łupem rzeszowian 5-1. Goście zresztą bardzo udanie rozpoczęli sobotnie spotkanie, bowiem po pierwszej serii startów prowadzili już 17:7, wygrywając aż 3 z 4 dotychczasowych gonitw. – Możesz tłumaczyć chłopakom, jak mają jechać, a oni jadą i tak inaczej. Nie mogę stać z pasem i ich lać. Chłopacy dostają za to pieniądze i mają tam jechać. Tor jest dla wszystkich taki sam – irytował się Piotr Jankowski, kierownik Wolfe, który jednak także nie był zadowolony ze stanu nawierzchni. W pierwszej serii startów rzeszowianom nie poszło tylko w wyścigu nr 4, w którym upadł Patryk Rolnicki. Rzeszowianie w tym momencie przegrywali
1-5, ale w powtórce spod taśmy niczym z katapulty wstrzelił Mateusz Majcher i przywiózł do mety swoje drugie indywidualne zwycięstwo. Po tym biegu nastąpiło równanie toru, które trwało… blisko półtorej godziny. Tor bowiem stał się bardzo niebezpieczny, a największą przeszkodą dla zawodników obu drużyn była olbrzymich rozmiarów dziura, która wytworzyła się na jednym z łuków. – Poprosiliśmy o lepsze poprawki torowe i działamy. Wierzę, że uda nam się odwrócić losy meczu
– mówił Jankowski. Suchej nitki na organizatorach meczu nie pozostawił z kolei Dawid Rempała. – Tor jest megawymagający. Na pewno nie jest jednolity i jak dla mnie zawody powinny zostać zakończone. Na wejściu w drugi łuk można ziemniaki sadzić, a nie na motocyklu jeździć. Na wejściu mamy kopę, a na wyjściu jest tak twardo, że obraca motocykl – mówił przed kamerami „gość” z Tarnowa rzeszowskiej ekipie. Żużlowiec odniósł się także do zarzutów przedstawicieli Wolfe do stanu toru przy ul. Hetmańskiej podczas pierwszego meczu obu drużyn. – U nas przynajmniej tor był równy na całej szerokości, a tutaj jest kopara po kolana – dodał junior „Jaskółek”.
Po intensywnych pracach torowych, do których użyto nawet… betoniarki, żużlowcy powrócili na tor. W tym jednak momencie każdy z nich myślał chyba jedynie o objechaniu jeszcze 4 biegów i przedwczesnym zakończeniu meczu po 8 wyścigach. W tej części meczu rzeszowianie nie byli już tak skuteczni. Wprawdzie w 5. i 7. biegu minimalnie powiększyli swoją przewagę, ale gospodarze zripostowali chwilę później, gdy podwójnie ograli osamotnionego Karola Barana. Ten musiał sam stawić czoła niemieckiej parze, bowiem chwilę wcześniej bardzo groźnie wyglądający upadek zaliczył Mateusz Majcher. Rzeszowskim junior z całym impetem uderzył w dmuchaną bandę, a na torze pojawiła się karetka. Na szczęście chwilę później rzeszowianin podniósł się z toru i o własnych siłach wrócił do parku maszyn. Po drugim podejściu do 8. wyścigu sędzia poszedł po rozum do głowy i zdecydował się zakończyć do kuriozalne widowisko.
Koniec meczu z ekipą ze stolicy Podkarpacia nie oznaczał wolnej soboty dla miejscowych żużlowców, którzy jeszcze tego samego dnia wieczorem zmierzyli się z zespołem z Łotwy. Tym razem udało się rozegrać pełne spotkanie, które zakończyło się okazały zwycięstwem Lokomotivu.

mj

W innych meczach: OK Bedmet Kolejarz Opole – Trans MF Landshut Devils 51-39, Wolfe Wittstock – Optibet Lokomotivu Daugavpils 32-57, SpecHouse PSŻ Poznań – Optibet Lokomoiv Daugavpils zakończył się po zamknięciu numeru.

1. Opole 8 18 +181
2. Rawicz 6 11 +37
3. Rzeszów 7 7 -32
4. Daugavpils 4 6 +38
5. Landshut 7 5 -9
6. Poznań 7 4 -45
7. Wittstock 7 0 -170

W następnej kolejce: Daugavpils – Rzeszów (18.07.)

 

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments