Super Puchar Polski dla Rakowa

Piłkarze Rakowa Częstochowa kontynuują świetną passę. Po zdobyciu w tym roku Pucharu Polski i wicemistrzostwa Polski, w sobotę wywalczyli oni Super Puchar Polski. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Zwycięstwem zdobywcy Pucharu Polski i wicemistrza kraju Rakowa Częstochowa nad mistrzem Polski, Legią Warszawa, zakończył się sobotni mecz na stadionie przy ul. Łazienkowskiej, którego stawką był Super Puchar Polski. O losach spotkania zadecydowała seria rzutów karnych, którą – co ciekawe – nie poprzedziła dogrywka.

LEGIA Warszawa 1
RAKÓW Częstochowa 1
(0-1, karne 3-4)

0-1 Tudor (10.), 1-1 Emreli (90+3.)
Karne: 1-0 Pekhart, 1-1 Petrasek, 1-1 Kapustka (obroniony), 1-2 Lopez, 1-2 Emreli (słupek), 1-2 Arsenić (obroniony), 2-2 Juranović, 2-3 Arak, 3-3 Mladenović, 3-4 Rundić
LEGIA: Miszta – Rose (58. Skibicki), Wieteska, Hołownia, Juranović, Slisz (58. Kapustka), Martins, Mladenović, Muci (58. Luquinhas), Pekhart, Lopes (58. Emreli)
RAKÓW: Kovacević – Rundić, Niewulis, Arsenić, Tudor (65. Wdowiak), Papanikolaou, Lederman (86. Poletanović), Kun, Cebula (77. Petrasek), Musiolik (83. Arak), Tijanić (69. Lopez).
Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław). Żółte kartki: Slisz, Rose, Hołownia, Kapustka, Juranović, Miszta – Niewulis, Cebula. Widzów 10 000.

– Obie drużyny podeszły do tego meczu bardzo poważnie. Cieszymy się, że to my wygraliśmy w Warszawie, przy gorącej publiczności wspierającej Legię. To nasz duży sukces. Widać, że idziemy w dobrym kierunku. Dziś zaprezentowaliśmy się jak godny przeciwnik Legii. W pierwszej połowie mogliśmy być bardziej skuteczni, zmarnowaliśmy sporo sytuacji, ale były one efektem naszej dobrej gry w defensywie i kilku bardzo dobrych odbiorów. W drugiej połowie przeciwnik dokonał zmian, podkręcił tempo, ale nie stworzył zbyt wielu sytuacji. Mogliśmy lepiej zachować się przy kilku kontrach, a po kontrowersyjnej bramce na 2-0 była szansa na zamknięcie tego meczu. Do końca zachowaliśmy jednak chłodną głowę, mimo niesprzyjających warunków w serii rzutów karnych. Kapitalna postawa mojego zespołu. Gratuluję całej szatni zdobycia trofeum. Przed nami nowe wyzwania i debiut w europejskich pucharach. Liczę, że dobrze się tam zaprezentujemy – mówił po meczu Marek Papszun, trener Rakowa. Jego podopieczni znakomicie rozpoczęli sobotnie spotkanie, bowiem już w 10. min objęli prowadzenie. Przyjezdni wykorzystali zamieszanie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i po tym, jak Andrzej Niewulis musnął futbolówkę, dopadł do niej czujny Fran Tudor i wpakował do siatki. Później inicjatywę przejęła Legia, ale długo z jej akcji niewiele wynikało. Zniecierpliwiony opiekun „Wojskowych” kwadrans po przerwie dokonał aż 4 zmian, które pozwoliły Legii rozwinąć skrzydła. Jednak stołeczna ekipa na wyrównania musiała czekać aż do doliczonego czasu gry. Wówczas Josip Juranović dośrodkował w pole karne, gdzie ku rozpaczy częstochowian Vladen Kovacević minął się z piłką i Mahir Emreli wpakował futbolówkę do pustej bramki. Ponieważ w regulamin Super Pucharu Polski nie przewidywał dogrywki, o losach spotkaniach od razu miała zadecydować seria rzutów karnych. Jako pierwszy pomylił się Bartosz Kapustka, a gdy w kolejnej serii Emreli trafił w słupek, sytuacja Legii stała się bardzo trudna. Na jej szczęście w decydującym momencie zawiódł także Zoran Arsenić, którego strzał obronił Cezary Miszta. Był to jednak jedyny piłkarz Rakowa, który pomylił się w trakcie wykonywania „11”. Decydującego karnego wykorzystał Milan Rundić i Super Puchar powędrował do Częstochowy – Spotkanie było szarpane, ciągle przerywane. Była kontuzja Czarka Miszty, który na szczęście wrócił do bramki. Minuty uciekały, zawodnicy mieli świadomość, że czasu jest coraz mniej. Przeprowadziliśmy składną akcję, po której Emreli dał nam bramkę na 1-1. Liczyliśmy, że uda się nam się strzelić drugiego gola. Wytypowaliśmy strzelców rzutów karnych. Kapustka i Emreli nie mieli jednak szczęścia. Czarek Miszta robił co mógł, ale nie udało nam się przełamać klątwy. Jedyne, małe pocieszenie jest takie, że druga połowa wyglądała tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Niech to będzie dobry prognostyk na kolejne mecze. Podeszliśmy do tego meczu bardzo poważnie. Wystawiliśmy optymalny na ten moment skład. Trzeba pamiętać, że w środę graliśmy trudne spotkanie. Wynik jest, jaki jest. Przegraliśmy po karnych, a stracona bramka padła po stałym fragmencie gry. Mieliśmy swoje sytuacje. W drugiej połowie dokonałem 4 zmian i mecz nabrał dynamiki – mówił po meczu Czesław Michniewicz, trener Legii.
mj

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
sentimz
8 dni temu

It’s so easy to make $5,000 for every day trading, if you want to understand how it is Google Emini S&P Trading Secret.