Tajemnice leśnych mogił

Rozmowa z EDWARDEM MARSZAŁKIEM, dr n. leśnych, rzecznikiem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, autorem wielu książek (m.in. „Leśne ślady wiary”), artystą i kolekcjonerem.

 

Fot. Arch. Edwarda Marszałka

– Czy można oszacować ile grobów kryją dziś podkarpackie lasy?

– Można podać liczbę znanych i zarejestrowanych miejsc pochówków, ale ona nigdy nie będzie pełna. Wiele grobów wciąż pozostaje niezidentyfikowanych i zapomnianych. W ewidencji nadleśnictw z terenu RDLP w Krośnie znajdują się 52 cmentarze wojenne z obu wojen światowych, 4 cmentarze rzymskokatolickie, 27 cmentarzy obrządku wschodniego, 4 kirkuty, 15 cmentarzy cholerycznych, 96 mogił zbiorowych i pojedynczych. Miejsca dawnych pochówków znaczą też często kapliczki leśne, których naliczono 222, jak również krzyże pokutne lub wotywne. Tych jest 239.

– Aż tyle?!

– Pamiętajmy, że las w przeszłości był mieszkaniem dla ludzi, dawał schronienie partyzantom i rozbójnikom, bywał też miejscem krwawych bitew. W lasach chowano ofiary wielkich epidemii i ofiary kaźni. Dlatego leśne ostępy kryją wiele grobów.

– O wielu miejscach wiedzą jedynie leśnicy

– Ale nie trzymamy tej wiedzy dla siebie. Co roku coś nowego dzieje się, jeśli chodzi o znaki pamięci dla spoczywających w lasach. 7 lat temu przywrócono pamięć o powstańcach styczniowych, spoczywających w lesie w paśmie Bukowicy w Beskidzie Niskim. 157 lat temu grupa powstańców styczniowych, powracających z walk do rodzinnego Bukowska, wpadła tam w zasadzkę zorganizowaną przez austriacką żandarmerię. Zostali wówczas pochowani w lesie. Zapomnianą mogiłą poległych zainteresował się leśnik Edward Orłowski z Komańczy. Z jego inicjatywy miejscowe samorządy ufundowały symboliczny kamień i tablicę pamiątkową. Wcześniej jeszcze Wspólnota Leśna wsi Bukowsko, na której terenie znajduje się sama mogiła, oznaczyła dojście do tego miejsca, oddalonego od głównego szlaku beskidzkiego ok. pół kilometra. Podobnie było na Brezbergu w Nadleśnictwie Stuposiany. Pamięć o 74 pomordowanych przez UPA trwała wśród miejscowych leśników, ale dopiero 10 lat temu upamiętniono ich obeliskiem i tablicą. Dziś to miejsce jest celem spacerów z Mucznego. Przed rokiem leśnicy z Nadleśnictwa Komańcza ustawili kilkanaście nowych stylowych krzyży na cmentarzach z I wojny światowej rozsianych po lasach od Chryszczatej po pasmo Graniczne. Nowy krzyż stanął też pod Trohańcem na Otrycie, gdzie znajdują się zbiorowe mogiły.

– Teraz w planach jest utworzenie cmentarza wojennego na górze Manyłowa nad Baligrodem…

– To będzie większy projekt o międzynarodowym wydźwięku, bo cała ta góra jest jednym wielkim cmentarzem, gdzie może być pochowanych nawet kilka tysięcy poległych podczas I wojny światowej. Początkiem października przeprowadzono poszukiwania z udziałem naukowców i Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego Galicja, wyznaczono wstępnie obszar przyszłego cmentarza, który obejmie kilka arów. Teren został odkrzaczony, a Nadleśnictwo Baligród przygotowało wniosek do wojewody podkarpackiego. Wierzymy, że w stosownym czasie będzie sposobność, by sfinalizować formę upamiętnienia. Musi mieć ono międzynarodowy charakter, bo według historyków, leżą tam przedstawiciele co najmniej sześciu nacji.

– W lasach nie brakuje miejsc kaźni…

– W Borze k. Głogowa rzuca się w oczy pomnik z krzyżem maltańskim upamiętniający miejsca straceń Polaków i Żydów unicestwionych przez Niemców. Nieopodal trafimy na dwie kwatery zbiorowych mogił, w których spoczywa około 5 tysięcy Żydów wymordowanych przez Niemców w 1942 r. po likwidacji getta w Rzeszowie i Głogowie Młp. To ważne miejsce pamięci dla narodu żydowskiego, stąd licznie odwiedzają go przyjezdni. W pobliżu jest mogiła zbiorowa, w której spoczywa około 300 Polaków przywożonych tu z więzienia w rzeszowskim zamku i rozstrzeliwanych w latach 1939-1944. Miejsce kaźni ogrodzono i upamiętniono krzyżem i tablicą.

Zbiorowe groby spotkać można również w Beskidzie Niskim. Mały obelisk w lesie Błudna koło Barwinka wskazuje miejsce, gdzie leży 650 mieszkańców Dukli wyznania mojżeszowego. Pomnik w kształcie macew znajdziemy na górze Hałbów, gdzie Niemcy rozstrzelali 1250 Żydów ze Żmigrodu i okolicy. Podobny los spotkał Żydów z Leska, Rymanowa, Lutowisk, Korczyny i wielu innych miejscowości.

Bojowników o polskość przywożono z gestapowskich katowni Jasła, Rzeszowa czy Sanoka, by pod osłoną lasu i nocy rozstrzelać i zakopać w zbiorowych mogiłach. Są one w Warzycach pod Jasłem, na Gruszce nad Leskiem czy w Lesie Grabińskim pod Iwoniczem Zdrojem. Nie zginęli w walce, lecz zostali zamordowani za to, że byli Polakami. Las im szumi „wieczne odpoczywanie”.

– Nie zawsze miejsce spoczynku wygląda jak tradycyjny grób.

– Są kurhany, czyli pochówki przed tysiąca i więcej lat, jak choćby w lesie w Bierówce k. Jasła czy w Sokolcu k. Czarnorzek. Ale też pojedyncze krzyże. Czasem już tylko one same pamiętają, kto pod nimi leży, bo w lokalnych społecznościach fakty sprzed lat zostały zapomniane. Zdarza się jednak wydobywać je z mroku niepamięci, jak choćby tzw. „Grób Dragona” w lesie Nadleśnictwa Tuszyma. Na zbiorowej mogile stoi tam samotny krzyż wraz z pamiątkową tablicą: „Żołnierzom Czarnieckiego, Chorągwi Dragońskiej poległym w obronie Korzeniowa w bitwie ze Szwedami w latach 1656 – 1658”. W tradycji przetrwała opowieść o bohaterskim dowódcy dragonów, który poległ w walce z rajtarami, ale obronił wieś. Pochowano go wówczas w leśnym uroczysku. Na uroczysty pogrzeb musiał poczekać 344 lata od śmierci.

– Przemierzając Beskid czy Bieszczady, można też napotkać tzw. cmentarze choleryczne.

– To pamiątka po czasach, kiedy ludzi nękała dżuma, czarna ospa i tyfus. Wiek XIX był pod tym względem szczególnie uciążliwy. W połowie XIX w. w Karpatach szalała cholera. W obawie przed rozprzestrzenianiem się epidemii Austriacy zabronili chowania ofiar na cmentarzach wiejskich, wyznaczając miejsca pochówków w lasach. Furmanki codziennie zwoziły tam po kilkanaście zwłok. Stąd wiele miejsc w podkarpackim lesie nosi nazwę „Cholerne”, „Choleryczne”, „Meralina” czy „Zaraza”. W niektórych przetrwały skromne kamienne pomniczki, w innych leśnicy odtworzyli zarys cmentarza. Z 1830 r. pochodzi skromny obelisk w lesie Bierska (leśnictwo Odrzykoń, Nadleśnictwo Dukla). W zbiorowej mogile leży tu ponoć kilkuset mieszkańców okolicznych wsi. Już w I połowie XIX w. ten cmentarzyk znalazł się na rycinie Mateusza Bogusza Stęczyńskiego. Wówczas był tu jedynie krzyż drewniany. Później mieszkańcy Odrzykonia ufundowali skromny kamienny obelisk z napisem: „Pamiątka cholery 1830 r.”. W tym roku Nadleśnictwo Kołaczyce wymieniło ogrodzenie cmentarza na nowe.

– Niektóre leśne nekropolie nie zawsze były „leśne”…

– Takich jest wiele nie tylko w Bieszczadach, ale i w Beskidzie, na Pogórzu Przemyskiem i na Roztoczu – wszędzie tam, gdzie wysiedlono ludzi, a tereny dawnych wsi porosły drzewami… Myślę, że najbardziej znanym leśnym cmentarzem jest dawna wiejska nekropolia w Bruśnie Starym na południowym Roztoczu. Ta wieś, wysiedlona po wojnie, dziś nie istnieje, a teren, który zajmowała wtedy został w dużej mierze zalesiony. W taki sposób dawny cmentarz i cerkwisko, a więc centrum wsi, znalazły się obecnie w środku lasu. Na tej nekropolii zachowały się jednak wspaniałe nagrobki, dzieła dawnych kamieniarzy z Brusna. Ich ornamentyka może zachwycać, bo nie ustępuje tym z Cmentarza Łyczakowskiego czy starych cmentarzy Przemyśla. Ci sami mistrzowie wykonywali te nagrobki. Moim zdaniem, ten cmentarz to jedna z perełek rzeźby sepulkralnej na skalę kraju. Takich cmentarzy w lasach Roztocza jest więcej. Uważam, że teren ten powinien mieć lepszą promocję, bo w Bieszczadach takich pamiątek kultury nie znajdziemy.

– Jak dziś możemy uczcić pamięć zmarłych, nad którymi szumi już tylko las?

– Sporym problemem na polskich cmentarzach jest „nadmiar pamięci”, wyrażanej poprzez mnóstwo zniczy, sztuczne kwiaty i wieńce okolicznościowe, jak również grające całą dobę pozytywki. To oczywiście element naszej kultury, ale też spory kłopot dla służb komunalnych. Dlatego dobrym przykładem jest akcja „wirtualny znicz”. Najważniejsza jest przecież pamięć, która trwa w nas samych. Bardzo dobre praktyki zainicjowali leśnicy z Polskiego Towarzystwa Leśnego Oddział w Krośnie. Zamiast kwiatów, sztucznych czy naturalnych, na leśne mogiły zanoszą gałązkę jodły lub świerka, przewiązaną okolicznościową wstążką, która łatwo ulega biodegradacji. Leśnicy apelują też o niepalenie zniczy. Dowodem szacunku niech będzie uporządkowanie samego grobu i jego otoczenia. Pamięć o zmarłych i poległych wymaga także szacunku dla środowiska, w którym znaleźli oni miejsce wiecznego spoczynku.

Rozmawiała Aneta Jamroży

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
twardy
twardy
10 miesięcy temu

Szczyt hipokryzji jeszcze dwa dni temu tutaj KOD zaprasza na protesty aborcyjne a dziś o drewnianych krzyżach i zapomnianych kapliczkach leśnych? Macie niezły moralny pieprznik w głowach.

Zdecydujcie się to dla Was jest Bóg czy Boga nie ma i dzieci można mordować na życzenie?

matka
matka
10 miesięcy temu
Reply to  twardy

Ciekawe czy Super Nowości jak będą pisać o Bożym Narodzeniu wspomną co z dziećmi robił Herod?