Trzy lata bez interny

Przez pewien czas w szpitalnych pomieszczeniach po oddziale wewnętrznym odbywały się
szczepienia przeciwko koronawirusowi. Co dalej? Fot. Paweł Galek

Wkrótce miną trzy lata odkąd w Szpitalu Powiatowym w Kolbuszowej przestał funkcjonować Oddział Chorób Wewnętrznych. Czy to już na stałe? Dyrektor lecznicy, Zbigniew Strzelczyk tłumaczy, że problemem jest brak internistów, którzy – jak mówi – wybierają pracę w przychodniach i poradniach. Obiecuje jednak, że się nie podda. Dodaje, że szuka lekarzy w całym kraju i pomagają mu w tym bardzo poważne osoby.

Oddział Chorób Wewnętrznych przez dekady do jesieni 2019 r. funkcjonował w pomieszczeniach na drugim piętrze. Potem były tzw. łóżka covidowe, potem odbywały się tam szczepienia przeciwko koronawirusowi. Co dalej? Czy interny już nie będzie?

Szukają w całej Polsce

– Wielokrotnie pytałem o to na komisjach. Słyszę tylko obietnice – mówił radny powiatowy, Marian Hopek. – Ludzie się ciągle o to pytają. Co mam im powiedzieć? Wiem, że nie ma lekarzy, ale niedługo minie trzy lata, odkąd ten oddział nie funkcjonuje – złości się. Zbigniew Strzelczyk, dyrektor kolbuszowskiego szpitala, zapewnił, że z interny rezygnować nie zamierza. Problemem jest jednak brak internistów, a bez nich reaktywować oddziału się nie da. – Na pewno nie ustąpimy
– oświadczył na ostatniej sesji Rady Powiatu. – Cały czas staram się pozyskać lekarzy dla tego oddziału, zresztą nie tylko ja. Uruchomiliśmy praktycznie wszystkie możliwe siły na Podkarpaciu, w Lublinie i Krakowie. Szukają dla nas internistów naprawdę bardzo poważni ludzie. Nie jest to jednak takie proste.

„Wolą poradnie i przychodnie”

– Jest to bardzo ciężki temat. Lekarze o tej specjalności zazwyczaj nie chcą pracować w szpitalu, wolą poradnie i przychodnie, gdzie praca jest łatwiejsza, nie wymaga dyżurów i zarobki są, niestety, wyższe – wylicza. – Znaleźć internistę, to znaleźć człowieka, który jeszcze myśli „starą datą”, że szpital jest istotny, że ludziom trzeba pomóc itd. Takich lekarzy jest teraz bardzo mało. Niemniej jednak cały czas pracujemy i od tematu nie odstępujemy. – Zresztą nie tylko my szukamy internistów. Robi to także Tarnobrzeg, a więc dużo większe od nas miasto. Również w Mielcu mają z tym problem, bo z dwóch poziomów zrobił się jeden itd. Po prostu interniści nie chcą pracować w szpitalach – dodał dyrektor.

Paweł Galek