Urzędom skarbowym grozi paraliż

Urzędnicy również
w obawie o swoje zdrowie chcieliby ograniczyć
kontakt z klientami.
Fot. Wit Hadło

Polski Ład znowu wprowadza chaos. Od 11 stycznia w urzędach skarbowych uruchomiono specjalne dyżury, które miały służyć wyjaśnianiu wątpliwości związanych z nowymi rozwiązaniami podatkowymi. Pracownicy skarbówki alarmują jednak, że nadal nie są całkowicie przygotowani do udzielania informacji. A nowe obowiązki mogą doprowadzić do paraliżu w urzędach.

Agata Jagodzińska, liderka Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji Skarbowej przesłała w tej sprawie pismo do ministra finansów, Tadeusza Kościńskiego i szefowej KAS, Magdaleny Rzeczkowskiej. Czytamy w nim, że: „Pracownicy zaangażowani do dyżurów w sprawie udzielania informacji na temat Polskiego Ładu rozpoczynają pracę o godzinie 11, a kończą o 19. W czasie dyżuru teoretycznie są zobligowani do udzielania informacji tylko w zakresie Polskiego Ładu, ale w praktyce udzielają porad odnośnie wszelkich spraw skarbowych. Przy obecnym przeciążeniu pracowników, przyznanie im kolejnych zadań w bardzo istotny sposób ogranicza czas pracy, niezbędny do wypełnienia ich zasadniczych obowiązków.”
W efekcie ma dochodzić do systematycznego pogłębiania się zaległości w wykonywaniu zadań przez poszczególnych pracowników i całych urzędów. Wielu urzędników obawia się nawet kar za niezdolność do realizacji dotychczasowych obowiązków.

Łapanka w skarbówkach

Jakby tego było mało, twierdzą, że nie zostali odpowiednio przygotowani do udzielania informacji w zakresie Polskiego Ładu.
– Po pierwsze, vacatio legis było też za krótkie i za późno zaczęliśmy szkolenia, które zresztą pozostawiają wiele do życzenia. To zwykle webinary na jednym komputerze. Jeśli loguje się więcej pracowników z całej Polski, system często się zawiesza – mówi w rozmowie z nami Agata Jagodzińska. – Wiele przepisów jest niejasnych, wymaga doprecyzowania, wykładni. Cały czas na to czekamy. Nie czujemy się jeszcze dobrze i rzetelnie przygotowani, żeby udzielać podatnikom informacji w zakresie Polskiego Ładu – przyznaje liderka Związkowej Alternatywy w KAS.
Jak więc wyglądała rekrutacja do informacyjnych okienek?
– Najpierw padały pytania: „Kto jest chętny?” Takich osób było bardzo mało, bo nikt nie czuje się należycie przygotowany. Potem, była „łapanka”, wyznaczanie na siłę i szybkie szkolenie, co wiązało się z ogromnym stresem
– opowiada nam Agata Jagodzińska. – Często to były osoby, które na co dzień nie zajmują się podatkiem dochodowym, a w tym kontekście klientów najbardziej interesuje Polski Ład. Pracownicy zostali rzuceni na głęboką wodę i zmuszeni do bardzo szybkiego pochłonięcia ogromnej ilości przepisów. Samo przeczytanie nie gwarantuje jeszcze, że wiemy, jak je stosować. One są bardzo skomplikowane – podkreśla.
Jak słyszmy, na tyle, na ile mogą, pracownicy starają się pomóc klientom. – Jeśli jednak czegoś nie wiemy, mówimy po prostu, że na ten moment nie mamy wiedzy. Nie chcemy udzielać złych odpowiedzi – argumentuje przewodnicząca.
Zaznacza, że po tym, gdy zamieszanie związane z pensjami nauczycieli oraz mundurowych minęło, dyżury są dziś niepotrzebne i nieefektywne, bo zabierają ludzi od innych zadań.
– Obecnie podatnicy są zainteresowani rozliczaniem zeznań rocznych za ubiegły rok i po to głównie przychodzą do urzędów. Dlatego domagamy się likwidacji dyżurów do godz. 19., szczególnie w kontekście wypowiedzi ministra zdrowia, który zapowiedział wprowadzenie pracy zdalnej. Jak to się ma do tego, że my mamy siedzieć na dyżurze? – pyta Agata Jagodzińska.

Dobra mina do złej gry

W piśmie do szefa resortu finansów przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS alarmuje, że „Obciążanie urzędów skarbowych nowymi obowiązkami grozi ich paraliżem”. Z obawy o nieterminowe wykonanie kluczowych zadań oraz popełnianie omyłek pracownicy skarbówki żądają natychmiastowej likwidacji dyżurów w zakresie Polskiego Ładu; uruchomienia dodatkowych środków na wypłatę dodatków zadaniowych pracowników zaangażowanych w informowanie na temat PŁ, a także realizacji zaległej uchwały modernizacyjnej za lata 2020 oraz 2021 oraz wzrostu wynagrodzeń w wys. 20 proc. Niespełnienie powyższych żądań ma spowodować rozpoczęcie akcji protestacyjnej w Krajowej Administracji Skarbowej.
Na razie strona rządowa nie odpowiedziała na pismo, a pracownicy skarbówki mają poczucie, że zostali bez pomocy, za to z ogromną odpowiedzialnością.
– Nasi przełożeni robią dobrą minę do złej gry – mówi Agata Jagodzińska. – My chcemy wykonywać swoją pracę, ale żeby to dobrze robić, potrzebujemy narzędzi, a tych nie mamy.

Wioletta Kruk

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
brzeszczotuńcio
brzeszczotuńcio
4 miesięcy temu

Cyt. „A nowe obowiązki mogą doprowadzić do paraliżu w urzędach”. Nie jest tak źle. Gorzej gdyby doszło do padaczki lub wymiotów.

ROMAN
ROMAN
4 miesięcy temu

Czyli mówiąc po naszemu ; mamy burdel ; O!

Zofia z Kielnarowej
Zofia z Kielnarowej
4 miesięcy temu
Reply to  ROMAN

Mówi się „bałagan jak w ruskim sztabie”. W burdelu jest porządek.

hijena
hijena
4 miesięcy temu

skąd wiesz ?