W dwie godziny z Rzeszowa do Szczecina… pociągiem

W Nowej Sarzynie powstał najdłuższy w Europie tor do testowania pasywnej lewitacji magnetycznej. Fot. Nevomo

700 metrów ma specjalny tor do testów szybkich, lewitujących pociągów. Taką samą długość ma rozpostarty nad nim namiot, szczelnie zakrywający całą konstrukcję. – Wszystko jest tutaj tajne przez poufne. To jest tak nowatorskie, że nie chcielibyśmy, żeby konkurencja z Chin skopiowała nasz pomysł – mówi Maciej Kaczanowski, rzecznik firmy Nevomo testującej na Podkarpaciu technologię, która ma w przyszłości zrewolucjonizować system transportowy.

Nevomo rozwija nową generację Kolei Dużych Prędkości. Zaletą systemu MagRail jest to, że można go zintegrować z istniejącą już infrastrukturą kolejową. „Opracowaliśmy unikalną technologię kolei magnetycznej używającej lewitacji, poruszającej się na istniejących torach kolejowych z prędkością do 550 km/h. To hybrydowe rozwiązanie pozwala na funkcjonowanie zarówno systemu MagRail, jak i konwencjonalnych pociągów na tych samych liniach”
– czytamy na stronie projektu.
Trasa z Rzeszowa do Szczecina to ponad 800 km. Żeby pokonać ją samochodem trzeba ok. 7 i pół godziny, a bezpośredni pociąg InterCity jedzie ponad 11. Unoszącym się nad torami pojazdem MagRail, nawet z kilkoma postojami, na miejsce powinniśmy dotrzeć w nieco ponad 2 godziny.

Testowy tor w Nowej Sarzynie

Trudno w tej chwili powiedzieć, jak odległa to przyszłość. Wiemy natomiast, że już niedługo na terenie CIECH Sarzyna, gdzie powstał 700-metrowy, najdłuższy w Europie tor do pasywnej lewitacji magnetycznej, rozpoczną się pierwsze testy. Spółka Nevomo zakończyła właśnie budowę infrastruktury, trafił tu też pełnowymiarowy pojazd, który będzie mógł rozpędzić się do prędkości 160 km/h.
– Pomimo trudności spowodowanych zakłóceniami w światowych łańcuchach dostaw, jesteśmy gotowi niemalże ze wszystkimi niezbędnymi elementami. Obecnie kończymy prace nad zasilaniem systemu i nie możemy się doczekać rozpoczęcia testów – mówi Łukasz Mielczarek, dyrektor ds. infrastruktury w Nevomo.
Projekt jest tak tajny, że z biura prasowego otrzymaliśmy tylko jedno zdjęcie. Nie ma na nim wspomnianego pojazdu, są tylko rozbudowane szyny, ukryte w długim rozpostartym nad nimi namiocie. – Nie chcielibyśmy, żeby jakiś chiński dron robił nam tu zdjęcia – mówi rzecznik spółki Maciej Kaczanowski.
Kolej magnetyczna działa już w Chinach i Japonii. Wykorzystuje zjawisko odpychania się biegunów magnesów. Pociąg unosi się nad szynami, a brak tarcia pozwala na rozwijanie dużych prędkości. – Systemy te wymagają budowy zupełnie nowej, kosztownej infrastruktury. Są także systemami aktywnymi, co oznacza, że do uzyskania lewitacji niezbędne jest bezpośrednie dostarczenie energii do elektromagnesów zarówno w pojeździe, jak i w torze. Nasz system jest pasywny – lewitacja jest efektem ruchu pojazdu. Pociąg przy pewnej prędkości samoistnie zacznie „odpychać się” od toru – słyszymy w Nevomo.
Rozwiązanie polskiej firmy ma być dużo tańsze. Polega na uzupełnieniu istniejących torów o odpowiedzialny za napęd i hamowanie silnik liniowy, który zainstalowany będzie pomiędzy istniejącymi szynami. Drugi element to widoczne na zdjęciu płyty lewitacyjne montowane po bokach toru. Dzięki nim, na odcinkach pomiędzy miastami, pojazd bez zasilania energią elektryczną unosić ma się nad powierzchnią. Przy małych prędkościach pociągi będą poruszać się na kołach. Tak wjadą na przykład na stacje.

MagRail to tylko wstęp

Lewitujący z prędkością 550 km/h MagRail jeszcze nie wyruszył na trasy, a wizjonerzy z Nevomo już zapowiadają kolejny krok. To przemieszczająca się w specjalnych rurach kolej hyperloop.
– To połączenie pociągu i samolotu. Pojazd, podobnie jak w systemie MagRail, nie będzie miał kontaktu z podłożem, przy tym poruszał się będzie w specjalnej rurze. Ciśnienie jest w niej tak niskie, jak na wysokości 10 kilometrów, dzięki temu znacząco zredukowany zostanie opór powietrza. Hyperloop rozpędzi się do 1200 km/h i umożliwi podróż np. z Krakowa do Gdańska w 35 minut, z prędkością bliską prędkości dźwięku.

Grzegorz Król