W liczbie pobrań narządów dogoniliśmy średnią krajową

Tylko na naszym oddziale pobraliśmy w tym roku narządy już cztery razy – mówi dr n. med. Wojciech Chmiest, ordynator oddziału intensywnej terapii, anestezjologii i toksykologii w SW nr 2 w Rzeszowie. Fot. Wojciech Piątkowski

PODKARPACIE. Mamy 11 pobrań narządów, z czego cztery w szpitalu “na górce”.

W statystykach Podkarpacie nie jest już na szarym końcu. Przez lata rocznie dochodziło do 2 – 4 pobrań rocznie. W tym roku do połowy lipca w 6 szpitalach w regionie pobrano już narządy od 11 dawców. Dzięki temu uratowano kilkadziesiąt osób czekających na serce, nerki czy wątrobę. – Tylko w Szpitalu Wojewódzkim Nr 2 w Rzeszowie pobraliśmy narządy już cztery razy, a zespoły transplantacyjne przylatywały po organy z różnych regionów kraju – mówi dr n. med. Wojciech Chmiest, ordynator oddziału intensywnej terapii, anestezjologii i toksykologii w SW nr 2 w Rzeszowie.

Drugie miejsce pod względem pozyskanych dawców zajmuje Szpital Specjalistyczny w Sanoku (3 pobrania), po jednym pobraniu wykonano w szpitalach w Tarnobrzegu, Przemyślu (wojskowym), oraz w Miejskim i Specjalistycznym w Rzeszowie.

Zdaniem ekspertów to przede wszystkim doskonała praca koordynatorów szpitalnych i lekarzy z oddziałów intensywnej terapii.

Jak dochodzi do pobrań
W Polsce można zastrzec sobie brak zgody na pobranie organów. Jeśli ktoś tego nie zrobił w centralnym rejestrze to zgodnie z prawem można od niego pobrać organy. W praktyce jednak, jeśli nie ma zgody rodziny na takie pobranie, nie wykonuje się go.

– Procedura pobierania organów składa się z kilku etapów. Najpierw zespół specjalistów orzeka śmierć pnia mózgu, potem konieczne jest uzyskanie zgody rodziny zmarłego, następnie przeprowadza się badania serologiczne zmarłego i zgłasza się dawcę do Poltransplantu. Tam zapada decyzja, czy i po jakie organy przyjeżdżają konkretne zespoły. Po serce zawsze przylatuje śmigłowiec, bo ono musi być pobrane i wszczepione w ciągu 4 godzin (mamy przyszpitalne lądowisko z możliwością nocnego lądowania), po nerkę może przyjechać karetka (czas od/do 12 godz.). – Często jest tak, że gdy u nas pobiera się narząd, w innym szpitalu biorca już czeka na stole operacyjnym. Aby się udało, musi być w to zaangażowany cały sztab ludzi w różnych miastach – mówi dr Chmiest.

Jeden człowiek może uratować nawet sześciu chorych
Potencjalnie każdy zmarły zakwalifikowany do pobrania organów może stać się dawcą nawet sześciu organów: serca, dwóch nerek, wątroby, płuc i trzustki. O tym, które organy zostaną pobrane decydują jednak specjaliści. Śmierć dawcy to zawsze czyjaś tragedia, ale fakt udanego przeszczepu to radość, bo jedna śmierć ratuje życie kilku innym osobom.

***
Liczba transplantacji w Polsce wciąż nie zabezpiecza potrzeb chorych, dla których transplantacja jest jedynym sposobem na uratowanie życia. Dlatego o transplantacji trzeba mówić po to by więcej osób podejmowało, na pewno trudne decyzje, mogące jednak darować komuś drugie życie. Może kiedyś my sami będziemy czekać na danie szansy?

Anna Moraniec

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
MARGOT
MARGOT
8 lat temu

Pobieracie narzady od tych ktorych nie chcecie albo nie jestescie zdolni uratowac?

asdf
asdf
8 lat temu

W leczeniu ludzi dogoniliście Afrykę.