W oczekiwaniu na rywala

Po raz ostatni zespół z Łańcuta w finale zagrał w 2018 roku przeciwko Spójni Stargard. Doskonale tę rywalizację jak i poprzednią w finale z ekipą z Ostrowa Wlkp. pamięta grający do dziś w Sokole, Rafał Kulikowski (z piłką). Fot. Sebastian Maślanka/FB PTG Sokół

Koszykarze z Łańcuta po raz trzeci w historii zagrają w finale I ligi. Rawlplug Sokół dziś wieczorem pozna rywali w walce o ekstraklasę, bowiem dopiero piąte spotkanie w Wałbrzychu pomiędzy Górnikiem Trans.eu, a Sensation Kotwicą Kołobrzeg wyłoni przeciwnika.

Dwa z czterech rozegranych meczów półfinałowych pomiędzy ww. zespołami zakończyły się po dwóch dogrywkach. Wałbrzyszanie mieli sporo szczęścia w meczu numer dwa, gdzie najpierw Damian Pieloch na dwa osobiste trafił tylko jeden, a w odpowiedzi równo na dwie sekundy przed końcem do dogrywki doprowadził Hubert Pabian. W pierwszej z kolei, równo z syreną trafił Remon Nelson i konieczna była druga dogrywka, w której gospodarze wypracowali sobie już bezpieczną przewagę. Ekipa Górnika mogła półfinałową rywalizację zakończyć na trzecim meczu w Kołobrzegu, gdzie na 3 sekundy przed końcem przy wyniku 82:81 rzuty wolne wykonywał Kamil Zywert, ale trafił tylko jeden. Również w pierwszej dogrywce wałbrzyszanie mieli szanse na zwycięstwo, gdy przy wyniku 87:87 z czystej pozycji rzucał Hubert Pabian, ale piłka zatańczyła tylko na obręczy. Gospodarze w drugiej dogrywce po heroicznej walce wygrali. Podobnie było w meczu numer cztery, gdzie ekipa z Kołobrzegu poszła za ciosem i wyrównała stan rywalizacji na 2-3. W obu ekipach nie brakuje graczy, którzy w przeszłości reprezentowali barwy zespołu z Łańcuta: Kamil Zywert i Krzysztof Jakóbczyk (Górnik Trans.eu) i Damian Pieloch (Sensation Kotwica).
Koszykarze z Łańcuta po zakończeniu rywalizacji z Weegree AZS Politechniką Opolską na trzech meczach, mieli dwa dni wolnego i od wtorku wrócili do treningów. – Na tych pierwszych zajęciach nie przygotowywaliśmy się pod katem rywala – mówi Dariusz Kaszowski, trener Rawlplug Sokoła. – Był to po tych dwóch dniach przerwy delikatny rozruch, trening bardziej oparty na ogólnym przygotowaniu, przede wszystkim podtrzymaniu treningu rzutowego. W środę będzie troszeczkę mocniej i na pewno zamierzam „ruszyć” chłopków, a od czwartku będziemy się już przygotowywać pod kątem konkretnego rywala. Teraz i nad jednym i nad drugim zespołem troszeczkę się pochylam, analizuje te ich mocne strony, żeby mieć już coś przygotowane przed wiedzą taką konkretną 100 procentową – stwierdza trener ekipy z Łańcuta, który na pytanie, z kim chciałby się zmierzyć w finale, odpowiada: – Dla mnie z Górnikem. Raz, że bliżej i myślę też, że ten skład personalny, który prezentuje Wałbrzych może bardziej mógłby nam odpowiadać.
Dla zespołu z Łańcuta będzie to trzeci finał w 18-letniej historii występów na zapleczu. Najbliżej jednak awansu Sokół był w debiutanckim sezonie 2004/2005, kiedy to w półfinale zmierzył się z Polpakiem Świecie (wówczas wygrani półfinałów awansowali do najwyższej klasy rozgrywkowej). Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był piąty mecz, w którym na niespełna dwie minuty przed końcem Sokół wygrywał 64:59, ale ostatnie 120 sekund należało do Polaka, który wygrał 72:67 i awansował do Era Basket Ligi. – Można powiedzieć, że byliśmy wówczas kilka minut od ekstraklasy. Chłopcy rozegrali bardzo dobre spotkanie. Szkoda, że w decydujących momentach zabrakło trochę sił i szczęścia. Mimo porażki, całemu zespołowi należą się podziękowania i wielkie gratulacje. Napsuli wiele krwi rywalowi, który był zdecydowanie wyżej notowany. Wiele osób skazywało nas na pożarcie, a tymczasem pokazaliśmy niezły basket – mówił wówczas trener Kaszowski. Później jeszcze dwukrotnie zespół z Łańcuta był blisko awansu, choć nie aż tak, ale w finałach musiał uznać wyższość Stali Ostrów i Spójni Stargard.
Z zespołem z Wielkopolski ekipa z Łańcuta rywalizowała w finale sezonu 2014/2015. Ekipa trenera Dariusza Kaszowskiego zaczęła od porażek w Ostrowie Wlkp. 72:74 (16:29, 13;15, 21;14, 20:16) i 85:90 (12:22, 23:17,19:15, 17:17, 14:19). W meczu numer trzy w Łańcucie gospodarze wygrali 71:60 (18:14, 16:7, 15:16, 22:23), ale dzień później górą była już ekipa BM Slam Stali 76:63 (21:11, 19:18, 15:11, 21:25), która awansowała do ekstraklasy. Z obecnego składu Rawlplug Sokoła wówczas grali: Bartosz Czerwonka, Rafał Kulikowski i Przemysław Wrona. Występował wówczas też brat Mateusza Bręka, Dawid. Z kolei w zespole z Ostrowa Wlkp. grali
– obecny kapitan Rawlplug Sokoła Wojciech Pisarczyk i były gracz ekipy z Łańcuta Adrian Mroczek-Truskowski. Kolejny finał był dla Sokoła mniej udany, bo zakończył się w trzech meczach. W maju 2018 roku zespół trenera Dariusza Kaszowskiego przegrał w Stargardzie ze Spójnią 73:76 (20:19, 15:11, 16;18, 22:28) i 83:105 (24:29, 22:24, 18:25, 19:27), a później przed własną publicznością 89:94 (29:22, 13:21, 16:23, 31:28). Tamte mecze doskonale pamięta Rafał Kulikowski, jedyny z obecnej kadry Sokoła.

Rafał Myśliwiec