W Polsce ceny paliw wzrosły najbardziej w Europie

Wzrost cen benzyny od 14 lutego do 27 maja w złotych z podatkami za litr Pb 95 Źródło: EU Weekly oill Bulletin

Ceny paliw już są niebotycznie wysokie i wszystko wskazuje na to, że znów pójdą w górę. Rządzący, co było do przewidzenia, za ten stan rzeczy winią pandemię oraz oczywiście rosyjską napaść na Ukrainę. Do tego mydlą Polakom oczy, że ceny paliw u nas nie są wcale tak wysokie w porównaniu z innymi państwami UE. Rzecz w tym, że jak na polskie zarobki, ceny te są horrendalne , a winę za to ponosi polski rząd z premierem Mateuszem Morawieckim na czele oraz były wójt Pcimia, Daniel Obajtek z woli prezesa PiS kierujący PKN Orlenem.

Na stacjach Orlenu pojawiły się zmienione wyświetlacze cen paliw. Dodano jeszcze jedno miejsce, co zwiastuje, że ceny benzyny i oleju napędowego za litr będą wkrótce dwucyfrowe. Takich cen paliw nie było w Polsce nigdy, ale politycy PiS twierdzą, że to nic takiego. Na przykład poseł Marek Suski „uspokaja”, że paliwo wcale nie drożeje w całym kraju, a jedynie na stacjach benzynowych. Natomiast niejaka Magdalena Ogórek zatrudniona przez PiS w TVP przekonuje, że gdyby paliwo było u nas tańsze, tankowaliby w Polsce Niemcy i Czesi, i zaraz by nam więc paliwa zabrakło. Niechże więc spokojnie sobie tankują Polacy z ich marniutkimi pensjami benzynę po 8 złotych za litr! Ogórek i Suski swoje przemyślenia w tym temacie ogłosili światu całkiem poważnie. I całkiem poważnie na ten temat wypowiada się premier polskiego rządu, Mateusz Morawiecki, w jasny sposób manipulując i mijając się z prawdą. Otóż twierdzi on, podobnie jak inni politycy obozu rządzącego, że za ceny paliw w Polsce odpowiada przede wszystkim Putin i jego napaść na Ukrainę, a w dodatku ceny paliwa wszędzie w Europie wzrosły! A w Polsce wzrosły najmniej, bo rząd i prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek dbają, by ceny paliw nie biły Polaków po kieszeni.

Ceny wzrosły najbardziej w UE

Prawda jest jednak zgoła inna. Jak donosi portal 300gospodarka.pl Polska jest absolutnym liderem we wzroście cen paliw w UE! Od początku rosyjskiej napaści na Ukrainę cena benzyny u nas wzrosła o 35,6 proc. Ze wzrostem ceny oleju napędowego nie jest wcale lepiej. I nie, nie jest to bynajmniej „zdanie” dziennikarzy portalu 300gospodarka.pl, a wnioski z oficjalnych danych zebranych i opublikowanych przez Komisję Europejską. Dane przeanalizowane przez 300gospodarka.pl obejmują okres od trzeciego tygodnia lutego do trzeciego tygodnia maja. – Pokazują one, że pod względem tempa wzrostu cen benzyny Polska nie ma sobie równych w UE
– czytamy w portalu, który swe analizy poparł stosownym wykresem. – W znajdujących się na drugim miejscu naszego zestawienia Czechach paliwo podrożało w tym czasie o 23,1 proc. Z 26 krajów, z których dane publikuje Komisja Europejska w swoim biuletynie, w żadnym nie nastąpił spadek cen benzyny, ale w niektórych wzrost jest kilkukrotnie mniejszy, niż w Polsce – alarmuje portal. Polska przoduje też we wzroście cen oleju napędowego, który zdrożał o 32 proc. na litrze. – Dla porównania: na Łotwie wzrost cen wyniósł 30 proc., a w Rumunii 28 proc.- precyzuje 300gospodarka.pl

Wiceminister: Paliwo jest u nas tanie

Liczby nie kłamią i mówią same za siebie, ale nasi rządzący nie przestają manipulować faktami i próbują nam wmówić, że paliwo jest u nas… tanie. Wiceminister aktywów państwowych, Maciej Małecki nie tak dawno mówił z sejmowej mównicy, że co prawda cena za baryłkę ropy spadła, ale na cenę litra paliwa ma wpływ kurs złotego oraz wysoka cena gazu, wykorzystywanego w pracy rafinerii. – Na tle innych krajów UE cena paliwa jest u nas niska – przekonywał. Skąd wiceminister Małecki zaczerpnął tę „złotą myśl”? Ano stąd, że ceny paliwa są podawane w walutach poszczególnych krajów. I Polska wg tego rankingu plasuje się w wysokości cen paliw na czwartym miejscu od końca. Taniej niż u nas zatankuje się tylko na Węgrzech, w Słowenii i w Bułgarii. Tyle tylko, że o ile w Polsce paliwo jest względnie tanie dla Niemca czy Francuza, to dla nas Polaków jest niebotycznie drogie. Bo zwyczajnie zarabiamy znacznie mniej niż Niemcy czy Francuzi. Łatwo to zrozumieć, jeśli przeliczy się ile litrów paliwa możemy sobie kupić w Polsce za przeciętną pensję, a ile może za swoją kupić Niemiec czy Francuz u siebie. Zatem twierdzenia rządzących, że paliwo jest u nas tanie na tle innych krajów UE jest niczym innym, jak bardzo prymitywną manipulacją.

Marże Lotosu i Orlenu

O tym, jak bardzo na paliwie łupią nas polskie koncerny paliwowe, mówił niedawno w Sejmie poseł Cezary Tomczyk z KO odpowiadając na wystąpienie premiera Morawieckiego, w którym mówił on o strategii Orlenu w kwestii cen paliw. – Ta strategia Orlenu wygląda właśnie tak – zaczął Tomczyk. – Dolar się umacnia, paliwo na Orlenie drożeje. Dolar traci na wartości, paliwo na Orlenie drożeje – wyjaśniał szef klubu parlamentarnego KO. – Cena baryłki ropy wzrasta, paliwo na Orlenie drożeje, cena baryłki ropy spada, paliwo na Orlenie drożeje – podkreślał. (…) Prawda jest taka, że koncerny paliwowe w naszym kraju mają rekordowe zyski! – zauważył Tomczyk. – Marża Lotosu wzrosła o 3,3 tys. procent! 33- – krotność tego co było w styczniu. Marże Orlenu to wzrost o tysiąc procent! To jest dzisiaj łupienie każdego kierowcy, który jeździ polskimi drogami (…) – mówił wprost poseł KO.

PKN Orlen kieruje były wójt Pcimia

Przypomnijmy, że PKN Orlen kieruje Daniel Obajtek. Jest on kolejnym „odkryciem” Jarosława Kaczyńskiego. W PiS zaistniał jako wójt Pcimia i zasłynął też z niejasnych interesów, w sprawie których umorzono śledztwo, gdy PiS doszło do władzy. Cała Polska miała swego czasu okazję usłyszeć nagranie, na którym Obajtek wypowiadał się na temat swego wuja używając języka powszechnie uznawanego za rynsztokowy. D. Obajtek bez mrugnięcia okiem przekonuje Polaków do tego, że fuzja Lotosu i Orlenu to niemal zbawienie dla polskiej sytuacji paliwowej i dzięki niej będziemy bardzo ważnym „graczem” na rynkach paliwa. Tymczasem eksperci załamują ręce, bo wiedzą, że monopol zawsze oznacza windowanie cen i spadek jakości.
W minioną sobotę w wielu miastach w Polsce kierowcy samochodów i motocykli blokowali stacje Orlenu w proteście przeciwko wysokim cenom paliw. Jak sami mówili, to był taki ostrzegawczy protest, zatem delikatny. A co będzie, jeśli ceny paliw będą dalej rosły? Pewnie protesty staną się ostrzejsze, bo wściekłość kierowców rośnie wprost proporcjonalnie do cen paliwa.

Monika Kamińska