W Wetlinie koło przedszkola wilki zagryzły łanię. „Boimy się o swoje dzieci!”

W Polsce za zabicie lub skłusowanie wilka grozi do pięciu lat więzienia. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Czytelnika

Mieszkaniec Kalnicy nagrał wilka spacerującego po placu zabaw. Drapieżniki te coraz częściej widywane są w centrach bieszczadzkich miejscowości, podchodzą pod osiedla i domy. Mieszkańcy boją się o bezpieczeństwo swoich dzieci, wójt gminy Cisna, Renata Szczepańska alarmuje: – Jeśli nie będzie racjonalnej polityki państwa i nie zmieni się status prawny wilka, problem będzie się nasilał.

Wilk objęty jest w Polsce ochroną gatunkową na terenie całego kraju od 1998 roku. Przez ponad dwie dekady liczebność tego gatunku znacznie wzrosła. Według szacunków Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie opartych na danych uzyskanych z Lasów Państwowych i parków narodowych, w podkarpackich lasach żyje ponad tysiąc wilków. Ich występowanie koncentruje się głównie w rejonie Bieszczadów, gdzie do spotkań ludzi z tymi drapieżnikami dochodzi w ostatnich latach coraz częściej.
Tylko w gminie Cisna w ostatnich dniach doszło do kilku incydentów z udziałem wilków. W Kalnicy mieszkaniec nagrał wilka spacerującego po placu zabaw, w miejscowości Żubracze w centrum wsi w bliskiej odległości od domów znaleziono rozszarpanego przez wilki jelenia, w Wetlinie zagryziona łania leżała zaledwie 20 metrów od terenu przedszkola.
– Zwierząt kopytnych w lasach jest coraz mniej, a wilków przybywa. Kopytne walczą o byt, szukają schronienia, trzymają się bliżej osad ludzkich, bo lasy zdominowane są przez wilka, którego liczebności nikt nie kontroluje. Dochodzi do ekstremalnych sytuacji, w których wilki robią się coraz bardziej zuchwałe i zapuszczają się do wiosek szukając pożywienia – mówi Renata Szczepańska, wójt gminy Cisna.
Z podobnymi problemami borykają się inne bieszczadzkie gminy.

Bieszczadzkie samorządy chcą zmiany przepisów

Jak informuje wójt, do miejscowego Urzędu Gminy regularnie wpływają pisma od mieszkańców, którzy skarżą się na uciążliwe sąsiedztwo wilków.
– Doszło do tego, że rodzice boją się puszczać bez opieki swoje dzieci do szkoły, bo po wsi biegają wilki – relacjonuje wójt.
Problem mają też właściciele psów i zwierząt hodowlanych. Wielokrotnie na łamach Super Nowości opisywaliśmy sytuacje, w których wilki forsowały zabezpieczenia i zagryzały psy, owce, a nawet krowy.
W ubiegłym roku gmina Cisna dostała zgodę na odstrzał trzech stanowiących zagrożenie wilków, ale jak podkreśla wójt Szczepańska, odstrzał pojedynczych osobników nie rozwiązuje problemu. – Wilków jest po prostu za dużo, potrzebny jest kontrolowany odstrzał – uważa wójt gminy Cisna.
W ubiegłym roku przedstawiciele Związku Bieszczadzkich Gmin Pogranicza napisali list do Ministra Klimatu i Środowiska z apelem o podjęcie działań w sprawie nadmiernej – zdaniem samorządowców – populacji wilka na terenie Polski południowo-wschodniej.
– Od kilkunastu lat staramy się zwrócić uwagę decydentów na rosnącą populację wilka i problemy, z jakimi w związku z tym faktem się zmagamy, ale nasze apele pozostają bez echa. Jeśli nie będzie racjonalnej polityki państwa i nie zmieni się status prawny wilka, problem będzie się nasilał – podsumowuje Renata Szczepańska.

Do sąsiedztwa wilków trzeba się przyzwyczaić

– Problem jest złożony, a ocena sytuacji niejednoznaczna – komentuje ostatnie incydenty z udziałem wilków na terenie gminy Cisna Łukasz Lis, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. – Nie jest rzadkim widok żerujących w pobliżu ludzkiej zabudowy zwierząt kopytnych. Wilcza rodzina lub wataha zajmując jakiś areał, nie wyłącza z niego obszarów zasiedlanych przez ludzi, a jedynie ogranicza ich penetrację, co nie znaczy, że jakiś osobnik nie pojawi się tam mniej lub bardziej losowo. Prawdą jest, że populacja wilka na Podkarpaciu ma się dobrze, stąd drapieżniki te widywane są aktualnie w miejscach, w których nie było ich od lat. Problemem jest to, że już inny gatunek je zajął – człowiek. Dlatego sytuacje spotkań z wilkami w terenach licznego ich występowania nie należą do rzadkości – wyjaśnia nasz rozmówca.
Samo sąsiedztwo wilków, jak podkreśla rzecznik RDOŚ w Rzeszowie, nie stanowi jednak zagrożenia. – Oczywistym jest, że duży drapieżnik budzi pewien niepokój czy lęk, jednak nadal odczucie to jest odwzajemniane – wilki unikają ludzi. Dopóki osobnik, który zapuści się w zabudowę wykazuje zachowania przejawiające zaniepokojenie, niepewność, strach, nie powinniśmy się niepokoić – zaznacza rzecznik RDOŚ.
Jeżeli jest inaczej, należy podjąć działania – w pierwszej kolejności – odstraszające. Zgody na płoszenie wilków są wydawane przez regionalne oddziały RDOŚ. – W przypadku zachowania, które stanowi realne zagrożenie – po wyczerpaniu działań alternatywnych, np. płoszenia czy odłowu, można uzyskać zezwolenie Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na zabicie takiego osobnika lub osobników. W pilnych sytuacjach taka decyzja może być wydana ustnie – informuje Łukasz Lis.
Lęk przed człowiekiem jest cechą charakterystyczną wilka, zwierzę może go jednak zatracić w wyniku zaburzeń spowodowanych np. chorobą, taką jak świerzbowiec czy wścieklizna, lub na skutek nieodpowiedzialnego zachowania ludzi próbujących wilki dokarmiać lub oswajać. W przypadku młodych wilków, zaburzenia mogą być spowodowane rozbiciem watahy na przykład po śmierci rodziców.
Wilk, jak każde dzikie zwierzę, może być niebezpieczny dla człowieka. Kiedy staniemy oko w oko z drapieżnikiem należy zachować spokój, powoli się wycofać i poczekać, aż się oddali. Jeśli zacznie się do nas zbliżać, należy głośno krzyknąć lub klasnąć w dłonie, to pomoże spłoszyć zwierzę. Jeśli mimo podjętych akcji wilk dalej nie ucieka, można spróbować rzucić w jego kierunku niewielkim przedmiotem.

Martyna Sokołowska