Warta 32 mln zł kolekcja dzikowska wróciła do domu

W ostatniej partii przewieziono w piątek z Łańcuta do Tarnobrzega największy obraz w kolekcji, portret Zdzisława Tarnowskiego, a także srebra, ceramikę, w tym jedną z najpiękniejszych XVI-wiecznych waz, jaka znajduje się w polskich zbiorach oraz meble. Fot. Bogdan Myśliwiec

– Dla historii muzeum, dla historii miasta, ale także dla historii polskiego muzealnictwa to jest niezwykle ważna chwila, bo wróciły po 80 latach do Zamku Dzikowskiego, czyli do domu, przedmioty, które były kiedyś częścią kolekcji dzikowskiej – mówił w piątek po wniesieniu do gmachu zamku ostatniej partii odzyskanych eksponatów dr Tadeusz Zych, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega.

Liczący ponad 500 sztuk dzieł sztuki, mebli, porcelany, rodowych sreber i innych przedmiotów należących do rodziny Tarnowskich odkupiło miasto Tarnobrzeg dzięki finansowemu wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wartą 32 mln zł kolekcję rodzina Tarnowskich odsprzedała miastu za ułamek ceny, czyli 4 mln zł. Dzięki tej decyzji, Jan Tarnowski wypełnił wolę swojego ojca, który życzył sobie, by kolekcja wróciła do swojego domu i nie została rozproszona.
W piątek, 2 grudnia, ostatnia partia dzieł sztuki i mebli przyjechała do Zamku Dzikowskiego z Muzeum-Zamku w Łańcucie, gdzie znajdowały się przez ostatnie kilkadziesiąt lat.
Prezydent Tarnobrzega, Dariusz Bożek i dyrektor tarnobrzeskiego muzeum, dr Tadeusz Zych, mówili o historycznej chwili dla miasta o jednej z najważniejszych decyzji, które sprawiły, że w Zamku Dzikowskim znajduje się obecnie największa kolekcja ziemiaństwa polskiego. Obiekt staje się perełką na turystycznej mapie Polski, a w jego zbiorach znajdują się dzieła, których nie powstydziłyby się największe europejskie muzea. Dziękowano Janowi Tarnowskiemu, ale także europosłowi Tomaszowi Porębie i ministrowi Piotrowi Glińskiemu. Dzięki ich wsparciu, miasto nie musiało bowiem wydawać ze swojego budżetu 4 mln zł na wykup kolekcji, ale otrzymało na ten cel ministerialne wsparcie. – Może nie wszyscy mają jeszcze tego świadomość, jak cenne dzieła udało nam się zgromadzić, ale już 19 grudnia, w niedzielę, będzie można tę całą kolekcję zobaczyć, która kilkoma partiami została tu przywieziona – mówił dr Tadeusz Zych. – Każdy będzie mógł wtedy zobaczyć, co zyskał Tarnobrzeg, i co stanie się, mam nadzieję, jednym z najważniejszych symboli tego miasta. – Kolekcja wróciła do domu – mówił nie kryjąc radości prezydent Dariusz Bożek. – To, co widzimy, kiedyś tutaj było, przez wiele lat ich nie było, a dzisiaj znowu są. Ta kolekcja warta jest 32 mln zł. Na tyle została wyceniona. Gdyby nie pomoc premiera, też byśmy tę kolekcję kupili, ale musielibyśmy to zrobić ze swojego budżetu. My już zabezpieczyliśmy pieniądze, radni byli w tej kwestii niemal jednogłośni, ale dzięki wsparciu, moglibyśmy te pieniądze spożytkować na coś innego. Drogi są ważne, ulice są ważne, lampy są ważne, ale to, co tu zgromadziliśmy, zostanie na wieki wieków. To jest nasze dziedzictwo. Narodowe dziedzictwo tarnobrzeżan. Dla mnie jest to jest jedna z najważniejszych decyzji i jeden z najważniejszych momentów, nie wiem, czy prezydentury, a może całego mojego życia. Żałuję jednego, mogliśmy mieć także „Pana Tadeusza”, ale może jeszcze kiedyś powalczymy o niego. Przed nami jeszcze Rapperswile. Może jeszcze doczekamy takiego momentu, że jak nie my, to może ktoś po nas przywiezie te miniatury z muzeum w Rapperswile.
Operacja przewożenia zbiorów z Łańcuta do Tarnobrzega trwała kilka miesięcy.

Małgorzata Rokoszewska

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments