Widmo strajku w MPK Rzeszów

Rzeszowskie MPK zatrudnia około 600 pracowników, w tym około 450 kierowców. Fot. Wit Hadło

Trwający od kilkunastu miesięcy spór pomiędzy kierowcami autobusów a zarządem Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego przynosi długo wyczekiwane rezultaty. To przede wszystkim zapowiedź podwyżki dla wszystkich pracowników o 500 zł. Teraz wszystko w rękach prezydenta Rzeszowa, bo pieniądze na ten cel trzeba znaleźć w budżecie miasta.

W MPK Rzeszów od kilkunastu miesięcy trwa spór zbiorowy pomiędzy pracownikami a zarządem spółki. W przedsiębiorstwie działają cztery przyzakładowe związki zawodowe kierowców. Ich żądania to podwyżki dla wszystkich, zarówno dla tych, którzy pracują według stawki godzinowej, jak i zatrudnianych ze stałą pensją.

W końcu doszło do konsensusu. To jednak nie koniec…

Piątkowe (16 września) negocjacje pomiędzy związkami zawodowymi a zarządem MPK, z udziałem: mediatora Andrzeja Deca – przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa, przewodniczącej Rady Nadzorczej spółki – Teresy Kubas-Hul oraz dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie -Anny Kowalskiej, zakończyły się wypracowaniem pewnego stanowiska.
Jak czytamy w dokumencie podpisanym przez cztery przyzakładowe związki zawodowe kierowców, zgadzają się oni na: połączenie dwóch pierwszych grup zaszeregowania kierowców w jedną ze stałą stawką godzinową 21,80 zł brutto (obecnie I grupa to 20,77 zł, II grupa – 21,30 zł), wzrost wynagrodzeń dla wszystkich pracowników MPK o 500 zł brutto z wyrównaniem od 1 września oraz utrzymanie gwarancji wypłaty premii uznaniowych w 2023 roku na poziomie średniej premii z 2021 roku.

Pieniądze i tak musi wyłożyć miasto

– Proponowany wzrost wynagrodzeń jest uzależniony od otrzymania zwiększonej zapłaty za wykonane wozokilometry i w tym zakresie prowadzone są rozmowy z panem prezydentem Rzeszowa, skarbnikiem miasta i ZTM – pisze w specjalnym apelu do swoich pracowników Marek Filip, prezes rzeszowskiego MPK.
– Jestem przekonany, że przyjęcie przedstawionej propozycji przez większość pracowników będzie mocnym argumentem w uzyskaniu pozytywnej decyzji prezydenta
– dodaje prezes MPK.
Obecnie za każdy kilometr zrealizowanej usługi przewozowej miejski przewoźnik otrzymuje od Zarządu Transportu Miejskiego kwotę 8,90 zł (w 2021 roku było to 8,31 zł). To jednak za mało, bo jak wskazuje Filip, „wzrost kosztów paliw, zarówno oleju napędowego jak i, w jeszcze większym stopniu, gazu CNG (wzrost w stosunku do poprzedniego roku o ok. 13 milionów zł) spowodował znaczące podwyższenie kosztów wykonywanych usług nawet na poziomie ok. 20 procent”. Tylko za osiem ostatnich miesięcy na samych wozokilometrach spółka ponosi stratę 8 milionów 782 tysięcy złotych – wynika z wyliczeń prezesa MPK. Szacuje się, że koszt podwyżek wynagrodzeń dla pracowników jeszcze w tym roku to kolejny milion złotych, które musi ponieść miejski przewoźnik.
– Zwiększenie ceny za wozokilometr jest w kwestii Rady Miasta
– mówi Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – Zmniejszenie dochodów miasta, w związku ze zmianami w systemie podatkowym czy rosnącymi cenami paliw sprawiają, że trudno znaleźć źródła zwiększenia finansowania budżetu MPK – dodaje Gernand.
Podwyżki dla kierowców kosztem wzrostu cen biletów lub redukcji kursów?

Czy pieniądze na podwyżki rzeczywiście uda się znaleźć?

– Dziś za wcześnie jeszcze o tym mówić. W tym tygodniu spotkam się z prezydentem Konradem Fijołkiem i skarbnikiem miasta, aby wypracować jakieś rozwiązania – mówi w rozmowie z Super Nowościami Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, będący jednocześnie mediatorem sporu w MPK.
– Pracownicy MPK chętnie porównują swoje zarobki do pensji zatrudnionych np. w MPEC czy MPWiK. Tam jednak ceny, jakie płacą mieszkańcy za korzystanie z usług tych przedsiębiorstw, pokrywają koszty. W MPK tak nie jest – przekazuje Andrzej Dec, wskazując jednocześnie, że pieniądze na podwyżki trzeba znaleźć, na przykład kosztem podwyżki cen biletów czy redukcji liczby kursów.

Związkowcy dają czas do końca tygodnia

Związki zawodowe przy MPK mają już dość przedłużających się negocjacji.
– Oczekujemy na podpisanie porozumienia w tej sprawie lub protokołu rozbieżności, w przypadku kiedy do porozumienia nie dojdzie, do piątku, 23 września – czytamy w stanowisku reprezentantów kierowców do władz MPK.
Pracownicy miejskiego przewoźnika nie wykluczają akcji protestacyjnej, strajku ostrzegawczego, „a w razie konieczności całodziennego strajku, poprzedzonego referendum”. Wszystko zależy od decyzji miasta, czy znajdą się pieniądze na podwyżki, czy nie.
mika