Wielki hit na Podpromiu

Siatkarze Asseco Resovii kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa i dziś mają duże apetyty na pokonanie obrońcy mistrzowskiego tytułu. Fot. Izabela Kwiecień-Szpunar

 

Krocząca od zwycięstwa do zwycięstwa Asseco Resovia zmierzy się dziś (godz. 21,z mistrzem Polski – Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Zespół z Opolszczyzny w tym sezonie przegrał już dwa razy w PlusLidze w Zawierciu i Nysie oraz w Superpucharze Polski w Lublinie z Jastrzębskim Węglem.

Wejście w sezon Asseco Resovii jest imponujące – sześć zwycięstw. Po raz ostatni takie dobre otwarcie rozgrywek resoviacy mieli w sezonie 2016/2017, gdzie rozpoczęli od czterech zwycięstw. Najlepszy natomiast wynik w historii gier w PlusLidze osiągnęli w sezonie 2014/2015, gdzie od inauguracji zanotowali dziesięć kolejnych wygranych.
– Mamy rzeczywiście bardzo dobry start, ale to jest tylko początek. Oczywiście jestem szczęśliwy, że to tak to wygląda. Cały czas jesteśmy na etapie poprawiania swojej gry i są wciąż obszary, w których możemy grać lepiej – mówi Giampaolo Medei, trener Asseco Resovii, przed którą teraz dwa spotkania z najlepszymi zespołami PlusLigi w ostatnich sezonach. W środę na Podpromiu z Grupą Azoty ZAKSA, a już w sobotę na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem.
– To, co mogę powiedzieć na ten moment, podsumowując też dobry początek sezonu w naszym wykonaniu, że dzięki temu jak graliśmy do tej pory i ile punktów mamy w swoim dorobku, możemy przystąpić do meczów z ZAKSĄ i Jastrzębiem bez zbędnej presji, bo nasza pozycja w tabeli będzie wciąż dobra, niezależnie od wyników tych dwóch spotkań – mówi włoski szkoleniowiec ekipy z Rzeszowa i dodaje: – Oczywiście będzie mogła być też wspaniała, gdybyśmy nadal wygrywali. To, czego oczekuję od moich zawodników, to przede wszystkim radości z gry, zwłaszcza w tak wielkich meczach z uznanymi drużynami. Mam nadzieję, że hala w Rzeszowie będzie pełna kibiców i powinniśmy się cieszyć, że będziemy występowali w takim widowisku. Będziemy też robić wszystko, żeby to spotkanie wygrać. Na szczęście nasza pozycja w tabeli jest na tyle dobra, że nie musimy nakładać na siebie dodatkowej presji i przystępować do tych meczów z obciążeniem, które mogłoby nam utrudnić swobodną grę. Możemy grać naszą siatkówkę, cieszyć się nią i zobaczymy, kto na koniec będzie zwycięzcą – stwierdza Medei, który jest przekonany, że jego zespół już na tym etapie rozgrywek jest w stanie nawiązać z dwójką ww. zespołów walkę. – Po to zbudowaliśmy tę drużynę i ja do niej dołączyłem jako trener żeby grać o wysokie cele, a więc walczyć o wygraną także z najlepszymi zespołami w lidze. Jestem przekonany o tym, że stać nas na to i możemy grać na równorzędnym poziomie ze wszystkimi drużynami. Zdajemy sobie jednak sprawę, że to wciąż taki etap sezonu, w którym krok po kroku trzeba robić swoje i nie ma co myśleć w ten sposób, że np. środowy mecz z ZAKSĄ już o czymś zadecyduje i przesądzi, kto będzie grał o medale. Dla nas to kolejny krok i będziemy koncentrowali się na tym, żeby robić swoje i przede wszystkim cieszyć się siatkówką. Na pewno patrząc w dalszej perspektywie, interesuje nas miejsce w ścisłej czołówce i gra o medale, ale jest za wcześnie, żeby już stwierdzić, że tak będzie i żeby oceniać inne zespoły tylko przez pryzmat dotychczasowych meczów – mówi trener Asseco Resovii.
Paweł Zatorski libero ekipy z Rzeszowa w środowy wieczór liczy na zacięty bój z mistrzem Polski. – My ze swojej strony spodziewamy się, że tym bardziej po takim początku sezonu w wykonaniu naszej drużyny każdy będzie chciał wyjść na boisko i nas „zagryźć” kolokwialnie mówiąc. Myślę, że w środę czeka nas bardzo trudne spotkanie, mam nadzieję, że piękne do oglądania i że wszyscy, którzy zgromadzą się na hali oraz przed telewizorami, będą z niego zadowoleni, a że z wyniku, to my będziemy się cieszyć – stwierdza Zatorski i przyznaje, że nie podchodzi do dwóch najbliższych meczów jako „testów” na co stać jego zespół w konfrontacji z faworytami. – Nie lubię tak rozpatrywać kolejnych meczów, w takich kategoriach, jako jakiś wielki sprawdzian. Wolę się szykować na to, żeby zagrać jak najlepiej. Myślę, że w taki sposób nasz sztab będzie prowadził treningi i przygotowania do tego meczu. Musimy się skupić i przygotować solidnie tak jak do każdego kolejnego spotkania. Tak samo robiliśmy przed meczem z Bełchatowem. Trener wyczulił nas na to, że mimo że jest to mecz z zespołem z czołówki PlusLigi, to musimy to traktować zupełnie normalnie i przygotować się tak jak do każdego innego spotkania – mówi Zatorski, który do Rzeszowa wraz z Jakubem Kochanowskim trafił przed rokiem z Kędzierzyna-Koźla. W zespole ZAKSY grał przez siedem lat, osiągając wiele sukcesów. – To nie jest moja pierwsza zmiana klubu w życiu, więc jest to dla mnie tak naprawdę chleb powszedni, żeby grać przeciwko swojemu byłemu zespołowi. Oczywiście mam tam świetnych kolegów i przyjaciół, z którymi gramy ciągle w reprezentacji. Myślę, że miło się będzie zobaczyć z nimi na boisku, ale ani oni, ani my, nie będziemy mieli względem siebie żadnych sentymentów – stwierdza Zatorski.
W ekipie z Kędzierzyna-Koźla, która w ub. sezonie zdobyta mistrzostwo Polski, Puchar Polski i triumfowała po raz drugi z rzędu w Lidze Mistrzów, zdają sobie sprawę, że powtórzenie tego sukcesu nie będzie łatwe, ale cele zespołu są nadal bardzo wysokie. Dużą stratą, co pokazują dotychczasowe mecze, jest odejście do Perugii Kamila Semeniuka. ZAKSA pozyskała co prawda bułgarskiego przyjmującego Denisa Karjagina, ale daleko mu do poziomu reprezentanta Polski. Niewykluczone, że zespół wzmocni się jeszcze na przyjęciu, ale może to dopiero nastąpić w styczniu 2023 roku, kiedy… zakończą się rozgrywki ligi chińskiej i do wzięcia będą klasowi zawodnicy, m.in. Bartosz Bednorz. Nowymi zawodnikami w ZAKSIE są, oprócz Karjagina: środkowy Dmytro Paszycki (w sezonie 2015/2016 grał w Asseco Resovii), rozgrywający Przemysław Stępień i holenderski środkowy Twan Wiltenburg. Na ławce trenerskiej ZAKSY, Gheorghe Cretu zastąpił byłego zawodnika zespołu z Kędzierzyna-Koźla (sezon 2009/2010), Fina Tuomasa Sammelvuo. W ekipie mistrza Polski od początku sezonu kluczowe role odgrywają m.in. dwaj dobrze znani w Rzeszowie przyjmujący Aleksander Śliwka (grał w Asseco Resovii w latach 2014 – 2016 i 2017 – 2018), amerykański środkowy David Smith (2018-2019). Epizod w Asseco Resovii miał też środkowy Tomasz Kalembka (2020). Z kolei przechodzący rehabilitację po kontuzji ścięgna Achillesa, środkowy Norbert Huber, pochodzi z Humnisk koło Brzozowa i w latach 2013 – 2017 był zawodnikiem AKS Resovia.

Rafał Myśliwiec