Wokół „smrodliwej” inwestycji

Fot. Kamil Krukiewicz

Sprawa budowy asfalciarni w przemyskiej strefie ekonomicznej ciągnie się już od dobrych kilku lat i rozpoczęła się jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu. Choć obecny prezydent Przemyśla nie zgodził się na tę inwestycję, wojewoda uchyliła jego decyzję, asfalciarnia teoretycznie jest legalna i mogłaby zacząć produkcję. Teoretycznie, bo przeciwnicy budowy tego obiektu, odkryli kilka poważnych nieścisłości w procesie przygotowania dokumentacji inwestycji. Mówili o nich na niedawnej konferencji, ale, jak zapowiadają, nie skończy się na tym i zrobią wszystko, co prawo dopuszcza, by nie doszło do uruchomienia „smrodliwej” inwestycji.

W przemyskiej strefie ekonomicznej próżno szukać dużych inwestycji i dużych zakładów, a o pracę w mieście trudno. Wydawałoby się więc, że to, iż pewien inwestor chce tu otworzyć wytwórnię mas bitumicznych to dobra wiadomość, która pojawiła się w Przemyślu już kila lat temu. Okazało się jednak, że nie wszyscy są zadowoleni z takiego pomysłu. Dlaczego? Ano taka asfalciarnia, to po prostu straszny „smrodziuch”! – Skoro ktoś uważa, że to nic takiego, to niech w pobliżu swego domu sobie coś takiego „zainstaluje”, a nie w pobliżu naszych – zachęcają mieszkańcy osiedla usytuowanego w pobliżu zaplanowanej inwestycji, którzy od początku nie zgadzali się na asfalciarnię w tym miejscu i protestowali. Obecnie obiekt jest w zasadzie gotowy do rozpoczęcia produkcji. – Po analizie dokumentacji związanej z inwestycją uważamy, że odkryliśmy szereg kwestii, które stawiają pod znakiem zapytania prawidłowość procedur związanych z budową zakładu – poinformował podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej Błażej Wilk, który wspiera protesty mieszkańców niegodzących się na działalność asfalciarni w pobliżu ich domów, miejsc użyteczności publicznej i zabytków.

Prezydent się nie zgodził, ale wojewoda – owszem

Inwestor, który chciałby produkować masy bitumiczne, jest właścicielem działki w przemyskiej strefie ekonomicznej. Kupił ją jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu i wówczas też rozpoczął starania o uzyskanie pozwolenia na budowę asfalciarni. Wydawałoby się, że wykonał w tym kierunku wszystko, co powinien, i jak powinien. Kiedy jednak zwrócił się do przemyskiego magistratu o wydanie pozwolenia ba budowę, ten odmówił.
– Ze swej strony zrobiliśmy wszystko i dołożyliśmy wszelkich starań, by zbadać faktyczny wpływ planowanej asflalciarni na bezpieczeństwo, zdrowie i komfort życia sąsiedztwa planowanej inwestycji – wyjaśniał nam wówczas Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla. – Wydaliśmy decyzję zgodną z naszymi ustaleniami w tej sprawie – podkreślał. Inwestor jednak nie dał za wygraną i od decyzji włodarza Przemyśla odwołał się „wyżej”, to jest do wojewody podkarpackiego. W czerwcu tego roku wojewoda Ewa Leniart uchyliła odmowną decyzję Bakuna w sprawie pozwolenia na budowę asfalciarni i tym samym zezwoliła na budowę tego obiektu w tym miejscu i na warunkach oczekiwanych przez inwestora. Pani wojewoda swą decyzję umotywowała tym, że decyzja prezydenta Przemyśla „została wydana z naruszeniem licznych przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, jak również bez dokładnego określenia stanu faktycznego sprawy i w oparciu o niekompletny materiał dowodowy”. Okoliczni mieszkańcy, a także społecznicy, znów zaprotestowali przeciwko budowie wytwórni mas bitumicznych. Tymczasem inwestor przystąpił do intensywnej budowy.

Coś się tu nie zgadza!

Niedawno odbyła się specjalna konferencja prasowa, podczas której przeciwnicy uruchomienia w Przemyślu asfalciarni rzucili nowe światło na tę inwestycję i formalne przygotowania do jej realizacji. Zdaniem zabierających głos podczas konferencji Błażeja Wilka, Tomasza Hano oraz szefa zarządu osiedla nr 13 „Przemysława” Henryka Hawrysia, lista wątpliwości co do prawidłowości przeprowadzenia procedur związanych z budową wytwórni mas bitumicznych jest długa. – Moc najważniejszego urządzenia w zakładzie jest porównywalna z tą, jaką zużywa w okresie grzewczym tysiąc domów jednorodzinnych. W ciągu godziny spalanych jest około 1400 litrów oleju opałowego. Emitowanych jest z tego tytułu prawie 70 tysięcy metrów sześciennych spalin, w których znajduje się ok. 0,74 kg pyłu zawieszonego PM2,5, węglowodory aromatyczne, silne związki rakotwórcze: benzoapiren, tlenki azotu i siarki – poinformowali Wilk, Hano i Hawryś. – A przecież podstawowym założeniem związanym z realizacją tej inwestycji był brak jej oddziaływania poza obszar strefy przemysłowej – podkreślali. – Wydajność urządzenia to 160 ton w ciągu godziny. Według informacji inwestora liczba pojazdów, które mają dostarczać półprodukty, to 10 w trakcie godziny. W ciągu 8-godzinnego dnia funkcjonowania wytwórni to 80 pojazdów. Takie dane zostały przyjęte do wyliczeń emisji zanieczyszczeń. Jednak w tym czasie wytwórnia wyprodukuje prawie 1300 ton asfaltu drogowego. Do tego potrzeba 40 pojazdów o ładowności 32 ton, które przywiozą 1300 ton kruszywa i wrócą na pusto, więc będzie kolejnych 40 przejazdów. Potrzebnych będzie 40 pojazdów, które przyjadą po wytworzoną masę bitumiczną i wywiozą ją do miejsc docelowych. Wyliczyliśmy, że łącznie będzie to 160 przejazdów, a więc dwukrotnie więcej niż przedstawionych w raporcie – wyjaśniali społecznicy punktując kolejne, ich zdaniem nieprawidłowo interpretowane dane podane przez inwestora. -* Z tego względu, w oparciu o przedstawiony „Raport środowiskowy”, istnieją przesłanki do podjęcia działań administracyjnych, a być może i karnych – zauważył T. Hano.

Tu też się nie zgadza

A to jeszcze nie wszystko! Jak zauważyli społecznicy, „Raport środowiskowy” przedstawiony przez inwestora zawiera zapisy, które w rażący sposób mijają się ze stanem faktycznym. Jakie? Ano na przykład takie: – W promieniu 50-krotnej wysokości najwyższego emitora (ok. 1500 m) od miejsca rozpatrywanego przedsięwzięcia brak jest znaczącej zieleni, cennych obiektów przyrodniczych, w tym Natura 2000. W rozpatrywanym rejonie nie występują obszary parków narodowych, leśnych kompleksów promocyjnych, obiekty zabytkowe i kultury podlegające ochronie. (…) Planowana instalacja zlokalizowana jest z dala od obiektów zabytkowych, a realizacja nie będzie stanowić zagrożenia dla zabytków, w tym zabytków archeologicznych – przedstawili szczegóły raportu Wilk, Hano i Hawryś. Tymczasem: – W odległości około 250 metrów znajduje się wpisany do rejestru zabytków XIX-wieczny cmentarz żydowski, w odległości poniżej 200 m wpisana do rejestru Brama Dobromilska. W promieniu 1500 metrów od inwestycji znajduje się ponad 15 wpisanych do rejestru zabytkowych obiektów – zauważył Hano. Społecznicy doszukali się też sporych nieścisłości w podanych przez inwestora parametrach urządzeń mających pracować w wytwórni mas bitumicznych w Przemyślu. – Weźmy na przykład wydajność wentylatora wyciągowego głównego przy filtrze głównym – mówił T. Hano.
– W oparciu o podane parametry tego urządzenia sporządzone zostały wszystkie obliczenia związane z emisją substancji szkodliwych – przypomniał. – Dokonaliśmy analizy urządzeń producenta, którymi najprawdopodobniej dysponuje inwestor, i okazuje się, że podana przez niego liczba nie występuje dla posiadanego przez niego urządzenia. Prawdopodobieństwo posiadania przez inwestora urządzenia o określonych wartościach jest bliskie zera – zdradził społecznik.

Co odpowiedzą urzędnicy?

Jak przytomnie zauważył B. Wilk jest wręcz niemożliwe, aby wnioski końcowe „Raportu środowiskowego” były prawdziwe. Wytwórnia mas birumicznych będzie oddziaływała na środowisko i otoczenie, a rzekome zyski z takiej inwestycji dla miasta i jego mieszkańców są iluzoryczne. – W zakładzie powstanie ok. pięciu miejsc pracy. Inwestycja jest zaprzeczeniem szumnych deklaracji i oficjalnej strategii władz miasta o budowaniu marki Przemyśla jako miasta turystycznego i czystego ekologicznie. Oczywiste dla nas jest to, że budowanie asfalciarni obok domów, osiedli, szkół, parku czy zabytkowych cmentarzy urąga zasadom organizacji cywilizowanego, nowoczesnego miasta – podkreślił B. Wilk. – Z góry odrzucamy wszelkie zarzuty, że sprzeciwiamy się inwestycji jako takiej! Sprzeciwiamy się miejscu i formie powstania asfalciarni! – doprecyzował. – Naszym zdaniem, doszło do sporych nieprawidłowości, a jeśli racja, jest po naszej stronie, to konsekwencje tych nieprawidłowości mogą być ogromne – zapowiedział społecznik.
Społecznicy włożyli mnóstwo pracy w analizę dokumentacji dotyczącej wytwórni mas bitumicznych w Przemyślu. Znaleźli sporo „dziwnych” zapisów, które teraz powinni wyjaśnić urzędnicy, najlepiej ci, którzy się pod tymi zapisami podpisali. Na razie „poszły” pisma w tej sprawie do prezydenta Przemyśla, Wojciecha Bakuna oraz Powiatowego inspektora nadzoru budowlanego dla miasta Przemyśla – Ewy Jagiełło. Jak urzędnicy wytłumaczą nieścisłości, których doszukali się społecznicy? Ano zobaczymy…

Monika Kamińska

3 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Rafal
Rafal
1 miesiąc temu

Taka fabryka powinna być zlokalizowana z dala od zabudowań mieszkalnych, szkół i przedszkoli. W miejscu gdzie ma powstać są wszystkie powyższe wiec dlatego będzie powodować dużą uciążliwość i trucie ludzi w tym dzieci!

Piotr
1 miesiąc temu

głosowali na Kuchcińskiego ? więc niech cierpią wąchając asfalt !

SONDAŻ
SONDAŻ
1 miesiąc temu

Czy jesteś za tym żeby w Przemyślu budowano asfalciarnie?

TAK – łapka w górę,
NIE – łapka w dół.

radek
radek
1 miesiąc temu

Skoro chcemy mieć porządnie wyasfaltowane drogi,gdzieś musi się odbywać produkcja asfaltu. Czy dobra jest lokalizacja w strefie ekonomicznej,niech się wypowiedzą fachowcy a nie politycy. Istotą problemu jest uciążliwość dla środowiska projektowanej inwestycji.

hijena
hijena
1 miesiąc temu
Reply to  radek

w lat trzydziestych w Reichu budowano ekologiczne drogi betonowe ,ktore przetrwaly do dziś i przetrwały nawet przejazd sowieckich tanków

Drut żyletkowy
Drut żyletkowy
1 miesiąc temu

Oddać Przemyśl na Ukrainę. Żadnego pożytku z tego śmiesznego miasteczka nie ma. Same kościoły, a tak to psy szczekają tyłkami. 90% to starsi ludzie. Roboty tam nie ma od lat bo żaden prezydent tego miasta nie potrafił i nie potrafi ściągnąć inwestorów.

wdowa smoleńska
1 miesiąc temu

Jestem również „za”, bo niby dlaczego Przemyśl ma być „lepszy”?
Kogo oni proponuja zatruwać zamiast siebie ?

mieszkaniec Rzeszowa
mieszkaniec Rzeszowa
1 miesiąc temu

Jestem za tym żeby w Przemyślu produkowano asfalt dla rzeszowskich inwestycji.

ROMAN
ROMAN
1 miesiąc temu

Tak i to jest to, 😄
Wszystkich przewieść do Rzeszowa do pustostanów a tam asfalciarnia
Asfalciarnia dla całego województwa i niech jadą z produkcją 24/24
Wszystkie stare drogi zaklajstrują a i nowe zrobią piorunem O!