Wspomnienie na całe życie

Fot. Autor

– Dla 20 latka wygranie rozgrywek I ligi i awans do ekstraklasy jest niesamowitą sprawą?
– Super się czuję. Są to naprawdę emocje nie do opisania. Zdobywałem mistrza Polski U16, ale jednak zdobycie mistrza w I lidzie to jest coś wielkiego i nie da się opisać tych emocji. Polecam każdemu przeżyć coś takiego, bo naprawdę jest to wspomnienie na całe życie.
– Ta finałowa rywalizacja z Górnikiem Trans.eu była niesamowita, a zwłaszcza te dwa mecze w Wałbrzychu. U rywali od samego początku sezonu było ogromnie ciśnienie na awans do ekstraklasy, o którą walczą od trzech sezonów…
– Na pewno Górnik jak i my bardzo chcieliśmy awansować. Oba zespoły oraz kibice zarówno wałbrzyscy jak i z Łańcuta zrobili naprawdę świetną atmosferę. Naprawdę było czuć wsparcie naszych fanów. Można powiedzieć, że wygrał lepszy, choć może nie do końca, bo sobotni mecz mógł się równie dobrze skończyć dogrywką, a wtedy nie wiadomo, jakby się to wtedy wszystko potoczyło.
– Czyli można powiedzieć, że w tej finałowej serii, to ten mecz numer trzy był kluczowy?
– Myślę, że tak, i ten sobotni mecz pozwolił nam tak lekko odetchnąć i wyjść na kolejny ze spokojną głową. Mimo to, chcieliśmy w Wałbrzychu zakończyć rywalizację. Udało się, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni i teraz jest czas na świętowanie.
– Podczas tych play-offów chyba też mecz z Dzikami był jednym z trudniejszych dla was?
– Zgadza się. Dziki postawiły nam naprawdę bardzo twarde warunki. Jadąc do Warszawy i przegrywając pierwszy mecz, siedliśmy i porozmawialiśmy sobie w zespole, że tak powiem lekki skauting. Prawdę mówiąc, to właśnie Dziki pokazały nam, że możemy grać jeszcze lepiej i że potrafimy wyjść zwycięsko z jakichś tam lekkich dołków, co tak naprawdę, jak widać pozwoliło nam ostatecznie wygrać ligę.
– Czy jest coś jeszcze oprócz zwycięskiej finałowej batalii, co zapamięta pan z tego sezonu?
– Myślę, że najlepiej zapamiętam chłopaków, bo naprawdę taka atmosfera nie zdarza się w każdym zespole i to może potwierdzić każdy zawodnik. Czy to na boisku, czy poza nim, to wszyscy się wspieraliśmy. Czuć było też to wsparcie od nich w moją stronę. Pomimo mojego wieku, pomagali mi w jakiś sposób dostosować się do gry i pokazywali, co powinienem zrobić lepiej. Na pewno więc to zapamiętam, jak również tę szansę, jaką dostałem od Sokoła.
– Pewnie denerwowały was różnie opinie ze środowiska koszykarskiego, że niby Sokół od lat jest w czołówce, ale to małe miasto i nie ma co się pchać z taką halą do ekstraklasy itd.?
– Myślę, że trochę to jest wzięte z ubiegłych lat, gdzie nigdy nie było jakiegoś super parcia na awans. Jednak w tym roku mieliśmy bardzo mocną ekipę, która bardzo dobrze się zgrała. Wspierała się w każdym trudnym momencie i nie powiedziałbym, że jesteśmy takim sobie „zespolikiem”. Chociażby w serii finałowej pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem przez duże „Z” i dzięki temu możemy się cieszyć z awansu.
– Jaka przyszłość jest przed Michałem Lisem, zostaje w Łańcucie?
– Jeszcze nie wiem, na razie się nad tym nie skupiam. Cieszę się ze złotego medalu i awansu do ekstraklasy, a co będzie dalej, to zobaczymy.
Rozmawiał Rafał Myśliwiec