„Z Aeroklubem mieliśmy sporo problemów”

Każdy aeroklub powinien być miejscem, które zapewnia komfort i bezpieczeństwo swoim klientom. Fot. Archiwum

Do redakcji „Super Nowości” zgłosiło się kilka osób, które chciały podzielić się swoimi historiami współpracy z Aeroklubem Ziemi Jarosławskiej. Tłem wydarzenia są zakupione loty na szybowcach i samolotach oraz problemy ze świadczeniem usług.

O swojej „przygodzie” z Aeroklubem Ziemi Jarosławskiej poinformował nas pan Michał Augustyn, który w 2018 r. za kwotę ok. 15 tys. zł wykupił 50 godzin lotów na samolocie „SP-AZI”. – Umówiłem się z prezesem Aeroklubu Damianem Ćwiękałą, że będę latał wiosną kolejnego roku. Niestety, w marcu okazało się, że samolot, na którym miałem ćwiczyć, uległ wypadkowi – relacjonuje. Remont maszyny miał trwać miesiąc, lecz przeciągnął się. Długo pan Michał nie mógł dodzwonić się do prezesa. – We wrześniu samolot wrócił do Laszek z naprawy, a w Internecie pojawiła się …kolejna oferta promocyjna. Byłem w szoku. Nikt mnie nie poinformował, że maszyna działa i że Aeroklub zaczął sprzedawać pakiety. Od prezesa wreszcie usłyszałem, że sprzedano kilkanaście pakietów latania w Warszawie i albo poczekam, aż zostaną one zrealizowane, albo dorzucę się finansowo do opłat lotniskowych i będę latał na równych zasadach. To był szok
– wskazuje nasz rozmówca. Sprawa skończyła się w sądzie. Wygrał pan Michał, któremu Aeroklub ma oddać ok. 13 tys. zł. – Egzekucją zajmuje się komornik, a ja się nie poddaję – mówi.

Niezadowolonych jest więcej

Pan Krzysztof zawarł z Aeroklubem umowę na wypożyczenie samolotu „SP-AZI” na 30 godzin za kwotę ponad 10 tys. zł. – Wykonałem łączny nalot niespełna 3 godzin i na tym się skończyło. Raz wymówką było to, że pan prezes nie mógł przylecieć do Warszawy, innym razem, że jest pandemia. Wreszcie otrzymałem zastępczy samolot, w którym, jak się okazało, nie było potrzebnych dokumentów, jak np. świadectwa zdatności do lotu. Pan prezes w rozmowie telefonicznej tłumaczył, że ma je przy sobie oraz na e-mailu, ale to przelało czarę goryczy. Niezgodny z prawem jest bowiem lot bez dokumentacji. W 2020 r. kancelaria prawna reprezentująca mnie wysłała pismo do Aeroklubu o wywiązanie się z umowy. Straciłem czas, pieniądze i dużo nerwów. Nie zamierzam jednak odpuścić i będę walczył w sądzie – słyszymy.
Kolejna poszkodowana osoba to pan Kamil. Wykupił szkolenie podstawowe. I tu podobna sytuacja – po zaledwie 4 lotach okazało się, że szybowiec został rozbity, lecz równocześnie pojawił się problem z odzyskaniem pieniędzy. – Kontakt był utrudniony. Za zaledwie kilka startów miałem zapłacić ponad 1000 zł. Aeroklub naliczył jakieś składki członkowskie, opłaty za szkolenia. Nie zgodziłem się na to. Po próbach negocjacji, sprawa trafiła ostatecznie do sądu. Wciąż jednak nie odzyskałem pieniędzy. Egzekucją zajmuje się komornik – opowiada.
Co na to wszystko sam Aeroklub? Wysłaliśmy do klubu drogą e-mailową kilka pytań w sprawie przedstawionych przez naszych rozmówców oskarżeń. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Dlaczego ten temat jest tak istotny? Działalność aeroklubów jest szczególna, chodzi nie tylko o profesjonalne szkolenia, ale także o zapewnienie jakości, komfortu i bezpieczeństwa. Tego typu miejsca powinny cieszyć się dużym zaufaniem, bo to miejsca z misją, nastawione na edukację.
Redakcja

5 15 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
sentimz
8 dni temu

Sure money doing trading? Do search for „Emini S&P Trading secret”.