Zalew odmulono, a o stawie nikt nie pomyślał

Po zakończeniu odmulania, brzeg Wisłoka został wyrównany. Miasto chce go przejąć, żeby zrobić tu tereny wypoczynkowo-rekreacyjne. Fot. Grzegorz Król

– Podczas odmulania Wisłoka obiecano przywrócenie go do pierwotnego stanu. Szkoda, że zapomniano o niewielkim stawie, który znajduje się obok placu zabaw niedaleko żwirowni – mówi Ryszard Majewski, mieszkaniec os. Drabinianka.
– Chętnie bym tu wpuścił rybę, za darmo, niech sobie dzieciaki połowią. Tylko niech to ktoś wyczyści, bo inaczej ta ryba zaraz wyzdycha – dodaje.

Staw znajduje się kilkaset metrów od zapory, w miejscu, gdzie za nowymi blokami ścieżka spacerowa odbija w lewo w stronę placu zabaw i żwirowni. Od Wisłoka odgradza go wąska grobla, która tak nasiąka wodą, że ciężko tu przejść bez porządnych butów. Z drugiej strony brzeg wyłożony jest betonowymi płytami. – Dotąd wcześniej sięgała rzeka, to był taki piękny zakątek. Groblę usypano jeszcze za komuny, w trakcie poprzedniego odmulania zalewu. W to miejsce pompowali ostatnie partie tego urobku z dna, powstała po to, żeby resztki do niego nie wracały – wspomina nasz Czytelnik.

Przychodzimy tu dla relaksu

Mówi, że w stawie coś jeszcze pływa. Głównie niewielkie krasnopiórki podobne do płoci, jest też trochę linów. Zbiornika jednak nikt nie zarybia, poza tym jest tak płytki, że jak tylko zrobi się ciepło, stojąca woda szybko się nagrzewa i staw błyskawicznie zarasta. Mimo to, nad jego brzegiem często można spotkać wędkarzy. – Tak naprawdę nikomu tu nie chodzi o rybę, przychodzimy dla relaksu. Zamiast leżeć w domu przy telewizorze i bzdury oglądać, to sobie przyjdę kijem poszturam, popatrzę co się dookoła dzieje, pooddycham powietrzem. Ale przyjemniej by było, gdyby ta ryba tu była. Mam własny staw pod Rzeszowem i chętnie tę rybę przywiozę – deklaruje Ryszard Majewski. – Tylko szkoda, że przy okazji odmulania nikt tego nie wyczyścił. Bo w tej chwili zarybiać go szkoda, bo się te ryby poduszą. Jak to w lecie zarośnie, to w tej wodzie po prostu brakuje tlenu.
Majewski ma żal, bo w trakcie odmulania zalewu pojawiły się informacje, że zbiornik przywrócony zostanie do pierwotnego stanu. Prace zakończono, o stawie, który był kiedyś częścią Wisłoka, jakby wszyscy zapomnieli. Dlaczego? Zapytaliśmy o to w rzeszowskim oddziale Wód Polskich, do których należy ten teren. – Zakres prac odmuleniowych, jakie zostały przeprowadzone na rzeszowskim zalewie został, jeszcze przed przeprowadzeniem robót, uzgodniony z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz zrealizowany zgodnie z dokumentacją techniczną. Konsultowany był również z prezydentem miasta Rzeszowa i MPWiK. Dodatkowo, przed rozpoczęciem zadania prowadzone były konsultacje społeczne, podczas których nie zostały wniesione żadne uwagi dotyczące przedmiotowej działki – informuje Katarzyna Tokarz, p.o. kierownika Zespołu Komunikacji i Edukacji Wodnej.

Miasto i Wody Polskie otwarte na pomysły

Przypomnijmy, że w ciągu trzech lat z dna zalewu wydobyto ponad 650 tys. metrów sześc. osadów. Inwestycja była konieczna, bo nie był on odmulany od kilkudziesięciu lat i stracił ponad 60 proc. swojej pierwotnej objętości. Teraz, przez najbliższe 5 lat, dno zbiornika będzie systematycznie monitorowane, a nagromadzone osady będą usuwane, żeby utrzymać uzyskany efekt. Na razie, po zakończeniu dotychczasowych prac, brzeg Wisłoka został wyrównany. Miasto chce go przejąć, żeby zrobić tu tereny wypoczynkowo-rekreacyjne. – Może to jest szansa dla zarastającego stawu? – zastanawia się nasz Czytelnik. – Skontaktowałem się z Wodami Polskimi. Twierdzą, że w tej chwili temat jest w gestii prezydenta Fijołka. Chyba wybiorę się do niego po prośbie – mówi. – Na pewno będziemy chcieli zagospodarować tereny nad Wisłokiem i ogłosimy konkurs w tej sprawie. Chcemy zrobić tam park, może centrum sportów wodnych, pomysł zagospodarowania tego stawu też jest godny rozważenia, tylko to wszystko musimy najpierw uzgodnić na linii Wody Polskie – prezydent. Rozmowy trwają. Jeśli dopniemy wszelkie formalności będzie można pomyśleć o dalszych planach i jakichś konsultacjach społecznych – mówi Bartosz Gubernat z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
To samo usłyszeliśmy w Wodach Polskich. Katarzyna Tokarz dodała, że na wszelkie propozycje są otwarci. – W przypadku, gdyby wasz Czytelnik, jako osoba prywatna chciał podjąć działania na tym terenie, np. zarybienie lub inną formę zagospodarowania, powinien przede wszystkim formalnie zwrócić się do Wód Polskich z wnioskiem, w którym sprecyzuje zakres planowanych czynności.

Grzegorz Król