Zima znów zaatakowała Podkarpacie

Fot. OSP Lutowiska/PSP Brzozów

Ponad 100 tysięcy gospodarstw bez prądu, kolizje na drogach i setki interwencji strażaków – to skutki drugiego, gwałtownego ataku zimy w tym sezonie. – Dziś wyłączają nam prąd co pół godziny. Od piątkowego popołudnia do soboty wieczór nie było go wcale – mówiła nam w niedzielę jedna z mieszkanek Niebylca w powiecie strzyżowskim.

Najgorzej było w sobotę. Śnieg, który zaczął sypać w piątek po południu, przestał padać dopiero dzień później. Bliska zeru, dodatnia temperatura, sprawiła, że był mokry i ciężki. Na drogach szybko zrobiła się breja, stosunkowo prosta do usunięcia. Kilkunastogodzinnych opadów nie wytrzymywały jednak konary drzew i przewody energetyczne. W sobotę przed południem podkarpaccy strażacy od północy mieli na koncie już prawie 600 wyjazdów! Najwięcej w powiatach rzeszowskim, brzozowskim i krośnieńskim. W samym Rzeszowie interweniowali kilkadziesiąt razy. Usuwali powalone drzewa i konary m.in. z ulic Staszica, Króla Kazimierza i Langiewicza.
Prądu w tym czasie nie miało ponad 100 tysięcy gospodarstw w regionie. – W całej Polsce – zgodnie z prognozami – trwają intensywne opady mokrego śniegu, który powoduje liczne uszkodzenia odcinków linii energetycznych. Na przewody kładą się również obciążone śniegiem konary drzew – informował w sobotę rzecznik PGE Dystrybucja. – Na terenie działania spółki odnotowano aktualnie 257 tys. wyłączeń oraz ogłoszono alert pracy sieci H2.
Najgorzej było w obejmującym Podkarpacie rzeszowskim oddziale – prądu w regionie nie miało 109 tys. odbiorców, po 53 tys. było w Skarżysku i Warszawie, w pozostałych czterech oddziałach wyłączenia dotyczyły po kilkanaście tysięcy gospodarstw.
W pośniegowym błocie kierowcy jeździli wolniej. Policjanci odnotowali kilka drobnych kolizji, jednak cały czas apelowali do kierowców i pieszych o zachowanie szczególnej ostrożności. – Jezdnie są śliskie, a w takich sytuacjach koła łatwo tracą przyczepność. Droga hamowania istotnie się wydłuża, łatwo o poślizg i utratę panowania nad samochodem. Wyprzedzanie, wymijanie czy wchodzenie w zakręt, w takich warunkach może być bardzo niebezpieczne. Szczególnie uważać trzeba w pobliżu przejść dla pieszych. Uważajmy też przy dojeżdżaniu do nich. Ostrożność muszą też wykazywać piesi, bowiem w przypadku nagłego wejścia na jezdnię, kierujący samochodem może nie zdążyć wyhamować – ostrzegał rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

Strażacy wyjeżdżali co dwie minuty

W niedzielę sytuacja powoli zaczęła wracać do normy. Jednak, jak obliczyli strażacy, w ciągu wcześniejszych 24 godzin interweniowali średnio co 2 minuty. – Ostatnia doba to 816 wyjazdów podkarpackich strażaków do usuwania skutków intensywnych opadów śniegu. Nasze działania polegały głównie na usuwaniu połamanych konarów, gałęzi oraz drzew, które runęły pod naporem ciężkiego śniegu na ulice, chodniki i linie energetyczne. Czterokrotnie byliśmy wzywani do pomocy w zabezpieczeniu uszkodzonych przez ciężki śnieg dachów na budynkach gospodarczych i mieszkalnych. W czterech przypadkach strażacy użyczyli agregatów prądotwórczych w gospodarstwach, w których nie było prądu. Agregaty pomogły zasilić urządzenia medyczne niezbędne do podtrzymania życia chorym – podsumował bryg. Marcin Betleja, rzecznik Komendy Wojewódzkiej PSP w Rzeszowie.
Najwięcej interwencji strażacy odnotowali w powiatach krośnieńskim, rzeszowskim, dębickim i brzozowskim. Na szczęście nikt nie został ranny. W niedzielę, przed godz. 15 PGE Dystrybucja poinformowała, że bez prądu nadal jest 9,5 tys. odbiorców. Do wieczora awarie miały zostać usunięte. Na Podkarpaciu przejezdne już były wszystkie drogi, zarówno krajowe, jak i wojewódzkie. Podczas jazdy nadal trzeba jednak zachować szczególną ostrożność, na niektórych odcinkach cały czas zalega pośniegowe błoto.
krl