
Sobotnim wyjazdowym meczem w Częstochowie siatkarze Asseco Resovii zainaugurują sezon TAURON Ligi 2026/2027. Rywale ekipa NEONET Norwid diametralnie w porównaniu do ub. sezonu zmieniła skład.
SIATKÓWKA. TAURON LIGA
Dlazespołu z Częstochowy będzie to czwarty sezon na najwyższym krajowym szczeblu, którzy przez wiele lat funkcjonował przy częstochowskim IX Liceum Ogólnokształcącym im. Cypriana Kamila Norwida. Stanowił wtedy swego rodzaju „młodzieżowe zaplecze” miejscowego AZS-u, święcącego triumfy w kraju i europejskich pucharach. Po rozłamie w częstochowskiej siatkówce, Norwid zaczął funkcjonować zupełnie samodzielnie, a w 2023 roku pod wodzą trenera Leszka Hudziaka awansował do ekstraklasy. Dwa pierwsze sezony wśród najlepszych w kraju były obiecujące. W debiucie skończyło się co prawda dopiero na 15. miejscu, ale zagrożenia spadkiem właściwie nie było. Drugi sezon i ósma lokata rozbudziły spore apetyty zarówno wśród kibiców, jak i działaczy, a drużyna została nawet zgłoszona do rozgrywek europejskich. Tymczasem edycja 2025/26 to dla Norwida, grającego jako Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa, prawdziwa katastrofa, bo tak należy potraktować 14., czyli ostatnie miejsce w lidze i zaledwie cztery wygrane mecze. Jednak gdy Norwid już miał zaczynać przygotowania do występów na zapleczu ekstraklasy, okazało się, że w krajowej elicie z powodów finansowych zrezygnował JSW Jastrzębski Węgiel, a Częstochowianie spełniają warunki licencyjne i mogą zająć jego miejsce. I tak też się stało. Wszystkie formalności zostały dopełnione pod koniec kwietnia, o czym poinformował prezes Norwida Łukasz Żygadło. Jednocześnie zapowiedział wyciągnięcie wniosków z poprzedniego, nieudanego sezonu. Jednak niezależnie od tego, gdzie miał zagrać Norwid, było wiadomo, że drużynę czeka rewolucja kadrowa. Zaczęła się ona jeszcze przed wyborem nowego szkoleniowca, który miał zastąpić Ljubomira Travicę. Z Częstochową pożegnali się: argentyński rozgrywający Luciano De Cecco, dwaj atakujący – Czech Patrik Indra i Francuz Samuel Jeanlys, irański przyjmujący Milad Ebadipour oraz Polacy: środkowi Sebastian Adamczyk i Damian Radziwon, przyjmujący Bartłomiej Lipiński, a także libero Bartosz Makoś i Bartłomiej Ostój.
Ostatecznie trenerem Norwida został dobrze znany w Polsce Australijczyk Luke Reynolds, który pracował wcześniej w Jastrzębskim Węglu jako asystent Marka Lebedeva, a później jako główny szkoleniowiec. W ostatnich latach działał za oceanem, m.in. jako trener drużyn z lig uniwersyteckich w USA oraz asystent trenera reprezentacji tego kraju i szkoleniowiec kadry kubańskiej.
Ze starej kadry w Norwidzie zostali: rozgrywający Tomasz Kowalski, przyjmujący Jakub Kiedos i Artur Sługocki oraz środkowi Daniel Popiela i mistrz Europy Jakub Nowak.
Nowi to: czarnogórski rozgrywający Żeljko Corić, który ostatnio grał w Tours VB i ma na koncie mistrzostwo Francji, dwaj atakujący – Pablo Kukartsev z Argentyny i Duńczyk Mads Kyed Jensen, trzej przyjmujący: Kanadyjczyk Isaac Heslinga, Duńczyk Oskar Kierstein Madsen oraz Michał Grzyb (syn Wojciecha, m.in. byłego siatkarza Asseco Resovii), środkowy Mateusz Kufka, a także libero Dominik Jaglarski. Do tej grupy trzeba jeszcze doliczyć dwóch 18-latków z drugiej drużyny Norwida – środkowego Bogdana Rembisza i libero Oskara Hakerta. Trener Reynolds, pytany o cele, jakie sobie stawia podejmując pracę w Częstochowie, powiedział, że chce, by drużyna była kojarzona z odważną, agresywną i swobodną siatkówką.
– Ale żeby to było możliwe, potrzebujemy struktury, dyscypliny i wzajemnego zaufania. Dopiero wtedy zawodnicy będą mogli pokazać pełnię swoich możliwości. Chcę odbudować, skoncentrować i ożywić klub po poprzednim sezonie. Wyniki będą efektem codziennej ciężkiej pracy – stwierdził Australijczyk.
Resoviacy w tym sezonie nie są zaliczani w grona ścisłych faworytów, ale mają swoje ambicje sięgające medalu. – Zawiercie, Lublin i Warszawa to świetne zespoły, ale my też znamy swoje siły i możliwości. Nie można zapominać o zespołach, które będą próbowały wbić się z jakąś niespodzianką do czołowej czwórki – mówi Marcin Janusz, kapitan Asseco Resovii.
– Trzeba pamiętać, że należy punktować w tych meczach, których będziemy wychodzić na boisko jako faworyci. Tak jest prawda, że jak wygra się 3-4 mecze to można się stać faworytem. Jak przypomnę sobie poprzednie sezony to wszystko się zmieniało w zależności jak wyglądał ostatni czas każdej drużyny. Tak więc ja do takich predykcji się tak nie za bardzo przywiązuję, bo naprawdę wiele może się zdarzyć. Pamiętam ub. sezon i przykład Częstochowy, która była typowana jako „czarny koń” przez wszystkich, łącznie ze mną jak byłem pytany, a jak skończyli sezon to wiemy – mówił rozgrywający zespołu z Rzeszowa.
NEONET Norwid Częstochowa – ASSECO RESOVIA, sobota, godz. 15 (transmisja Polsat Sport1)
PRZECZYTAJ TEŻ: Aluron CMS Warta broni tytułu i jest jednym z głównych faworytów do złota