REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

niedz. 30 sierpnia 2026

Zwycięski sparing OPTeam Resovii, która wciąż nie może liczyć na kluczowych graczy

Fot. Rafał Myśliwiec

Koszykarze OPTeam Resovii pokonali w sparingowym meczu drugoligowy zespół Miners Katowice 70:68. Dla ekipy z Rzeszowa była to trzecia gra kontrolna w okresie przygotowawczym, ale wciąż ze względu na urazy nie mogą wystąpić podstawowi gracze.

KOSZYKÓWKA

– Zagraliśmy bez czterech podstawowych graczy (Oleksandr Mishula, Filip Zegzuła, Kacper Młynarski i Grzegorz Grochowski – przyp. red) i potencjału mamy dużo mniej niż jakbyśmy byli zdrowi. Walczymy właśnie głównie ze zdrowiem. Miniony tydzień był praktycznie zaburzony totalnie. Po sparingu z Dąbrową Górniczą mieli dziewięciu ludzi do grania – opisuje Przemysław Łuszczewski, trener OPTeam Resovii. – Grzesiu Grochowski doznał urazu łydki, więc kolejne dni byłyby bardzo ciężkie, bo w dziewięciu wiadomo jak się trenuje. Dużo pracy przed nami i ten rezultat z Katowicami nikogo nie zadowala. Wszyscy świadomi kibice wiedzą, że bez czterech kluczowych graczy jest bardzo ciężko. Mam nadzieję, że dzień po dniu będą po kolei wracać i będziemy ten proces jeszcze przez następne trzy tygodnie do pierwszego meczu tworzyć, żebyśmy mogli dobrze funkcjonować. Każdy zespół prawdopodobnie ma jakieś problemy, ale myślę, że my jesteśmy najbardziej pechowym jak na razie w pierwszej lidze, ale nie załamujemy się i mam nadzieję, że czas będzie działał na naszą korzyść – stwierdził szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa.

Najbliżej powrotu na boisko jak przyznał trener Łuszczewski są Grzegorz Grochowski i Kacper Młynarski. – Nie wiemy dalej jaki jest status Saszy Mishuli, więc czekamy na decyzję lekarza. Filip Zegzuła z kolei zaczął już powoli chodzić, co jest optymistyczne, bo jeszcze w poniedziałek poruszał się o kulach. Mam nadzieję, że do startu ligi się wykuruje – mówi szkoleniowiec OPTeam Resovii, który zdaje sobie sprawę, że zespół czeka jeszcze dużo pracy, żeby wszystko w grze poukładać jak należy.

– Nie załamujemy rąk, walczymy z czasem, zdrowiem i swoimi jeszcze słabościami i nieporozumieniami. Każdy ma jakieś swoje przyzwyczajenia, jeden zawodnik podaje kozłem, drugi górą itd., a to są rzeczy, nad którymi w okresie przygotowawczym pracujemy, żeby to zgranie się pojawiło. Na pewno ten tydzień to był zaburzony okres przygotowań, ale mam nadzieję, że od poniedziałku będę mógł pograć i chociaż 10 zawodników gotowych będzie do trenowania – mówi Łuszczewski.

Fot. Rafał Myśliwiec

W kolejny weekend zespół OPTeam Resovii zagra na turnieju w Tychach, a ostatnim sprawdzianem przed startem pierwszej ligi będą Mistrzostwa Podkarpacia w Stalowej Woli. – Potrzeba nam zdrowych zawodników, żeby się też zgrywali. Wiadomo, że to co jest na treningu to jest trochę inaczej niż na meczu. Jest dodatkowa presja jak teraz, przyszli nasi kibice, za co im dziękuję. Myślę, że dla niektórych też to było jakieś doświadczenie. Taki dodatkowy impuls powinien być przyzwyczajeniem, bo pewnie jeszcze więcej kibiców przychodzić będzie na nasze mecze – zakończył trener zespołu z Podkarpacia.

OPTeam Resovia – Miners Katowice 70:68 (16:19, 19:18, 13:13, 22:19)

OPTeam Resovia: Szpakowski 9 (2×3), Góreńczyk 12 (1×3), Margiciok 10 (1×3), Bartosz 4, Antypov 11 (1×3) oraz Szefler 12, Ząbczyk 12, Kurek 0, Żydzik 0.

Miners: Wieczorek 4 (1×3), Ziółkowski 2, Davis 7, Pluta 14 (2×3), Krawiec 4 oraz Kubanek 2, Gusławski 14 (3×3) , Sitkiewicz 0, Jopek 9, Majewski 2, Turkiewicz 7 (1×3), Wiśniewski 3 (1×3).


PRZECZYTAJ TEŻ: Derbowy sparing w Łańcucie dla Miasta Szkła (ZDJĘCIA)

Udostępnij

FacebookTwitter