REKLAMA

Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

wt. 25 sierpnia 2026

140 lat „Sokoła” w Rzeszowie! „Nie można zdelegalizować idei”

Fot. Mat. prasowa TG Sokół Rzeszów

– „Można zdelegalizować organizację. Można odebrać jej majątek i symbole. Znacznie trudniej zdelegalizować ideę” – mówi dr Grzegorz Bielec, prezesem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rzeszowie i prezydentem IBFF Fit Kids Poland. W roku 140-lecia rzeszowskiego „Sokoła” rozmawiamy o tym, dlaczego organizacja narodzona w czasach zaborów nadal może być potrzebna dzieciom w XXI wieku, dlaczego medal nie zawsze jest największym sukcesem i dlaczego Rzeszów ma szansę stać się ważnym centrum współczesnego sportowego oblicza Sokolstwa.

– 140 lat to niezwykła próba czasu. Co sprawiło, że idea „Sokoła” przetrwała?

– Myślę, że przede wszystkim to, że „Sokół” narodził się z idei, a nie z interesu. Rzeszowskie gniazdo powstało w 1886 roku, w czasach zaborów. Ćwiczenia fizyczne były ważne, ale za nimi kryła się znacznie większa misja – przygotowanie młodego pokolenia do odpowiedzialności za własny naród i, jeśli zajdzie taka potrzeba, do walki o niepodległość. Tworzyli go lekarze, prawnicy, inżynierowie, nauczyciele – ludzie, którzy traktowali działalność społeczną jako obowiązek. Bardzo wymowny był choćby zwyczaj tak zwanego beletowania. Zanim kandydat mógł zostać Sokołem, jego nazwisko było publicznie wywieszane na gmachu sokolni. Przez określony czas można było zgłosić zastrzeżenia dotyczące jego osoby. Liczyły się reputacja, charakter i wiarygodność. To pokazuje, że nie wystarczyło być sprawnym fizycznie. Trzeba było być człowiekiem, któremu można zaufać. I chyba właśnie dlatego ta idea przetrwała.

– Historia pokazała, że można próbować zniszczyć „Sokoła”. Co stałoby się z nim, gdyby jutro zabrano mu nazwę, historię i symbole?

– Właściwie to pytanie ma już swoją odpowiedź. To już raz się wydarzyło. Po wojnie władze komunistyczne zlikwidowały działalność Sokoła, odebrano organizacji majątek i możliwość normalnego funkcjonowania, a wielu związanych z nią ludzi było represjonowanych. A jednak idea przetrwała. Dlatego powiedziałbym bardzo prosto: Można zdelegalizować organizację. Można odebrać jej majątek. Można próbować odebrać jej symbole. Znacznie trudniej zdelegalizować ideę. Jeżeli idea opiera się na odpowiedzialności, wspólnocie, służbie, wychowaniu, patriotyzmie i pracy nad sobą, zawsze znajdzie się ktoś, kto po nią sięgnie.

Dlatego 140-lecie nie jest dla mnie wyłącznie wspominaniem przeszłości. Jest zobowiązaniem. My nie jesteśmy właścicielami tych 140 lat. Jesteśmy tylko jednym z pokoleń, które dostało je na chwilę w swoje ręce.

Fot. Mat. prasowa TG Sokół Rzeszów

– Czy współczesny „Sokół” nie odszedł jednak od swojej tradycji?

– Wręcz przeciwnie. Uważam, że współczesny „Sokół” jest sposobem na jej zachowanie. Tradycja nie polega na tym, że przez 140 lat robimy dokładnie to samo. Tradycja polega na tym, że przez 140 lat wiemy, po co to robimy. Dawna gimnastyka wyglądała inaczej niż dzisiejszy sport. Dzisiaj mamy akrobatykę sportową, fitness gimnastyczny czy akrobatykę powietrzną. Mamy zupełnie inny sprzęt i inne możliwości. Ale fundament pozostał ten sam: sprawne ciało, zdrowie, dyscyplina, praca nad sobą i przygotowanie człowieka do życia. W dawnym Sokole wykorzystywano między innymi drabiny czy podwieszane konstrukcje do ćwiczeń. W Rzeszowie funkcjonował choćby – emblematyczny dla Rzeszowa – tak zwany „krążnik”. Dzisiaj na nowoczesnych przyrządach wykonujemy ewolucje, które dawnych Sokołów mogłyby zadziwić. Zmieniły się przyrządy. Nie zmieniła się fascynacja możliwościami ludzkiego ciała.

– Czy w świecie smartfonów i cyfryzacji „Sokół” ma dzisiaj podobną misję jak 140 lat temu?

– Misja pozostała. Zmieniły się tylko warunki. Wtedy głównym wyzwaniem była walka o niepodległość. Potrzebne było pokolenie sprawne, odważne, zorganizowane i gotowe do służby ojczyźnie. Dzisiaj nie walczymy o niepodległość. Walczymy o przyszłość naszych dzieci. Chcemy wychować ludzi sprawnych, odpowiedzialnych, samodzielnych i odważnych. Takich, którzy potrafią współpracować, ponosić odpowiedzialność, przegrywać bez rezygnowania i osiągać sukces bez przekonania, że są przez to lepsi od innych. Technologia sama w sobie nie jest naszym przeciwnikiem. Chodzi o równowagę. Nie chcemy dzieciom odbierać smartfonów. Chcemy dać im coś, czego smartfon nigdy nie zastąpi: ruch, relację z drugim człowiekiem, pracę w grupie, odpowiedzialność, kontakt z własnym ciałem i doświadczenie tego, że na sukces trzeba zapracować.

– Co jest większym sukcesem „Sokoła”: medal czy człowiek, którego sport wychował?

– Mówię tutaj przede wszystkim jako trener. Kiedy moi zawodnicy zdobywali pierwsze medale ogólnopolskie, a później światowe, byłem przekonany, że właśnie osiągnąłem szczyt swoich możliwości trenerskich. Dzisiaj patrzę na to inaczej. Oczywiście jestem dumny z medali. Są wynikiem ogromnej pracy zawodników, trenerów i rodzin. Ale z perspektywy czasu człowiek zaczyna rozumieć, że medal jest tylko jednym z rezultatów pracy trenera. Znacznie większą satysfakcję daje mi telefon od byłego zawodnika, który skończył studia, założył rodzinę i po latach pamięta o swoim trenerze. A jeszcze większą – kiedy człowiek, który 20 czy 25 lat temu był moim zawodnikiem, przyprowadza dzisiaj na trening własne dziecko. To jest dla mnie największa laurka. Medal można postawić na półce. Człowiek zabiera to, czego nauczył się w sporcie, na całe życie.

Fot. Mat. prasowa TG Sokół Rzeszów

Czy „Sokół” jest bardziej potrzebny dzieciom, rodzicom czy Polsce?

– Dzieciom – bezsprzecznie. Dziecku daje ruch, rozwój, relacje i wartości. Rodzicowi daje natomiast poczucie, że jego dziecko dorasta w środowisku, w którym liczy się coś więcej niż wynik. Bardzo cenię sobie również zaangażowanie rodziców w życie organizacji. Kiedy organizujemy zawody, piknik czy uroczystość, wielu z nich po prostu przychodzi i pomaga. Bez wielkich deklaracji. Tak po sokolemu.

– A Polsce?

– Uważam, że również. Żyjemy w świecie skomercjalizowanym i zabieganym, a jednocześnie coraz bardziej spragnionym autentycznych relacji. Dlatego potrzebujemy nie tylko istniejących gniazd, ale również strukturalnego odrodzenia ruchu sokolego. Dobrym przykładem jest współczesny „Sokol” w Czechach. Podczas XVII. Všesokolskiego Sletu w Pradze w 2024 roku w tygodniu finałowym uczestniczyło ponad 20 tysięcy osób, a w całym projekcie zlotowym uczestniczyło niemal 100 tysięcy Sokołów. To pokazuje, że „Sokół” może być żywą, nowoczesną organizacją, a nie tylko wspomnieniem historii.

– Jak powinien wyglądać „Sokół” za 20–40 lat?

– Mam wizję, która może wydawać się niektórym utopijna, ale dla mnie jest przede wszystkim logiczna i zarazem realna. Chciałbym, żeby ruch sokoli w Polsce został odbudowany strukturalnie, a państwo i samorządy dostrzegły jego potencjał nie tylko jako element historii, ale jako narzędzie budowania kapitału społecznego. Dobrym przykładem jest Narodowe Centrum Sokolstwa w Zakopanem – miejsce aktywności, rozwoju i zachowania żywego dziedzictwa Sokolstwa Polskiego, którego projekt obejmuje ponad 6000 m². To pokazuje, że przy współpracy środowiska sokolego, samorządu i instytucji państwowych można tworzyć nowoczesną przestrzeń, która łączy tradycję z teraźniejszością. Rzeszów rzeszowski mógłby natomiast stać się centrum współczesnego sportowego oblicza Sokolstwa.

Fot. Mat. prasowa TG Sokół Rzeszów

Co konkretnie ma Pan na myśli?

– Sokole Centrum Sportu w Rzeszowie. Nie pomnik. Nie pusty budynek. Żywe centrum sportowe. Fitness gimnastyczny i akrobatyka powietrzna są dziś jednymi z najmocniej rozwijających się nurtów naszego środowiska. Polski Związek Akrobatyki Powietrznej i Fit Kids ma swoją siedzibę w Rzeszowie, a tutejsze środowisko bardzo wyraźnie promieniuje na całą Polskę. W maju tego roku Rzeszów był gospodarzem Fit Kids and Aerial World Grand Prix – największego wydarzenia federacji IBFF Fit Kids w Polsce. To już nie jest tylko potencjał. To jest coś, co faktycznie tutaj działa. Mamy zawodników, trenerów, doświadczenie, wyniki i międzynarodowe kontakty. Brakuje nam przede wszystkim miejsca, które pozwoliłoby ten potencjał rozwijać. Wyobrażam sobie centrum, w którym można trenować, organizować zawody i szkolenia, rozwijać młodych zawodników, kształcić trenerów i promować te dyscypliny w całej Polsce. Dlatego widzę Rzeszów jako naturalne miejsce dla Sokolego Centrum Sportu – centrum, które kultywowałoby tradycję Sokoła, a jednocześnie pokazywało, jak ta tradycja może wyglądać dzisiaj.

– W jubileuszowym roku powstaje nowy sztandar. Co on dla Pana oznacza?

– To dla mnie bardzo osobisty moment. Historyczny sztandar naszego „Sokoła” znajduje się w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie i jest już w takim stanie, że nie możemy normalnie go używać. Dlatego tworzymy nowy. Ale nie traktuję go jako zamiennika starego. To nie jest nowy początek. To kolejna karta tej samej historii. Sztandar jest przecież czymś więcej niż materiałem i haftem. Jest znakiem ciągłości. Stary pozostanie świadectwem historii, a nowy chcemy ponownie wprowadzić między ludzi – podczas uroczystości, zawodów i ważnych wydarzeń. Dlatego zależy mi, żeby był także dziełem ludzi związanych z naszym gniazdem i mieszkańców Rzeszowa. Każdy, kto dołoży do niego swoją cegiełkę, będzie w pewnym sensie dopisywał własne nazwisko do historii kolejnego pokolenia Sokołów.

W tym jubileuszowym roku zorganizowaliśmy również wystawę przy kościele farnym, World Grand Prix Fit Kids and Aerial w Rzeszowie, przed nami główne uroczystości 140-lecia (6 września), a kończymy także publikację poświęconą historii i współczesności naszego gniazda. Chcemy po prostu zostawić kolejnemu pokoleniu coś, od czego będzie mogło zacząć, a nie wszystko budować od nowa.

Fot. Mat. prasowa TG Sokół Rzeszów

– A kiedy za 40 lat ktoś będzie obchodził 180-lecie „Sokoła” w Rzeszowie, co chciałby Pan, żeby powiedział o pokoleniu Sokolników z 2026 roku?

– Chciałbym, żeby powiedział: „Nie zmarnowali tego, co dostali.” Bo my dzisiaj nie jesteśmy właścicielami tych 140 lat. Jesteśmy ich kolejnym ogniwem. Możemy dopisać kilka stron do historii. Możemy wychować następne pokolenie. Możemy zbudować coś, co przetrwa nas. I jeżeli za 40 lat ktoś wejdzie do Sokolego Centrum Sportu w Rzeszowie, zobaczy tam dzieci trenujące, rodziców zaangażowanych w życie klubu, trenerów wychowujących kolejne pokolenia i ludzi, którzy nadal potrafią zrobić coś dla innych, chciałbym, żeby pomyślał: „To jest ten sam Sokół.” Nie dlatego, że będzie miał te same przyrządy. Nie dlatego, że będzie wyglądał tak samo. Ale dlatego, że nadal będzie uczył człowieka, jak być sprawnym, odpowiedzialnym, odważnym i potrzebnym drugiemu człowiekowi. Bo być może właśnie na tym polega fenomen tych 140 lat. Zmienia się świat. Zmieniają się pokolenia. Zmieniają się dyscypliny i technologie. Ale potrzeba wspólnoty, pracy nad sobą, wychowania i robienia czegoś dobrego dla innych pozostaje niezmienna. I dlatego wierzę, że „Sokół” nie tylko ma historię. „Sokół” ma przyszłość.

Kulminacyjnym wydarzeniem obchodów 140-lecia będzie 6 września, kiedy odbędą się główne uroczystości jubileuszowe wraz z poświęceniem sztandaru Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rzeszowie

Udostępnij

FacebookTwitter