Super Nowości - Wolne Media! Wiadomości z całego Podkarpacia. Rzeszów, Przemyśl, Krosno, Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola, Nisko, Dębica, Jarosław, Sanok, Bieszczady.

czw. 18 kwietnia 2024

Proces w sprawie strzelaniny w Stalowej Woli. Oskarżony zwijał się w sądzie z bólu

Na ławie oskarżonych zasiada 6 osób. (Fot. Bogdan Myśliwiec)

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zakończył się przewód sądowy w sprawie strzelaniny, która miała miejsce w 2020 r. w Stalowej Woli. W jego trakcie doszło do niecodziennej sytuacji – jeden z oskarżony tak źle się czuł, że wezwany został do niego zespół ratownictwa medycznego.

Na ławie oskarżonych w sprawie strzelaniny w Stalowej Woli zasiada 6 osób, z czego dwóch odpowiada z wolnej stopy. Czterech jest dowożonych na rozprawy z zakładu karnego, gdzie przebywają w areszcie tymczasowym.

Wczoraj, jeden z oskarżonych, gdy tylko pojawił się na sali rozpraw, zgłosił swojemu obrońcy i sądowi, że bardzo źle się czuje i że mimo próśb, przed wyjazdem z aresztu do sądu nie otrzymał środków przeciwbólowych. Sąd zdecydował jednak, że rozprawa się rozpocznie i przystąpił do przesłuchania ostatniego świadka. A mianowicie, lekarza chirurga z niżańskiego szpitala, który w 2019 r. operował Konrada R. i usunął z jego brzucha ciało obce w postaci filcowego krążka.

W ciele nie było kuli

Lekarz został przez sąd i strony procesu przepytany na okoliczność tamtego zdarzenia oraz wypytany o to, czy w ciele mężczyzny mogła wówczas pozostać niezauważona kula ołowiana. Świadek wykluczył jednak taką możliwość, a na dowód tego dokonał ustnej oceny zdjęcia rtg, które wówczas wykonano przed operacją pacjenta. Na zdjęciu nie widać, aby w jego ciele tkwiła kula.

Sąd chciał to ponad wszelką wątpliwość ustalić, gdyż taką kulę z broni czarnoprochowej wyjęto z ciała oskarżonego po strzelaninie, do której doszło w Stalowej Woli w październiku 2020 r. On sam jednak sugerował, że tkwiła w nim ona od półtora roku.

Tę kwestię udało się jednak wykluczyć, choć wciąż nie ustalono dlaczego, mężczyzna operowany po strzelaninie w 2020 r. miał w ciele dwa ciała obce, a jedną ranę wlotową.

Oskarżony zwijał się bólu

Przesłuchanie lekarza trwało stosunkowo długo, strony miały bowiem wiele pytań i konieczne było uruchomienie sprzętu, który pozwoli na pokazanie zdjęć rtg. Przez cały ten czas, Daniel W., który czuł się źle, wyraźnie słabł i cierpiał z powodu odczuwanego bólu. Po około dwóch godzinach trwania rozprawy, sąd zdecydował o wezwaniu pogotowia ratunkowego w celu udzielenia mężczyźnie pomocy.

Do jednego z oskarżonych w procesie o udział w strzelaninie wezwano we wtorek do sądu zespół ratownictwa medycznego, mężczyzna skarżył się bowiem na ostry ból brzucha. (Fot. Bogdan Myśliwiec)

Zespół ratownictwa przybył do sądu, strony procesu zostały wyproszone na zewnątrz sali rozpraw, a oskarżonemu udzielono pomocy i podano środki przeciwbólowe. Po tej sytuacji, sąd dosłuchał jeszcze świadka, wysłuchał nowych wniosków dowodowych, oddalił je i zamknął przewód sądowy.

Głos jako pierwszy zabrał oskarżyciel publiczny. Pani prokurator przedstawiła w skrócie przebieg zdarzenia, którego pokłosiem jest proces. Mówiła o dwóch skonfliktowanych grupach, które spotkały się w celu zaatakowania siebie nawzajem, czego dowodem mają być użyte podczas zajścia przedmioty oraz broń.

Oskarżyciel publiczny zawnioskował o uznanie winnymi wszystkich oskarżonych i wymierzenie kar: 25-letniemu Filipowi S. – 15 lat pozbawienia wolności, 61-letniemu Markowi S. – 4 lata, 35-letniemu Konradowi R. – 7 lat, Łukaszowi S. – 7 lat. 32-letniemu Danielowi W. – 8 lat i 25-letniemu Radosławowi R. – 1 rok pozbawienia wolności.

Strzelali w miejscu, gdzie mogły być kobiety z dziećmi

Prokurator mówiła o tym, że mężczyźni wybrali na miejsce porachunków stalowowolskie osiedle, na którym mogli przebywać postronni ludzie, matki z dziećmi, a Filip S. oddał siedem strzałów po czym pistolet zablokował mu się, bo mogło być ich jeszcze więcej. 

Potem głos zabrali obrońcy oskarżonych, którzy mówili o tym, że choć zdarzenie zostało zakwalifikowane jako bójka to tak naprawdę między mężczyznami nie doszło do żadnego kontaktu fizycznego. Wszystko działo się dynamicznie i spontanicznie.

Każdy z obrońców umniejszał udział swojego mocodawcy w zdarzeniu. W przypadku Filipa S. mowa była także o tym, że mężczyzna nie był świadomy tego, że ma przy sobie ostrą broń. Jak zeznał kupił ją od Ukraińca na targu w Stalowej Woli za 1500 zł i był przekonany, że to broń hukowa. Gdyby wiedział, że jest ostra, nigdy by jej nie użył. Przed strzelaniną nie używał jej. Jego obrońca przekonywał sąd, że mężczyzna użył broni w obronie koniecznej.

Nie czują się winni i nie mają żalu

Sami oskarżeni także zabrali głos. Co ciekawe żaden nie ma do żadnego pretensji. Daniel W. dziękował Konradowi R. za uratowanie życia, bo gdy został ranny, to on go załapał i podtrzymywał. 

Marek S. powtórzył to co jego obrońca, czyli, że poza tym, że był w miejscu strzelaniny, nie brał w żaden sposób w niej udziału.

Filip S., że nie miał świadomości, że posiada broń ostrą.

Wyrok sądu oraz mowa końcowa ostatniego z obrońców odbędą się 28 marca br.

Udostępnij

Super Nowości - Wolne Media!

Popularny dziennik w regionie. Znajdziesz tu najciekawsze, zawsze aktualne informacje z województwa podkarpackiego.

Reklama

@2024 – supernowosci24.pl Oficyna Wydawnicza „Press Media” ul. Wojska Polskiego 3 39-300 Mielec Super Nowości Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved. Polityka prywatności Regulamin