
Od poniedziałku w całej Polsce, także na Podkarpaciu, rusza „Czarny tydzień – protest w szpitalach powiatowych”, organizowany przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. W placówkach pojawią się plakaty i komunikaty z czarną symboliką personelu medycznego, co ma podkreślić powagę sytuacji w systemie ochrony zdrowia. Protest potrwa tydzień.
„OZPSP od wielu miesięcy alarmuje, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia doprowadza nasze placówki do załamania i realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów” – czytamy na stronie związku.
Żaden szpital tego nie uniesie
Zarządzający szpitalami podnoszą, że brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznacza, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają milionowe zobowiązania wymagalne. W wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności.
Na tym tle szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań TK, RM, gastroskopii i kolonoskopii. Równie niepokojące są plany likwidacji bądź obniżenia współczynników korygujących 1,07 i 1,06, które stanowią istotne wsparcie finansowe odpowiednio dla szpitali I i II stopnia PSZ. Ich utrata dodatkowo pogłębi niedofinansowanie szpitali powiatowych.
Podkreślają, że po wyczerpaniu kontraktu każde badanie jest wykonywane poniżej realnego kosztu, więc szpital do niego dopłaca. Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit. Przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie.
Co to oznacza?
Ograniczenie finansowania nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznanie choroby, cięższe leczenie i gorsze rokowania. Coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do sektora prywatnego albo skazywanych na wielomiesięczne oczekiwanie na badania, które z medycznego punktu widzenia są potrzebne „na już”.
„Problem nie sprowadza się do jednego zarządzenia NFZ, ale jest konsekwencją szerszej polityki państwa. Oczekiwania „leczenia za pół ceny” przy chronicznie zbyt niskim finansowaniu systemu i braku czytelnej strategii dla szpitali powiatowych. Nie mamy przedstawionego planu restrukturyzacji, jasnych decyzji, jakie świadczenia mają być utrzymywane lokalnie, ani realnego mechanizmu pokrywania ustawowych wzrostów wynagrodzeń, kosztów energii i podstawowych materiałów medycznych. W praktyce oznacza to zarządzanie z miesiąca na miesiąc, między wypłatą pensji, opłatami za media a utrzymaniem dyżurów i diagnostyki” – podnosi OZPSP w stanowisku.
Podkreśla też, że „Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Dlatego protestujemy – nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu – domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu”.
NFZ tnie finansowanie badań. Szpitale powiatowe tracą źródło dochodu
Nowe zasady NFZ oznaczają, że za badania wykonane ponad limit określony w kontrakcie fundusz zapłaci tylko połowę dotychczasowej stawki. Dla wielu szpitali powiatowych, które dotąd korzystały z nielimitowanych badań jako dodatkowego źródła dochodu, to poważny cios. Samorządowcy zwracają uwagę, że limity zostały ustalone arbitralnie i nie mają związku z rzeczywistymi kosztami funkcjonowania placówek.
Dlaczego wprowadzono te zmiany?
Jak tłumaczy NFZ presja na budżet w zakresie finansowania świadczeń nielimitowanych, jest ogromna. W całym 2025 r. tzw. nielimity pochłonęły łącznie ponad 25 proc. planu finansowego Funduszu!
Wprowadzona zmiana polega na utrzymaniu nielimitowanego rozliczania ww. świadczeń z tym, że każde świadczenie diagnostyczne, wykonane ponad wartość umowy, NFZ będzie finansował stawką korygującą. Ponadto płatność za świadczenia wykonane ponad wartość umowy będą realizowane po zakończeniu roku. Jak podkreśla fundusz dotyczy to tylko rozliczenia nadwykonań, czyli rachunków za świadczenia wykonane ponad plan zakontraktowany z NFZ. Umowy zawierane z placówkami medycznymi są i będą rozliczane na bieżąco w pełnej wysokości.
Zmiany w finansowaniu nadwykonań dla czterech świadczeń zaliczanych do ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych (ASDK) mają uwolnić ok. 625 mln zł. Pozwolą one utrzymać priorytetowy dostęp do świadczeń dla pacjentów onkologicznych z kartą DiLO, dzieci i innych pacjentów, którzy wymagają pilnej interwencji medycznej.
O których badaniach mowa?
Chodzi o 4 badania: tomografię komputerową, rezonans magnetyczny, gastroskopię oraz kolonoskopię. Po konsultacjach społeczne ustalono, że w endoskopii (gastroskopia i kolonoskopia) stawka korygująca to 60 proc., a w diagnostyce obrazowej (tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny) 50 proc.
Trzy priorytety, które nie ulegają zmianie
Nowe zasady nie obejmą świadczeń dla: dzieci i młodzieży do 18 roku życia, pacjentów w programie profilaktyki raka jelita grubego, pacjentów z kartą Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO). Pamiętajmy, że w momencie kiedy posługujemy się kartą DiLO, to wchodzimy również w rygor określonych terminów, jeśli chodzi o konieczność przeprowadzenia diagnostyki i rozpoczęcia leczenia. Ponadto, karta DiLO powinna być wydawana pacjentowi już z podejrzeniem choroby nowotworowej.
Niestety jak podkreśla Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w takich regionach jak podkarpacki, lubelski, czy lubuski, aż 40 proc. pacjentów ma kartę DiLO założoną na etapie szpitala, przed konsylium, tylko po to, żeby zaraportować plan leczenia. W tych samych województwach zaledwie 10-14 proc. kart DiLO jest założonych na etapie podejrzenia nowotworu, tj. w POZ, gdzie powinna być zakładana zdecydowana większość kart.
– W tychże województwach liczba założonych kart DiLO na 10 tys. mieszkańców jest zbliżona do zachorowalności na 10 tys. mieszkańców, a to oznacza, że DiLO służy tam tylko potwierdzeniu rozpoznania, a nie wprowadzeniu pacjentów z podejrzeniem nowotworu na szybką ścieżkę diagnostyczną – ocenił.
Jak wyglądają finanse NFZ?
Największy udział w świadczeniach nielimitowanych mają świadczenia w zakresie Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej – czyli m.in. wspomniane cztery badania. Na przestrzeni lat liczba wykonanych świadczeń w tym zakresie wzrosła zaledwie o 20 proc., ale ich wartość aż o 152 proc! Kupujemy więc tylko nieco więcej świadczeń za ogromne pieniądze – podkreśla Filip Nowak, prezes NFZ.
Wydatki szybują w górę, gdyż tylko w ciągu czterech lat (od 2021 do 2025 r.) średni koszt: m tomografii komputerowej wzrósł o 64 proc., rezonansu magnetycznego o 58 proc., kolonoskopia to wzrost o 82 proc., gastroskopia aż o 133 proc!
Jak tłumaczy fundusz wydatki rosną dynamicznie, bo wpływa na nie m.in. ustawa podwyżkowa w publicznej ochronie zdrowia, która gwarantuje coroczny wzrost wynagrodzeń personelu medycznego. W efekcie obciąża to bezpośrednio budżet Funduszu. – Dlatego zmiany, które wprowadzamy, mają dać pracodawcom narzędzia do zapanowania nad galopującymi stawkami na medycznym rynku pracy. Musimy bowiem dbać o jak najbardziej racjonalne wydatkowanie środków przy budżecie, którym dysponujemy – podkreśla Jakub Szulc, wiceszef NFZ.
Kontrola NFZ w zakresie pracowni RM i TK wykazała nieprawidłowości
Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia ujawniła m.in., że są placówki, które pacjentom wymagającym np. badania rezonansem magnetycznym lub tomografem komputerowym kilku odcinków kręgosłupa, wykonują je kilkukrotnie, w bliskich terminach, oczekując jednocześnie od pacjentów odrębnych skierowań. To badanie powinno zaś być wykonane co do zasady raz, na podstawie jednego skierowania i objąć kilka obszarów. Tę nieprawidłowość stwierdzono w ponad 8,2 tys. badań rezonansu magnetycznego spośród 12 tys. kontrolowanych. NFZ poniósł więc dodatkowe koszty, a pacjent musiał zgłaszać się na badania kilka razy. Taki sposób realizacji świadczeń spowodował, że na blisko 12 tys. kontrolowanych badań rezonansu magnetycznego, za które NFZ zapłacił ze środków ubezpieczonych blisko 4,9 mln zł, koszt wykonania zawyżono o ponad 1 mln zł. W trakcie kontroli ustalono również, że o samo rozdzielanie skierowań wnosiły pracownie wykonujące te badania.
„Negatywne wyniki kontroli przeprowadzonej w Polsce, nie dotyczyły podkarpackich placówek – podkreśla Rafał Śliż, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.
