
Okazało się, że pierwszy kurs pociągu na trasie z Przemyśla do Frankfurtu nad Menem, o czym informowaliśmy wczoraj, nie odbył się w pełnej relacji. Jak poinformował branżowy portal Rynek Kolejowy, na jednym odcinku pociąg został zastąpiony autobusem. Jednak nie po stronie polskiej, lecz w Niemczech. Powodem takich utrudnień dla pasażerów były prace torowe u naszego zachodniego sąsiada.
Autobusowa komunikacja zastępcza została wprowadzona przy granicy z Czechami, na terytorium Niemiec. Jak informuje portal Rynek Kolejowy, przewoźnik Leo Express został powiadomiony o tej sytuacji dopiero na kilka godzin przed planowanym przejazdem pociągu.
Premierowy kurs pociągu LE232 z Przemyśla do Frankfurtu nad Menem na odcinku Děčín – Bad Schandau – Drezno został zastąpiony autobusem. Leo Express tłumaczył to enigmatycznie „względami operacyjnymi”. Niezapowiedziana wcześniej zmiana rozkładu była szczególnie uciążliwa dla podróżnych w wagonach sypialnych. Do Děčína pociąg miał przyjechać zgodnie z rozkładem dziesięć minut przed godz. 1.00 w nocy.
Leo Express: winny jest niemiecki zarządca infrastruktury
Następnego dnia czeski Leo Express opublikował szersze wyjaśnienia. Spółka stwierdziła, że winę za komplikacje ponosi niemiecki zarządca infrastruktury – DB InfraGO. Miał on poinformować przewoźnika o zamknięciu torowym między Bad Schandau a Dreznem dopiero w ostatniej chwili – w piątek, 31 lipca, po południu.
Podstawienie autobusów zastępczych okazało się wobec tego, jak tłumaczy przewoźnik, jedynym możliwym rozwiązaniem.
