
Niedźwiedzie brunatne to zmora mieszkańców bieszczadzkich gmin. Te zwierzęta podchodzą do domów i atakują zwierzęta gospodarskie. Podjęto działania, które mają zapobiec temu zagrożeniu. Wczoraj w Rzeszowie Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podpisał umowę z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska na poprawę ochrony niedźwiedzia brunatnego i zwiększenie bezpieczeństwa ludzi. Na ten cel w ramach kompleksowego programu dla Podkarpacia i Małopolski wydanych zostanie ponad 16 mln zł.
W podpisaniu umowy wzięli udział: Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, Teresa Kubas-Hul, wojewoda podkarpacki oraz przedstawiciele administracji rządowej i instytucji ochrony środowiska. Projekt jest realizowany na obszarze wojewodztwa podkarpackiego (powiaty leski, bieszczadzki i sanocki) oraz małopolskiego (powiaty nowosądecki, nowotarski, tatrzański i gorlicki). Całkowity koszt wynosi 16 mln 50 tys. zł, z czego 13 mln 642 tys. zł stanowi dofinansowanie z Unii Europejskiej.
Najwięcej niedźwiedzi zasiedla Podkarpacie
Obecnie niedźwiedź brunatny ma stałe ostoje w pięciu kluczowych regionach: Beskid Żywiecki, Tatry, Beskid Sądecki, Beskid Niski i Bieszczady. Szacunki wskazują, że zdecydowaie największa część populacji tych zwierząt zasiedla Podkarpacie, a liczebność ta systematycznie rośnie rok do roku. Rosnąca populacja niedźwiedzi, ich ruchliwość, ale także niefrasobliwe zachowania ludzi sprawiają, że konieczne jest stworzenie systemu, pozwalającego w sposób skuteczny i bezpieczny współistnieć ludziom z dużymi drapieżnikami.
Powstaną grupy szybkiego reagowania
– Uruchamiamy program poprawy bezpieczeństwa ludzi i zwierząt – mówiła Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska. – Przeznaczamy na ten cel ponad 16 mln zł, co zabezpieczy budżet na 4 lata. To działania prewencyjne, stworzenie grupy szybkiego reagowania i działania edukacyjne, skierowane przede wszystkim do mieszkańców. Chcemy też odtworzyć bazę pokarmową dla niedźwiedzi w ich naturalnym środowisku, sądząc rodzime gatunki drzew i krzewów owocowych. Zamkniemy dostęp do odpadów w pobliżu ludzkich siedzib poprzez wprowadzenie specjalnych kontenerów.
Co w praktyce oznacza ten program?
Celem działań prewencyjnych jest zmniejszenie liczby sytuacji, w których niedźwiedzie poszukują pożywienia w pobliżu ludzi. Na terenach o największej liczbie zgłoszeń pojawią się specjalne kontenery odporne na niedźwiedzie oraz rozwiązania wspierające poprawę lokalnej gospodarki odpadami. To wszystko sprawi, że zwierzęta nie będą szukały pokarmu w pobliżu ludzkich siedzib, co znacząco zmniejszy liczbę potencjanie niebezpiecznych sytuacji.
W skład specjalnej grupy interwencyjnej wejdą wykwalifikowani pracownicy i zostaną wyposażeni w zaawansowany sprzęt, a to umożliwi profesjonalne reagowanie w sytuacjach kryzysowych.
Jakie będą możliwości grupy interwencyjnej?
- Monitoring i odłów – grupa skorzysta z dronów z termowizją, fotopułapek z szyfrowaną transmisją danych oraz noktowizorów
- Telemetria – osobniki uznane za konfliktowe będą znakowane obrożami telemetrycznymi, co umożliwi śledzenie ich ruchów
- Szybka reakcja – powstaną dwa centra operacyjne – w Cisnej i Polańczyku, a to umożliwi skrócenie czasu odpowiedzi na zgłoszenia o pojawieniu się drapieżników w pobliżu zabudowań.
Na temat pomocy rządowej wypowiedział się Dariusz Wethacz, wójt gminy Cisna. Podkreślił, że to dopiero początek drogi do rozwiązania tego ważnego problemu. – Bieszczady i mieszkańcy czekali na ten pierwszy krok – powiedział wójt. – Z tym problemem borykamy się od kilku lat. Dziś mówimy o prewencji, ale kolejne elementy muszą pojawić się w ślad za tym ważnym projektem.
Włodarz gminy Cisna dodaje, że ważne jest dokładne zbadanie populacji niedźwiedzi. Na lata począwszy od 2027 roku planowana jest inwentaryzacja genetyczna i ostatecznie rozstrzgnie ile faktycznie tych drapieżników mieszka w Bieszczadach. Obecne znane są tylko szacunki i wynika z nich, że jest ich od 100 do 350.
