
Władimir Putin szuka ratunku za oceanem. Propozycja sprzedaży aktywów Łukoilu Amerykanom to dowód desperacji Kremla – mówi w rozmowie z Onetem Krystyna Kurczab-Redlich, była korespondentka w Moskwie i autorka książki „Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina”.
Władimir Putin, przyparty do finansowego muru, miał złożyć Stanom Zjednoczonym propozycję nie do odrzucenia – sprzedaż rafinerii i innych aktywów rosyjskiego giganta naftowego Łukoil. Jak donoszą amerykańskie media, rozmowy na ten temat trwają od miesięcy, a w negocjacje zaangażowani są Jared Kushner i Steve Witkoff, bliscy współpracownicy Donalda Trumpa.
– To, że takie rozmowy są prowadzone, podejrzewałam już od dawna – komentuje w Onecie Kurczab-Redlich,
Według niej, oferta Putina to nie tylko próba ratowania rosyjskiego budżetu, który znalazł się w dramatycznej sytuacji, ale także skandaliczna próba skorumpowania amerykańskiego przemysłu i przekupienia Donalda Trumpa.
– Można przypuszczać, że cena tej oferty będzie bardzo kusząca. To próba przeciągnięcia Trumpa na swoją stronę w wojnie w Ukrainie – ocenia Kurczab-Redlich.
Ekspertka nie ma wątpliwości: Putin finansowo został przyparty do muru, a kraje objęte sankcjami konsekwentnie je egzekwują i przestają handlować z Rosją. Kurczab-Redlich zwraca uwagę, że rozmowy między Putinem a Trumpem od dłuższego czasu nie dotyczą już zakończenia wojny w Ukrainie, a raczej „jakiegoś biznesu” i przypomina, że rosyjska doktryna wojny hybrydowej polega dziś na dezinformacji, a nie na otwartym ataku.
– Atak na Ukrainę pokazał, że Europa odrobiła lekcję i nie daje się już tak łatwo rozbijać. Wsparcie dla Ukrainy trwa do dziś. Na tym Putin się przejechał – ocenia. Czy Polska może liczyć na wsparcie USA w obliczu tych zagrożeń? – To, że prezydent Stanów Zjednoczonych powie, że kocha Polskę i bardzo lubi Karola Nawrockiego, o niczym nie świadczy. Siła Nawrockiego w stosunku do Trumpa jest żadna – podsumowuje Kurczab-Redlich.
