
W Rzeszowskich Zakładach Ortopedycznych zaprotezowano dwie kolejne osoby, które przeszły zabieg osseointegracji. Tym razem z nowoczesnej metody skorzystała Martyna Kłodawska-Nowak z Warszawy i Krzysztof Ożóg z Sokołowa Małopolskiego. – W ten sposób zaprotezowaliśmy już ponad 60 osób umożliwiając pacjentom po amputacji nowy poziom życia, słowem powrót do normalności – mówi Mariusz Grela z RZO.
Osseointegracja to największa rewolucja w operacyjnym zaopatrywaniu pacjentów po amputacjach. Stanowi nowoczesną alternatywę dla konwencjonalnej protezy z lejem. W Europie metoda funkcjonuje tylko w kilku krajach. Dzięki działaniom Michała i Mariusza Greli z Rzeszowskiego Zakładu Ortopedycznego udało się ją wprowadzić także w Polsce. Pierwszy zabieg przeprowadzono 21 maja 2021 roku.
Pani Martyna zdecydowała się na zabieg krótko po utracie nogi

– To było traumatyczne przeżycie. 30 listopada 2025 roku mąż przyjaciółki zamiast wcisnąć hamulec nacisnął na pedał gazu i omal nie wgniótł mnie w bramę. Moja noga znalazła się pod jego samochodem i została żywcem oskórowana, stopa wisiała na skrawku ścięgna. Oczywiście w szpitalu próbowano mi ją ratować, ale gdy się zdecydowałam na jej amputację uznano to za najlepsze wyjście. Tak oto zostałam bez nogi, ja która cały świat objechałam na motorze – opowiada Martyna Kłodawska-Nowak.
Jakby tego było mało pacjentkę czekało jeszcze kilka zabiegów chociażby przeszczepy skóry z lewej nogi, bo nie było czym „okryć” kikuta prawej nogi obciętego tuż pod kolanem.
– Ze szpitala wyszłam w styczniu 2026 roku w bardzo złym stanie psychicznym. Widok wózka w domu mnie przerażał, a przy pomocy chodzika byłam w stanie pokonać jedynie kilka metrów. Jak mam teraz funkcjonować? – kołatało mi w głowie. Mąż zaczął więc szukać dla mnie ratunku. W ten sposób dowiedzieliśmy się o nowoczesnej metodzie zaopatrywania amputowanych, czyli osseointegracji. Rozważaliśmy różne opcje. W końcu zdecydowaliśmy się na opcję holenderską i wtedy zadzwonił do mnie pan Mariusz Grela. To był przełom. Po rozmowie z nim uwierzyłam, że jestem w dobrych rekach, rękach które gwarantują konkretną pomoc. Był jak plaster na ranę. Empatyczny słuchający, pełen optymizmu. Na konsultacje z dr Danielem Zaborskim w Warszawie przyjechał nawet z synem Michałem.
Namówił mnie także na protezę z lejem, żebym technicznie nauczyła się chodzić. Gdy przyjechałam na przymiarkę do Rzeszowa zastałam w RZO osoby po osseointegracji. Pan Mariusz chciał żebym zobaczyła jak to wygląda w praktyce. Jestem mu stokrotnie za to wdzięczna. 22 lipca przeszłam zabieg, a 9 września zostałam już zaprotezowana. Co dla mnie ważne mogę w nowej protezie chodzić w różnym obuwiu. np. w moich ulubionych koturnach. Re we la cja. Tydzień po zaprotezowaniu zrobiłam już dłuższy spacer, ponad 10 tys. kroków. Spróbowałam jeździć też kosiarką. Myślę, że dam rady skuterem, a także moim dwuosobowym samochodem z manualną skrzynią biegów. Od 1 października wracam do pracy. Hura – powiedziała pani Martyna.
Pan Krzysztof czekał na nią 30 lat

Został poszkodowany w wypadku komunikacyjnym gdy miał 20 lat. W wyniku zdarzenia nastąpiła amputacja prawej kończyny dolnej, poniżej kolana. Od tego czasu przez 30 lat korzystał z protez lejowych. Starałem się być w miarę aktywny. Dlaczego dopiero teraz zdecydowałem się na osseointegrację? Nie miałem wyboru. Kiedyś nie było innych możliwości. Kiedy zaczęto stosować w Polsce te zabiegi próbowałem się zakwalifikować, niestety jeszcze dwa i pół roku temu odmówiono mi, z powodu zbyt krótkiego kikuta.
Ale technika wciąż idzie do przodu. Teraz zostałem zakwalifikowany i w Warszawie wszczepiono mi implant typu Badal X. Niestety przez 30 lat doszło do częściowych zaników mięśni dwu i czterogłowych, i teraz mam pewne kłopoty z opanowaniem pełnej ruchomości nowej protezy. W dodatku wykryto mi gronkowca opornego na leczenie, a muszę go przecież wyleczyć żeby nie zakaził implantu – mówi Krzysztof Ożóg. – Jestem jednak dobrej myśli, nowa proteza to ideał w stosunku do tych nawet najlepszych z lejem. Wtedy po każdym dłuższym wysiłku były otarcia, ból… Wierzę, że wkrótce będą mógł korzystać z niej jak wszyscy inni po osseointegracji.
Wszyscy pacjenci, u którym wykonano zabieg osseointegracji, a rozmawiałam co najmniej z kilkunastu, zgodnie podkreślają, że wrócili do normalnego życia – zakładają protezę rano, wieczorem ją zdejmują i ona w niczym ich nie ogranicza. Wrócili do wykonywanego wcześniej zawodu. Biegają, jeżdżą na rowerze, latają samolotem, wspinają się po górach, latają na paralotni. Spełniają marzenia, które były dla nich nierealne. Jak twierdzą niektórzy, nigdy nie robili takich rzeczy z obiema zdrowymi nogami, jakie robią obecnie po zabiegu osseointegracji. Wszystko zgodnie z mottem RZO, które brzmi: Utrata kończyny to nie, jak większość myśli koniec świata, gdyż każdy koniec jest początkiem czegoś nowego. Sprawimy, by proteza była Twoim przyjacielem, a nie wrogiem.



