
Szkoła Podstawowa im. kapitana Żeglugi Wielkiej Leszka Wiktorowicza w Boreczku ma od czwartku (18 bm.) własny sztandar. Patrona żeglarza z Gdyni podstawówka ma od trzech lat, ale teraz poświęcono i przekazano uczniom sztandar. Gdyby kapitan żył (urodził siłę w Boreczku 18 czerwca 1937 r.), miałby obecnie 89 lat (zmarł 24 czerwca 2010 r.).
W czwartkowej uroczystości wzięli udział uczniowie, nauczyciele oraz goście w tym m.in. syn kpt. Leszka Wiktorowicza, również kpt. Żeglugi Wielkiej, Mariusz Wiktorowicz oraz pełnomocnik prezydent Gdyni.
– Ten dzień ma dla naszej społeczności wyjątkowe znaczenie – mówił Krzysztof Bielak, dyrektor Szkoły Podstawowej w Boreczku. – Spotykamy się, by uhonorować patrona naszej szkoły – kapitana Żeglugi Wielkiej Leszka Wiktorowicza, człowieka morza, odwagi i niezłomnych zasad, którego życie i dokonania są dla nas trwałym źródłem inspiracji i zobowiązaniem do odpowiedzialności oraz rzetelnej pracy – dodał.
Podkreślono, że uroczystość nadania podstawówce sztandaru to nowa, ważna karta w historii szkoły w Boreczku. To wyraz szacunku dla przeszłości, dumy z teraźniejszości oraz troski o przyszłość społeczności tej placówki.

Sztandar to symbol tożsamości i jedności
– Zapewniam, że sztandar będzie otoczony należytą czcią i będzie godnie reprezentował naszą szkołę. To symbol naszej tożsamości, historii szkoły i jedności – powiedział dyrektor SP w Boreczku.
Następnie zwrócił się do uczniów i przekazał im poświęcony w kaplicy sztandar – Niech będzie on dla was zaszczytem, ale i obowiązkiem do godnego reprezentowania naszej szkoły w każdej sytuacji – dodał.
W holu Szkoły Podstawowej im. kpt. Leszka Wiktorowicza w Boreczku, przemówił do uczniów kpt. Żeglugi Wielkiej Mariusz Wiktorowicz, syn Leszka Wiktorowicza.
– Jestem wzruszony, szczęśliwy i dumny – mówił. – Na statku jest podnoszona bandera, niech ten sztandar będzie taką banderą. Mój ojciec był zapamiętany, jako osoba pomagająca innym. Całe pokolenia młodych ludzi szanowały go i uwielbiało. Teraz, gdy są uroczystości w Boreczku, spogląda na nas z błękitnego morza i jest zaskoczony, że został patronem szkoły, w której się uczył – dodał.
Pełnomocnik prezydent Gdyni: – Nie chcemy wyjeżdżać z Gdyni, chyba że do Boreczku
Do Boreczku przyjechał Krzysztof Jankowski, pełnomocnik pani prezydent Gdyni ds. kombatantów i osób represjonowanych.
– Przekażę Aleksandrze Kosiorek, prezydent Gdyni, w jak dumny sposób uczczono w Boreczku kapitana Leszka Wiktorowicza, mieszkańca Gdyni. – Powiem jej, jak ludziom z Boreczku bliskie jest morze. W najbliższych dniach obchodzimy 100-lecie Gdyni. Chcę powiedzieć, że jeśli ktoś przebywa dłużej w tym kochanym przez nas nadmorskim mieście, to nie chce z niego wyjeżdżać. Teraz mogę powiedzieć że jeśli już, to jedynie do Boreczku. Jestem tu po raz pierwszy i nie ostatni, bardzo mi się tu podoba. Cały ceremoniał o nadaniu sztandaru szkole bardzo mnie wzruszył – dodał pełnomocnik.

Natomiast Bogusław Kmieć, burmistrz Sędziszowa Młp. poinformował gości, że od dwóch lat kpt. Leszek Wiktorowicz jest Honorowym Obywatelem Miasta Sędziszów Małopolski i w ratuszu, w alei zasłużonych widnieje jego portret. Stwierdził też, że mieszkańcy spoglądają zaskoczeni na to zdjęcie i zastanawiają się skąd marynarz w mundurze, tam gdzie morza nie ma?
Patron szkoły, komendant „Daru Młodzieży”
Podczas uroczystości przekazania sztandaru, dzieci odegrały role uczniów z początku lat 50. ubiegłego wieku, gdy Leszek Wiktorowicz uczył się w ówczesnej podstawówce w Boreczku. Jeden z uczniów o imieniu Leszek na lekcji geografii mówił, że lubi morze i jak dorośnie to zostanie marynarzem. Marzył o tym, żeby pływać statkiem po Morzu Bałtyckim. Jako 15-latek uciekł z domu i spędził większą część życia w Gdyni i na morzu, tam się kształcił i był przez 25 lat komendantem żaglowca „Dar Młodzieży”. Wychował i szkolił kolejne roczniki marynarzy. To był właśnie Leszka Wiktorowicz…
