
Bartłomiej Lemański powrócił po siedmiu latach do reprezentacji Polski i od razu stał się ważnym punktem zespołu, który w tym sezonie zdobył złoto mistrzostw Europy i Ligi Narodów.
SIATKÓWKA. ME
– Mecz finałowy z Francją były zwieńczenie pewnego etapu, drogi jaką musieliśmy przejść przez te pięć miesięcy. Nie było lekko i to jako szansę dostałem od trenera Nikoli Grbicia, sztabu i chłopaków. Nie to chcę wkupić się w łaski drużyny, ale my też znaliśmy się wcześniej. Przychodzę do kadry i muszę zastąpić chłopaków, którzy są jednymi z najlepszych środkowych na świecie, chociaż w jakimś stopniu zapełnić tą lukę. Był to intensywny okres, żeby podołać zadaniu. Mam nadzieję, że to się chociaż w jakimś stopniu udało – mówił na portalu tauronliga.pl, Bartłomiej Lemański. Środkowy reprezentacji Polski, przyznał, że bardzo istotny był pierwszy set finałowego starcia. – To był dar od losu dla mnie, bo to po moim autowym ataku rywale cieszyli się z wygranego seta. Bardzo ważna piłka, ale udało się to jakoś ki wideo weryfikacji odkręcić i wygrać tego seta. Też musieliśmy to odwrócić na swoją korzyść ale na szczęście udało się. Też nie mówię, że po tym secie wynik byłby inny i byśmy przegrali ten mecz. Na pewno nas to nakręciło, że wyszliśmy z czarnej dziury w tej sytuacji. Cały czas wychodzimy w bojowym nastawieniu, bardzo pewni siebie. Nawet po tym trzecim przegranym większą ilością punktów, wyszliśmy na kolejny naładowani. Rywale wygrali seta, ale trener często mówi i jest w tym dużo prawdy, że jesteśmy taką drużyną, że ktoś musi z nami grać naprawdę bardzo dobrze przez co najmniej trzy sety, a to nie jest wcale takie łatwe – stwierdził Lemański.
Były siatkarz Asseco Resovii (2016-2020) przyznał, że nie spodziewał się, że tak szybko wskoczy do szóstki reprezentacji Polski i będzie jej ważną postacią. – Przed sezonem się zastanawiałem, że będę walczył o to czwarte miejsce na tym środku, bo naprawdę mamy taki dobrobyt na tej pozycji, że ciężko jest się bić. Trochę szczęścia dla mnie w nieszczęściu chłopaków, że pojawiła się szansa gry z powodu ich problemów zdrowotnych. Dużo pracy przez te pięć miesięcy wkładałem. Starałem się być zawsze gotowy na mecze. Cały okres reprezentacyjny rozegrałem, poza tym jednym memoriałowym turnieju Wagnera, gdzie kostkę skręciłem na samym starcie. Cieszę się, że wtedy szybko wróciłem – mówił Lemański i stwierdził, że jest mocno nakręcony po sezonie reprezentacyjnym. – Jestem teraz mega głodny po tej kadrze. Zasmakowałem zwycięstwa. Wiem jak to smakuje być w najlepszej drużynie, z najlepszymi na świecie. Jak się raz tylko posmakuje to ciężko „zjeść coś innego”. Jestem teraz mega głodny grania o najwyższe cele – zakończył Lemański.
PRZECZYTAJ TEŻ: Artur Szalpuk, siatkarz Asseco Resovii: rewelacyjne uczucie
